Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Literatura polska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Literatura polska. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 20 kwietnia 2017

"Bez cukru, proszę"


Czasami nachodzi mnie ochota poczytać sobie jaką autobiografię bądź wywiad. Od dawna na mojej półce leżało "Bez cukru proszę" czyli zapis rozmowy z Katarzyną Miller, znaną terapeutką.
Postanowiłam w końcu zapoznać się z tym tytułem.

Przyznam,że podchodziłam  z lekkim lękiem do tej książki. Wywiady wydawane jako ksiażki są dosyć specyficnym gaunkiem. O ile uwielbiam je czytać w gazetach, to w większej objętości często mnie nudzą.
Na szczęście w tym przypadku tak nie było. Rozmowa między Katarzyną Miller a Danutą Kondratowicz   jest naprawdę interesująca, szokująca w swojej bezpośredniości,jak w tytule wspomniane "bez cukru".

W rozmowie między kobietami poruszonych jest wiele tematów w tym niektóre dosyć odważne.
Podobało mi się, że nasza "główna postać" nie stawia siebie za wzór,nie boi się otwarcie przyznać do włąsnych błędów, wad. Nie opowiada jak wiele osób o wspaniałym dzieciństwie i wylicza listę wdzięczności wobec rodziców,lecz przyznaje się do trudnej relacji z własną matką,bólu i lękach okresu dorastania włącznie z próbą samobójczą.

Wiele miejsca poświęconego jest samoakceptacji, pojęciu piękna,miłości. Podobało mi się, jak Katarzyna Miller opowiadała o życiu i różnych często bolesnych wspomnieniach niczym o rodzaju  lekcji. Niby często mówi się,że powinno się tak robić, ale jak podejść w ten sposób do  przeżyć bolesnych, niczym niezagojone rany? Bardzo mnie się to podobało i myślę, że dla wielu osób będzie przydatne.

Interesującym wątkiem było również odczytywanie snów. Katarzyna Miller przywiązuje do nich duże znaczenie i  z zainteresowaniem czytałam o tym jak ona je interpretuje, używa w terapi i jak niektóre zmieniły jej życie. W wielu przypadkach jej opinie oraz podejście może być różnie oceniane.  Mnie w większości przekonywały jej kwestie. Nie zabrakło też zabawnych momentów jak np. o muzyce disco polo. Lekko irytowało mnie może jej podejście, jakby terapii powinien się każdy poddać a więksość problemów najlepiej rozwiązywać w gabinecie.

Zapis rozmowy między Katarzyną Miller a Danutą Kondratowicz czyta się bardzo przyjemnie i z pewnością dostarczy wiele  inspiracji. Dla niektórych zaś może okazać ważną lekturą. Moja ocena to 4/5

niedziela, 9 kwietnia 2017

"Królowa"




Elżbieta Cherezińska jest moją ulubioną autorką jak nie jeden raz już wspominałam. Jej książki są dla mnie prawdziwymi perełkami, największymi czytelniczymi przyjemnościami. Jej cykl „Odrodzone królestwo” czy „Północna droga” zapewniły jej moje wielkie przywiązanie i szczególne miejsce w biblioteczce oraz w sercu.
Z ciekawością wyglądałam kolejnego o losach niepokornej, niepowtarzalnej piastowskiej księżniczki.
Pierwszy  tom „Harda” bardzo przypadł mi do gustu i z zaciekawieniem sięgnęłam po „Królową”. 
Czy dotrzyma poziom poprzedniczki?

Zniknięcie Tyry siostry Swena stało się iskrą. Od tego wydarzenia wszystkie struny zostaną napięte i tylko chwila dzielić będzie od decydującego wydarzenia. Tymczasem pleść będą się intrygi, zapadać ważne decyzje.
Akcja przenosić będzie od Hedeby, Roskilde, Londynu, Wolina aż po Gniezno i nie tylko…
Przed Świętosławą burzliwe chwile a dla nas czytelników zapierające dech w piersiach przygody.

Przyznam, że mnie „Królowa” jeszcze bardziej przypadła do gustu niż „Harda”. Szczerze mówiąc do końca nie wiem dlaczego, gdyż pierwsza część również była na bardzo wysokim poziomie. Czyta się bardzo szybko i naprawdę trudno oderwać się od stronnic. Akcja dzieje się jeszcze szybciej, wiele jest dramatycznych zdarzeń i naprawdę trudno o chwilę spokoju.

Poznajemy tutaj wielu nowych bohaterów z różnych krain. Nie mniej, nasze główne postacie z wcześniejszej części wciąż wiele zajmują naszej uwagi. Więcej miejsca poświęcono tu naszemu Bolesławowi. Jego działania staną się jeszcze odważniejsze, lecz również ryzykowne. Na szczęście nie zabrakło również mojej ulubionej Astrydy, której rola stanie się naprawdę istotna… Mnie osobiście bardzo zaintrygowała postać Bezpryma inna niż sobie ją dotychczas wyobrażałam, nie mniej jednak interesująca. Każdy bohater jest jednak dopracowany, charakterystyczny. 

Akcja przenosi się z jednego miejsca do drugiego, dzięki czemu możemy zaobserwować jak wiele istotnych wydarzeń miało miejsce w tamtych czasach. Naprawdę trudno, aby akcja lekko zwolniła. Wraz  z bohaterami przyglądamy, jak zmieniał się ówczesny świat. Nowy Bóg rosnący w siłę. Inne metody sprawowania władzy, rosnące w siłę młode potęgi.

Nie zabrakło jak to w książkach Elżbiety Cherezińskiej, symboliki, poetyckich rozwiązań. Mnie osobiście przypada to do gustu. Końcówka może nie za bardzo, ale kilka słabszych stron tak wspaniałej książce można wybaczyć. Spodobało mi się za to „Od Autorki”, gdzie opowiada, jak zbierała źródła do napisania książki oraz jak ona powstawała.

„Królowa”, bardzo mi się spodobała. Jest to wspaniale napisana opowieść o fascynującej, niejednoznacznej postaci  z naszej historii, niesłusznie lekko zapomnianej. Trzymająca w napięciu książka o niezwykłym fragmencie historii Europy. Moja ocena nie może być inna niż 5/5

wtorek, 14 marca 2017

"Harda"



Są autorzy, po których książki sięgamy bez zastanowienia. Wcześniejsze spotkania z nimi po prostu przekonały nas do nich i zdobyły nasze zaufanie. Jednym z pierwszych nazwisk, które przychodzi mi do głowy po pytaniu "Ulubiony pisarz?" jest Elżbieta Cherezińska. Sposób w jaki opisuje ona świat bohaterów, tworzy ich i prowadzi fabułę wprawia mnie w wielki podziw. Jednym z moich ukochanych momentów w historii jest wczesne średniowiecze, zaś kultura krajów skandynawskich jak i nasza rdzenna pasjonują mnie od dawna. Wiedząc, że wątki te przeplatają się w książce autorstwa Elżbiety Cherezińskiej, musiałam ją przeczytać...

Życie kobiet w średniowieczu nie należało do najłatwiejszych, zwłaszcza gdy było się córką pełnego charyzmy i wizji księcia młodego, lecz znaczącego już państwa. Świętosława i Bolesław od dziecka przyuczani byli do swoich przyszłych ról z podziwem patrząc na zręcznych politycznych graczy.
Córka Mieszka, której życie pełne było bólu, chwały, miłości, nienawiści. Przezwana Hardą przez swój nieugięty charakter. W niespokojanych czasach, w których przyszło jej żyć każdy nieostrożny krok, mógł przesądzić o porażce, lecz gra była o wielką stawkę i tylko ryzyko mogło przynieść zwycięzstwo.

Zanim sięgnęłam po tą książkę, słyszałam o niej wiele pełnych zachwytów słów. Nie podchodziłam jednak z ostrożnością, gdyż po mojej ulubionej autorce mogłam się spodziewać wzbudzania tylu dobrych recenzji.
Już same pierwsze strony powieści porywają nas w swój świat. Sposób opisywania ówczesnych realiów sprawia, że nie trudno nam wyobrazić sobie wszystkie rozgrywające się zdarzenia i wczuć w główne postacie.

Bohaterowie.. Jak zawsze w powieściach Elżbiety Cherezińskiej są oni niezwykle dopracowani i charakterystyczni. Trudno mówić o mieszaniu się ich, gdyż każdy tak zapada w pamięć. Część wzbudzi naszą sympatię, inni nie. Nie ma tu charakterystycznego podziału na dobrych i złych. Sama główna bohaterka nie jest idealna i momentami wzbudzała moją niecheć. Musze zaznaczyć, że choć tytuł może sugerować co innego, książka nie skupia się wyłącznie na losach Świętosławy, lecz również  na kilku innych postaciach, dzięki czemu możemy pozać poszczególne punkty widzenia, determinacje.

W książce tej nie zabrakło oczywiście miłości. Wręcz odgrywa ona bardzo ważną rolę i jest jej naprawdę pełno a w opisywaniu jej zawiłych losów Cherezińska jest naprawdę wybitna. Wiele emocji przewija się przez stronnicę tej pełnej objętości i nie pozwala nam na oderwanie się od lektury.
Połączenie wątków Skandynawskich oraz początków naszej polskiej histori zaowocowało tą wspaniałą powieścią. Moim zdaniem jest naprawdę warta uwagi i oceniam ją 5/5.

niedziela, 25 grudnia 2016

"Najgorszy człowiek na świecie"



Dobra książka to jaka? Nie jestem wybitna w pisaniu definicji albo tekstów leksykalnych, lecz w trakcie lektury "Najgorszego człowieka na świecie" pytanie owe nie dawało mi spokoju. Czy jest nią ta, którą świetnie się czyta, nie pozwala odejść ani na minutę od siebie? Może kontrowersyjna? Skłaniająca do refleksji i zadająca pytania? A może trudna, którą rozumie się pod sam koniec i klęka przed geniuszem autora? Zastanawiałam sie, jak bardzo przydałaby mi się taka jasna, klarowna regułka, nie za długa, nie za krótka. Jak bardzo pomocna byłaby przy pisaniu recenzji, bądź ogólnym rozmyślaniu nad ostatnimi książkami a zwłaszcza tymi, które wywołują tuzin emocji i sami nie do końca jesteśmy pewni co o nich myślimy, "Najgorszy człowiek" właśnie do nich należy..

"Jestem alkoholiczką i narkomanką". Zdanie, które nie mogło przejść przez usta Krystynie. Jakim cudem ona, inteligentna, zadbana, dobrze zarabiająca kobieta może mieć ten sam problem co brudny, śmierdzący, bezdomny spod mostu? Jakie to śmieszne, nielogiczne, prawda? W pewnym momencie nasza bohaterka postanawia jednak zmierzyć się z demonami przeszłości oraz swoimi uzależniami. Nie jest to prosta droga usiana różami. Zwłaszcza, gdy trzeba sprawnie kamuflować swoją nieśmiałość, brak odwagi, pewności siebie. Cały czas mieć w zanadrzu ciętą ripostę, posiadać rozległą wiedzę i przede wszystkim być "wyluzowanym"... Alkohol i joint. Magiczne kredki czyniące świat piękniejszym. Nic nie jest jednak za darmo na tym świecie  i Krystyna postanawia spłacić swój dług. Czy źródło jej wszystkich problemów, to tylko owe "lekarstwa"? Rozpaczliwa walka, której stajemy się obserwatorami.

Złość, rozpacz, zwątpienie,przygnębienie czy nagła euforia, to mały wycinek uczuć z jaki mamy do czynienia w trakcie lektury. Książki nie łatwej, bądź przyjemnej, powiedzmy to sobie na samym początku. Wiele jest w niej momentów, gdy mamy wielką ochotę odstawić ją na półkę i zrobić przerwę od bólu, który wręcz wylewa się z jej stronnic. Nie mogę tej powieści zarzucić bezwyrazowości z pewnością. Ten kogel uczuć, ich ogromy miks sprawia, że choć brak jej szybkiej akcji ( w ogóle jest ona lekko specyficzna) nie możemy się od niej oderwać. Chwila przerwy, swoją drogą jest czasami jednak niezbędna. W celu ochłonięcia, przyswojenia treści...

W książkach wiele zależy od głównego bohatera. Jeśli go polubimy, zaczniemy odczuwać jego problemy jak własne, to można zaliczać lekturę już do udanych. W odwrotnym przypadku...  Tylko wyjątkowe przymioty są w stanie ją uratować ( albo grono głównych bohaterów). W przypadku, kiedy postać jest z gatunku tych tragicznych, skłaniających do współczucia, kiedy przyglądamy się jej rozpaczy, problemom i częstym upadkom, sprawa jest skomplikowana. Nie mogę powiedzieć, że polubiłam Krystynę, gdyż to słowo nie oddaje do końca  moich myśli i uczuć, gdy myślę o niej. Współczułam jej, zwłaszcza widząc jak wielki ma potencjał. Nie irytowały mnie jej upadki, jak nie raz mi się zdarza z bohaterami. Moim zdaniem autorka włożyła dużo pracy w jej ukształtowanie. Wysiłek nie poszedł na marne.

Główną tematyką jest alkohol i narkotyki. Wokół nich kręci się fabuła, tak na prawdę. Nie do końca jednak..  Za tematyką o wychodzeniu z nałogu, ukryta jest opowieść o nieśmiałości, braku wystarczającej siły,  radości, wiary w samego siebie. Moim zdaniem jest to naprawdę rzeczywiście i wspaniale oddane.
Autorka opisuje to z wielkim wyczucieniem i ogromnym ładunkiem emocjonalnym, lecz również metorycznym. Wiele można z tej lektury wynieść, naprawdę dużo. Chyba, to jest główną zaletą..

Moja ocena to 5/5

środa, 14 grudnia 2016

"Samotni.pl"



Samotność.. Słowo o nieproporcjonalnej sile. Wywołujące na raz tysiąc myśli, skojarzeń, obrazów.
Miejące tyle twarzy ile ludzi. Pomysł na książkę całkiem interesujący, ale jak dobrze o niej opowiedzieć ?
Wielowymiarowo, niejednoznacznie i niezbyt tkliwie? Przed takimi wyzwaniami postawiłam lekturę "Samotni.pl" czy udało się jej sprostać?

Wiktor znany jest jako słaby uczeń, dla którego nauka nie jest najważniejsza. Wydaje się, że nie stać go na nic więcej, jedynie nauczycielka Zosia wierzy w niego. Często widywany w podejrznym towarzystwie, ale prawie nikt nie wie jaki ciężar dźwiga na swoich barkach. Złożone przez niego samoloty, stojące na meblach wydają się niemym krzykiem niespełnionych marzeń. Poznajemy też Joannnę. Nie da się jej nie zauważyć. Burza rudych włosów, morowe spodnie i ciężkie buty. Często powracająca wspomnieniami do przeszłości i pisząca listy nigdt nie wysłane...

Szczerze mówiąc nie spodziewałam się, że ta lektura przypadnie mi aż tak do gustu. Przede wszystkim podoba mi się jak autorka w sposób naturalny i delikatny zwraca naszą uwagę na poważne problemy młodych osób, ale również dorosłych. Tytułowa samotność, drobne przestępstwa, odmienność w grupie i odwaga do walki z niesprawiedliwością, Pojęcia często nadużywane przy opisywaniu literatury młodzieżowej w tym wypadku możemy użyć ich z czystym sumieniem. W "Samotnych.pl" wszystkie wymienione problemy a jest ich więcej, poruszone są z wyczuciem i naprawdę wiele z tej książki można wynieść.

Wielką zaletą tej powieści są bohaterowie. Charakterystyczni, interesujący, posiadający również wady co jak dla mnie  jest dużą zaletą.  Bardzo podoba mi się również zabieg, że nie są nimi jedynie postacie w wieku głównych bohaterów, ale i starsze osoby  dzięki czemu poznajemy różne punkty widzenia pewnych sytuacji, problemy z jakimi znów ini muszą się zmagać.

Autorka pisze naprawdę dobrze  co sprawia, że dość szybko zaczynamy czuć  sympatię do jej bohaterów    i życzyć im jak najlepiej. Wraz z nimi ( a to bardzo dużo znaczy w powieściach młodzieżowych) odczuwamy  gniew, rozczarowanie bliskimi, niespełnione marzenia, ale i lekką nutkę nadzieji związanaą z przyszłością, siłę do dźwigania problemów swoich i najbliższych.

W powieści tej mamy też do czynienia z wątkiem miłosnym. Jak dla mnie był on ciekawie  poprowadzony i przyjemnie się go czytało. Zakochani zyskują naszą sympatię a my mamy możliwość przyjrzeć się  jak wraz z nowym uczzuciem zmieniają się oni sami.

Moim zdaniem "Samotni.pl" jest ciekawą i jedną z lepszych książek młodzieżowych spod polskiego pióra. Myślę, że warto ją przeczytać a ja sama zastanawiam się nad dodaniem jej do najlepszych książek roku.. Oceniam ją zaś 4/5

wtorek, 11 października 2016

"Brulion Bebe B."



Uwielbiam czytać i moim ulubionym przedmiotem jest język polski, lecz mimo mej miłości do niego, lektur szczerze nie znoszę. Nie cierpię, gdy narzucane jest mi co mam czytać mimo, że zaplanowaną mam napiętą kolejkę, której choć lekkie poruszenie może przyprawić mnie o ból serca. Dodatkowo sam fakt, że muszę czytać coś na co nie mam w danym momencie ochoty jest irytujące.  Są wyjątki oczywiście, gdy zakochuję się w owych tytułach, ale nie często się to zdarza. W momencie, kiedy dowiedziałam się, że dostępne są wymagania do olimpiady z drżeniem serca sprawdzałam tegoroczne lektury. Musierowicz. Hm,...  "Popiołem w rosole" zachwycałam się dawnymi czasy , zaś nad "Szóstą klepką" płakałam w niepozytywnym tego słowa znaczeniu...  Podchodziłam, toteż do "Brulionu Bebe B." z więlką niechęcią i lękiem. Czy słusznie?

Bebe jest córką ekscentrycznej, roztrzepanej aktorki Józefiny. Atmosfera w jej domu jest wyjątkowo artystyczna i jako swoistą "tarczę obronną" przed światem postanawia obrać strategię jak największego opanowania, nie okazywania większych, wylewnych uczuć. Jakże wielkie jest jej zdzwienie, gdy po powrocie z wakacji zastaje całkowicie niespodziewaną wiadomość od rodzicielki, która na najbliższe miesiące diametralnie zmieni jej  jak i brata Kazia codzienność Przypadkiem zawiązuje też znajomość z Dambo tak różnym od niej. Czy zmieni on postępowanie naszej bohaterki ? Jak będzie wyglądać relacja dwóch tak odmiennych osobowości?

Jestem mile zaskoczona tą lekturą. Biorąc ją do dłoni modliłan się, aby nie była ona tak  bardzo oporna w czytaniu, gdyż do konkursu będę zmuszona bardzo skupić się na niej i  najlepiej kilka razy jeszcze do niej powrócić. Na szczęście okazało się być całkkowicie inaczej niźli się spodziewałam.Po pierwszych kilkudziesięciu stronach nie tylko przestałam  narzekać na wybór  tegorocznej lektury , ale i z chęcią powracać, pod koniec nawet z niecierpliwością.

Niewątpliwą zaletą tego tytułu jest jego lekkość,wszechobecny humor. Nie jeden raz podczas tej lektury wybuchałam śmiechem chociaż muszę zaznaczyć, że jest też  kilka smutniejszych wątków. Cieszę się, że i zadumy, smutku nie zabrakło. Czytając lektury, w których pojawia się wątek miłosny często obawiam się, czy autorka dobrze go poprowadzi. Czy nie będzie on zbyt naiwny, nielogiczny ? Na szczęście ten występujący w "Brulionie Bebe B." jest naprawdę sympatyczny. Nie jest też tylko jeden...

Książkę tę czyta sie wyjątkowo przyjemnie. Sympatyczna. często zabawna, ale nie zachwyciła mnie... Czytałam wiele lepszych tytułów, wywołujących większe emocje u mnie. "Brulion Bebe. B" nie jest złą książką i myślę, że warto po nią sięgnąć w wolnym czasie, ale nie utkwi ona szczególnie w mojej pamięci i osobiście wątpie czy zwróciłaby moją uwagę w księgarni, bibliotece. Moja ocena, to 3/5

wtorek, 27 września 2016

"Kłamca 1"



Moja fascynacja mitologią zwłaszcza sknadynawską nie przemija i ma się dobrze. Uwielbiam książki, w których  jest ona zgrabnie i ciekawie pleciona w fabułę. Moją ulubioną postacią z germańskich wierzeń jest Loki ;  Bóg kłamstwa i ognia. Z Jakubem Ćwiekiem miałam już styczność przy "Chłopcach 1" i przypadł mi do gustu jego sposób pisania. Autor, który mnie nie zawiódł i ukochana postać. Z tego połączenia mogła wyjść wspaniała książka, ale i wielkie rozczarowanie. Z nadzieją pomieszaną z obawą zasiadałam do czytania.

Wyobraźmy sobie świat, w którym wszystkie bóstwa z przeróżnych zakątków świata są prawdziwie bytami o nieziemskiej sile. Już to samo oznaczać może wiele kłótni, walk pomiędzy nimi a dodajmy jeszcze anioły toczące wieczną wojnę  z demonami..  W takiej oto sceneri Loki schristianizowane bóstwo germańskie ( jak sam się nazywa) jest pomocnikiem skrzydlatych, którym sumienne i skrupulatne, surowe prawa Wszechmocnego nie raz krępują dłonie. Nasz bohater zađ nie ma zasad i w dodatku jest mistrzem kłamstwa. Wykonując zadania aniołów za tajemnicze pióra przeżywa różne zderzenia, spotkania. Niestety prześladują go błędy z przeszłości.

Często sięgając po dobrze zapowiadającą się książkę obawiam się czy nie zawiodę się przypadkiem. Na szczęście tu było przeciwnie.. Jestem zachwycona tą książką! Jeszcze bardziej po niej utrwaliłam się w mym zachwycie nad warsztatem pisarskim Jakuba Ćwieka. Zwłaszcza podoba mi się jak spaniale kontruje on bohaterów. Nie da się ich pomylić z postaciami innych autorów. Sposób w jaki ukazał on anioły zasługuje na uwagę.

Do pocztu moich ukohanych postaci dołącza z pewnością Loki. Cyniczny, nie jednobarwny i niezwykle ciekawy. Podoba mi się, że zachowano jak na razie zgodność z mitami ( przywiązanie do skały, żona Sygin często pomijana jak przykładowo w Thorze). Sposób w jaki autor wporwadził mityczne postacie we współczosność jest istnie mistrzowski.

Mieszanie różnych mitologi jest moim zdaniem świetnym wątkiem. Są momenty, gdy oderwanie się od tej książki graniczy wręcz z cudem. Są oczywiście też kartki z bardziej nudnymi wątkami, ale ich jest zdecydowanie mniej. Po zakończeniu zaś tej lektury nie mogę doczekać się aż wezmę w dłonie część 2.

"Kłamca 1" jest naprawdę przyjemną książką. Nie jest może ambitną, zmieniającą poglądy, ale świetną lekturą, która od razu wciąga nas w swój świat. Oceniam ją 3.5/5

czwartek, 15 września 2016

"Legion"



Niestety od dłuższego czasu mnie nie było... Zaczęła się szkoła i również czas kartkówek, prac domowych, sprawdzianów, odpytywań. Chwil wolnych mniej a dodatkowo książka, z którą spędzałam wieczory c do najlichszych nie należała. Wczoraj jednak , gdy przewróciłam ostatnią karkę poczułam prawdziwy smutek..

Mało mówi się, wie o Brygadzie Świętorzyskiej. Wybór jej przez Elżbietę Cherezińskią  na kolejną książkę wydawał mi się dość zagadkowy, dotychczas większość jej tytułów działa się w średniowieczu z jednym wyjątkiem. Od razu zapragnęłam ją przeczytać, ale nie po drodze mi z nią było. Dopiero jakiś czas temu postanowiłam w końcu  zabrać  się za nią tym bardziej, że jest ona autorstwa mojej ulubionej autorki. Nie zawiodłam się... Losy członków NSZ wciągnęły mnie bez reszty. Lekko zapomniani wiąż zagadkowi i  kontrowersyjni. Walczący z obojgiem naszych wrogów, często osamotnieni, zdani jedynie siebie.

Z początku wielka objętość tego tytułu może wydawać się  lekko odstraszająca.Wiedziałam jednak, że Elżbiecie się nie zawiodę  i spokojnie zabrałam się za czytanie.
Akcja rozkręca się naprawdę szybko choć przez pierwsze kilknaście kartek lekko gubiłam się wśród tylu postaci, ale po krótkiej chwili nie sprawiało mi to już żadnego problemu. Każda postać z jest innna od reszty, charakterystyczna. Bohaterowie są zresztą największą zaletą tego tytułu. Cieszę się, że nie wszyscy to żołnierze Brygady Świętokrzyskiej, ale poznajemy i Fenixa semickiego pochodzenia, Jakuba komunistę, piękna Polę.  Spodobał mi się również bardzo pomysł umieszczania krótkich informacji na temat pojawiających się po raz pierwszy postaci co ułatwiło mi poodnajdywanie się wśród nich.

Akcja szybko się rozkręca, ale około połowy objętości tej książki staje się ona wolniejsza. Opis polskich różnych podziem i ich ciągłych próby połączenia oraz nieustanne kłótnie były dla mnie lekko nużące. Podejrzewam, że dla niektórych będzie to może bardzo ciekawe a nawet wielką zaletą tego tytułu, mnie jednak po pewnym czasie zaczęło to nużyć. Wiele jest jednak momentów, które poruszją, wywołują gwałtowne emocje. Mimo, że mało wiedziałam o tej jednostce walczącej w czasie II wojny światowej, to ta lektura sprawiła, że nie zapomnę o nich ...

Byli odważni, niepokorni. W książce tej  wiele jest  różnych zwrotów akcji, niespodziewanych dezycji, wydarzeń. Warsztat autorki jak zawsze perfekcyjny. Momentami zabawny, kiedy indziej pełen zadumy, melancholnijny . Jestem również pod naprawdę wielkim wrażeniem jak dużo pracy musiała włożyć Elżbieta Cherezińska w przygotowanie materiałów do tej książki, która nie dość, że potężna objętościowo, to jeszcze oparta na prawdziwej histori odziału, bohaterów. Robi to naprawdę wielkie wrażenie.

"Legion" czytałam spory kawałek czasu, ale na dlugo zapadnie mi on w pamięć. Opowiadający prawdziwe historie w sposób poruszający, skłaniający do przemyśleń. Oceniam go 4/5 gdyż jak wspominałam lekko momentami nużył.  Warto go z pewnością przeczytać  i polecam!

środa, 27 lipca 2016

"Arabska żona"



Jedną z ważniejszych zalet ksiażęk, to moim zdaniem możliwość poznawania odmiennych krajów, kultur.
Wiele jest zakątków świata, które mnie fascynują, ale jednym z nich są kraje Islamskie.
W dzisiejszych czasach może wręcz nie wypada tak pisać, ale mnie zawsze intrygowała kultura Imperium Osmańskiego, Kalifatu Bagdadzkiego, muzułmańska Andaluzja. Obecnie wiele krąży sprzeczych wyobrażeń, plotek o codziennym życiu w społecznościach muzułmańskich  i dlatego może tak bardzo uwielbiam lektury je opisujące.

"Arabska saga" polskiej autorki Tanya Valko ( pseudonim absolwentki UJ, nauczycielki w Szkole Polskiej w Trypolisie, asystentki Ambasadora RP)  jest dość znaną serią, w której skład wschodzą "Arabska żona", "Arabska córka", "Arabska krew", "Arabska księżniczka", "Arabska krucjata" .Od dawna ona już za mną chodziła, ale była bardzo rozchwytywana, co też być może sprawiło , że tak bardzo chciałam ją zdobyć. Gdy po wielu trudach udało mi się ją dostać, byłam strasznie jej ciekawa i z niecierpliwością przeniosłam się do opisywanego przez autorkę Libii.

Dorota jest nieśmiałą, stroniącą od imprez nastolatką.  Swoją osiemnastkę pragnie jednak światować w pobliskiej dyskotece, gdzie wcześniej miała surowy zakaz chodzić. Poznaje tam Ahmeda, który od pierwszego spotkania podbija jej serce.Matka, przyjaciele, nawet obcy ludzie kręcą głową na tą relację, ale życie realizuje własny scenariusz i szybko po maturze zakochani biorą ślub. Szybka decyzja, która zmienia dramatycznie jej życie. Musi szybko nauczyć się spełniać wymagania męża, jego języka, ale i zostać zaakceptowaną przez jego rodzinę a to dopiero początek jej zmagań z odmienną kulturą.

Początek był naprawdę ciężki i rozczarowujący. Nastoletnia Dorota irytowała mnie, ale na szczęście im dłużej czytałam a ona "dorastała" zaczynałąm ją lubieć a już ostatnim rozdziałem całkowicie mnie zjednała.
Podobało mi się też, że przyglądaliśmy się jej małżeństwu w Polsce a dopiero później w Libi.
Na plus zaliczam też, że nie jest, to książka, która tylko krytykuje islamskie społeczeństwo i ciągle ubolewa nad statusem kobiet. Są tu chwile zachwytu bohaterki nad tym krajem, momenty spokoju i za to cenię tę książkę. Za ukazanie, też piękna i możliwości życia tam oraz bycia szczęśliwym czego dowodem mogą być kobiety z Poloni ; Baśka, Bożena.

Ciekawe było też skonfrontowanie życia na wsi i mieście, tak różnego w tym kraju. Akcja momentami szybka czasami, też wolniejsza co zaliczam w tym przypadku na plus, bo poza nagłymi zwrotami, też znalazło się miejsce na opisanie zwykłych dni powszechnych. Wspaniale ukazane są też postacie miejsowych kobietych. Jednych wyzwolonych jak Malika, ale i mniej jak reszta sióstr Ahmeda. Jest ich trochę przez co możemy przyjrzeć się ich odmiennych mentalnością,poglądom na świat, życie. Autorka pisze, też naprawdę ciekawie i wciąga nas niezawodnie w opisywany przez siebie, tak odmienny nam świat, czego nie spodziewałam się po tej ksiażce na początku.

Lekturę oceniam 3.5/5 i sięgnę z pewnością po dalsze tomy "Arabskiej sagi"

sobota, 23 lipca 2016

"Życie na pełnej petardzie czyli wiara,polędwica i miłość"



Przystępując do wyzwania inspirowanego plebiscytem portalu Lubimyczytac.pl z największym entuzjazmem i zainteresowaniem sprawdzałam jaką to książkę wybrano z kategorii "Biografia/Autobiografia/Wspomnienia".
Jest to jeden z moich ulubionych literackich rodzaji , więc bardzo mi  zależało, by wybrany został naprawdę dobry tytuł. Po zorientowaniu się, że jest nią "Życie na pełnej petardzie" nie byłam zawiedziona. Uwielbiam czytać wywiady i z największą przyjemnością, ale i ciekawością zasiadłam do lektury.

Ksiądz Jan Kaczkowski był bardzo orginalną osobą, której podejście do życia i poglądy nie raz mnie zadziwiały. Nie pochodził z tradycyjnej, wierzącej rodziny. Rodzice przyszłego duchownego głośno wyrażali swoją krytykę kleru a i on sam przeszedł chwilę buntu przeciw religii. Późniejsze jego losy, też nie są takie typowe, przewidywalne. Autentyczne, pełne różnych emocji tak samo jak i lektura tej książki. Momentami zabawna, kiedy indziej poważna, kontrowersyjna wręcz. Poruszająca zagadnienia wiary, życia, dojrzewania, powołania i przeciwności losu, ciepienia, bólu, śmierci.

Biografie mimo, że są jednymi z moich ulubionych rodzajów książek, to są bardzo specyficzne w odbiorze.
Inspirujące, wywołujące gamę emocji, ale nie najłatwiejsze w czytaniu. Są chwilami lekko nudnawe i ciężkie do przebrnięcia . Wywiady są na ogół mniej czasochłonne, ale i tu zdarzają niezbyt udane pozycje.
W przypadku "Życia na pełnej petardzie" na szczęście tak nie jest. Sama wciąż dziwię się jak szybko wciągnęłam  się w rozmowę między ks. Janem a Piotrem Żyłką. Już po kilku stronach nie miałam ochoty i siły odejść ani na krok od tej lektury.

Rozdziały o hospicjum Puckim bądź o chorobie księdza są pełne powagi, ale i przebijającej się nutki potymizmu, którego na stronnicach tej książki jest pełno. Lekturę tę mogę z pewnością zaliczyć do jednych z bardziej motywujących, jakie przeczytałam ostatnio. Jednym z ciekawszych wątków w tym tytule jest moim zdaniem poruszający tematykę, kontrowersyjnej bioetyki. Można się zgadzać bądź nie z jego poglądami, ale na pewno warto przeczytać.

Jedynie lekkie zastrzeżenie, coś co mogłabym zakwestionować, by nie tylko wychwalać ten tytuł to jedynie, że dziennikarz nie zadawał w tym rozdziale zbyt ostrych  pytań, które pewnie użyłyby osoby o przeciwnych poglądach. Oczuwałam, że podziela on zdanie księdza przez co nie poruszono kilku zagadnień, argumentów, na które ja niecierpliwie czekałam. Jest, to jednak tylko moja, osobista opinia

Bardzo przyjemnie czytało mi się tą książkę. Skłania ona do myślenia i porusza wiele ciekawych tematów.
Poruszyła mnie też informacja na okładce, że kupując ten tytuł wpieramy Puckie Hospicjum.
Naprawdę warto przeczytać i polecam ją  nie tylko osobom wierzącym, ale i tym o odmiennych poglądach.
Ja zaś oceniam tą lekturę wysoko, bo 4.5/ 5/

wtorek, 12 lipca 2016

"Notebook"



Od niedawna coraz bardziej skłaniam się do kryminałów i thrillerów. W większości trzymają w napięciu i  mają ciekawą fabułę.Nie zawsze oczywiście, ale w większości. "Notebook" zaciekawił mnie tym bardziej, że głośno było o nim kilka miesięcy temu.
Poza tradycyjną książką oferuje on bowiem powiązane z fabułą filmy, do odtworzenia na telefonie.
Zaintrygowało  mnie to  i z chęcią sięgłam po tą lekturę.


Radosław trwa w samotnym, monotonnym życiu prokuratora. Ciągle rozpamiętuje on stare szanse od losu na karierę, miłość, których nie wykorzystał. Pewien dzień odmienia jego życie o 180 stopni. Pod Piotrkowem Mazowieckim w dramatycznym wypadku ginie młoda kobieta. Śledztwo to zostaje przypisane właśnie jemu. Porusza go ta sprawa i postanawia za wszelką cenę odnaleźć bliskie osoby zmarłej.
Wydaje się bowiem, że nikt nie interesuje się jej losami. Jest to dużą zagadką tym bardziej, że pracowała dla znanych  gazet, tworzyła reklamy. Podejrzewa on, że wszystkie odpowiedzi na nurtujące go pytania znajdują się w notebooku, który miała przy sobie w chwili śmierci. Jego dysk nie jest na szczęście uszkodzony.
Przełożony  nie pozwala mu jednak na jego analizę  i postanawia zaryzykować, robiąc to nielegalnie.
Szybko zatraca sie w życiu ofiary, która skrupulatnie wszystko zapisywała i nagrywała. Okazuje się, że jest o wiele bardziej niebezpiecznie niż początkowo przypuszczał..

Styl pisania autora od razu wciągnął mnie w swój świat. Początek już nas zaciekawia, ale od momentu, gdy główny bohater zapoznaje się z notebookiem, nie mogłam się oderwać od lektury. Dawno nie czytałam tak magicznej książki, która od pierwszych stron podbiłaby moje serce. Szybka fabuła, pełna zwrotów akcji, to niewątpliwie największą zaletą tej lektury. Sekrety Dagmary ( tak nazywa się nieszczęśliwie zmarła kobieta) odkrywamy nieśpiesznie, powoli przez co napięcie ciągle rośnie.

Kolejną rzeczą, którą uwielbiam w tej książce, to bohaterzy. Charakteryzuje ich sarkastyczny humor, odwaga i zdecydowanie. Nie ma tu wywodów na cały rodział, co by należało zrobić, ale się boimy.
W dodatku są bardzo orginalni. Igor ; policjant, hazardzista o silnym,przywódczym charakterze i Bartek, miejscowy, przystojny ksiądz. Razem postanawiają stawić czoło niebezpieczeństwu i zobaczyć co krywa tajemniczy dysk.

Trójka przyjaciół,  to nie jedyne godne uwagi postacie. Ważną rolę odgrywa również Kamila. Nie chcę zbyt wiele zdradzić, by nie psuć przyjemności z czytania, ale dużo zamiesza ona w fabule .Dołącza ona do grona moich ulubionych kobiecych postaci z książek i naprawdę przyjenie czytało mi się fragmenty z jej udziałem.

Pomysł z filmami jest naprawdę ciekawy. Fajnie uzupełniają one fabułę, ale nie są one konieczne do jej zrozumienia. Nie wszystkie chciały się na moim telefonie otworzyć, ale jak wspomniałam ich znajomość nie jest bezwzględna do dalszego czytania. Na uwagę i pochwałę dla autora należy się stylizowanym na e-maile, dokumenty fragmentom. Zmieniona czcionka, obramówka. Drobnostki, które naprawdę cieszą czytelnika.

Ciekawy pomysł, zgrabnie poprowadzona fabuła,wywołująca u czytelnika różne emocjie, charakterystyczne postacie. Mnie ta ksiażka szczerze przypadła do gustu i oceniam wysoko 4/5.

sobota, 28 maja 2016

"Papusza"



Inność z jednej strony budzi w nas ogromny lęk, ale i pociąga, ciekawi. Mnie najbardziej intrygują zamknięte grupy społeczne, narodowości, które im bardziej odmienne tym lepiej.  O Romach pełno jest przeróżnych stereotypów, kawałów i powiedzeń. Mimo to dostrzegam w ich kulturze pewne, niepowtarzalne piękno.
W podróżowaniu taborami, spaniu w lesie i  przyglądając się gwiazdom. Życie ich napewno jednak nie należało do łatwiejszych o czym głównie opowiada ta książka łącząc to z cudownymi opisami przyrody, miłości i tęsknotą za dawnymi zwyczajami.

Bronisława Wajs po cygańsku papusza czyli lalka. Pod tą nazwą stanie się powszechnie znana jako słynna  romska poetka. Wiersze przyniosą jej uznanie, ale czy szczęście? Przyjaźń z Jerzym Ficowskim dopomogła w wydanu ich, lecz w zamian dała ból, odtrącenie od swoich. Dla kochającej Tabor, cygańskie życie była to tragedia, z którą długo nie mogła się pogodzić. Nie był to jednak pierwszy raz, gdy życie obdarowało ją trudem i nieszczęściem. Od dziecka walczyła własne prawo do szczęścia, realizowania marzeń i zapłaciła za to ciężką cenę. Czy żałowała? Jak przebiegało jej życie po ogólnopolskim rozgłosie? Choćby dla odpowiedzi na te pytnia warto przeczytać tą książkę.

Mam szczęście w tym miesiącu do biografi. Każda z nich inna, posiadająca osobisty czar, ale na równie wysokim poziomie. Czytając tą książkę czułam jakbym osobiście towarzyszyła Papuszy w uczeniu się kradzieży, czytaniu i licznych miłościach. Życiorys Papuszy znałam w miarę dobrze za sprawą filmu, który inspirowany był właśnie tą lekturą.  Nie ukazano w nim jednak jak pełne miłości i jej licznych prób uchwycenia było życie Papuszy.

Losy Papuszy pełne cierpienia, ale i piękna  są wymarzonym tematem do opisania. Mimo wszystko zły warsztat autorki może to wszystko popsuć, ale tu na szczęście się tak nie stało. Losy Bronisławy są szczegółowo i ciekawie opowiedziane zaś opisy romskiego życia wspaniale ubarwniły  Ich tradycje i zwyczaje, które sprawiły, iż lektura jest tym bardziej ciekawa.

"Papusza" jest niezwykle ciekawą książką, którą gorąco polecam, by przeczytać.  Wspaniale opowiada o naprawdę dzielnej i odważnej kobiecie, której  życie nie dało taryfy ulgowej.  Przepiękne opisy romskiego życia i fragmenty jej wierszy sprawiają, że długo nie zapomnę o tej lekturze.

Moja ocena to 4/5

sobota, 14 maja 2016

"Beksińscy. Portret podwójny"


Koło tej książki przechodziłam nie jeden raz, ale dopiero w ubiegłym tygodniu zadecydowałam się ją przeczytać. Beksińskich znałam dotychczas bardzo pobieżnie. Słynny malarz i radiowec. Postacie tajemnicze, mroczne i tragiczne. Chciałam poznać je bliżej, postarać się zrozumieć.
Ich twórczość od lat mnie ciekawiła, pociągała, toteż pragnęłam poznać  kim są odpowiadające za nią osoby. Jakie mieli przemyślenia, jak wyglądała ich codzienność.

Zdzisław Beksiński od dzieciństwa był  inny niż rówieśnicy. Z wiekiem popadał w coraz dziwniejszejsze nawyki. Bardzo trudny w kontakcie, strasznie się wyróżniający w rodzinnym Sanoku.
Atysta ; malarz, fotograf, rzeźbiarz, parał się nawet  fotomontażem. Tomasz równie charaktarestyczny.
Interesujący się mrokiem, strachem. Dla wielu osób idol, utaższamiano się z nim. Postać zagubiona, nieszczęśliwa. Nie można pominąć ważnej dla obydwóch mężczyzn Zofii. Pełnej miłości, cierpliwości jak i poświęcenia.

Jest to najpiękniejsza i najbardziej emocjonująca biografia jaką dotychczas czytałam. Beksińskich  po tej lekturze nie będę z pewnością  postrzegać jak przedtem. Zwłaszcza Tomka. Dla wielu osób młodych, samotnych, zagubionych, stał się symbolem, ikoną. Jego audycje były nagrywane,  filietony w  "Tylko Rock" rozchwytywane. Dużą rolę odegrał w organizacji  i promocji Castle Party.
Głównie dla niego czytałam tą książkę, lecz szybko bardzo zżyłam się również  z jego ojcem Zdzisławem.
Zwłaszcza opis jego miłości do Zofii mnie poruszył jak i jego przewrotny chumor.

Początkowe rozdziały czyta się może nudnie, mnie czas dłużył się zwłaszcza na tych dotyczących pracy Zdzisława w Autostanie. Im dłużej się jednak jest z tą lekturą  tym bardziej się zżywa z bohaterami, stają się nam bliscy w swej inności, która tak naprawdę najbardziej mnie intrygowała. Trudno znaleźć inne dwie takie postacie jak oni.

Lektura tej biografi była nie tylko ciekawą, intrygującą, lecz przeraźlwie bolesną, smutną, chwytającą za serce. Jak wspomniałam czytając "Portret podwójny" szybko się przywiązujemy do bohaterów, zaczynamy łączyć się z nimi w bólu. Niestety nie jest to historia "żyli długo i szczęśliwie" , ale smutna i przygłębiająca. Taka ludzka.... Zwłaszcza te fragmenty o śmierci, której jest przecież tu tak pełno.

Nie każdemu ta biografia przypadnie do gustu. Mnie ona chwyciła jednak za serce. Same sylwetki Beksińskich wystarczyłyby ku temu, lecz również bardzo dociekliwy i charakterystyczny warsztat pisarski autorki. Miała ona przed sobą naprawdę trudne zadanie. Opisanie tak trudnych, niepokornych i kontrowersyjnych postaci, to nie małe zadanie. Zwłaszcza, gdy ich losy są takie....smutne.

poniedziałek, 4 kwietnia 2016

"Szeptucha"



Każdy z nas lubi pewnie zastanawiać się "Co by było gdyby?". Niektórzy powiedzą, że są to tylko zbędne gdybania, ale nie raz przynoszą nam wiele zabawy i satysfakcji. Godzinami można, by tak wieść nasze przemyślenia nie dziwne, więc że wiele książek za główną oś fabuły bierze inną wersję znanych szeroko wydarzeń. Mnie osobiście ciekawi jak wyglądałby nasz kraj, gdybyśmy dalej wierzyli w naszych dawnych  bogów. Lubię słuchać zespołów o takim brzmieniu a gdy ujrzałam powieść o Polsce, w której  nie przyjęliśmy chrztu wiedziałam, że muszę ją przeczytać!

Gosia jest młodą dziewczyną, dopiero co skończyła studia medyczne a teraz ma udać się na roczną praktykę do Szeptuchy. Są to kobiety będące najważniejszym ogniwem w naszej służbie zdrowia. To do nich najpierw udają się chorzy po pomoc nie zawsze tylko medyczną, ale i magiczną nie raz. Bohaterka nie jest tym  zachwycona, wręcz przeciwnie! Niestety, jest to niezbędne do pełnego ukończenia jej kierunku, toteż udaje się do Bielin i miejscowej Baby Jagi. Zapowiada się ciężki rok dla bojącej się kleszczy i wszelkich owadów dziewczyny. Pierwszego dnia spotyka już ona przystojnego mężczyznę i zaczynają ją prześladować niewytłumaczalne zdarzenia. Nic już nie będzie takie same....

Książka ta strasznie mi się spodobała! Przeczytałam ją w jeden dzień, tak nie potrafiłam się od niej oderwać.
Może nie jest to najwibitniejsza i zmieniająca moje życie lektura, ale przyjemna powieść, którą świetnie się czyta. Ciekawie opisany jest wygląd naszego kraju, gdyby jego losy potoczyły się całkiem innaczej.
W dodatku pięknie osadzona akcja w małej wiosce Świętokrzyskiej.

Główna bohaterka na szczęście wcale mnie nie denerwowała, wręcz polubiłam ją! Bałam się, by nie była kolejnną wątłą, mdlejącą panną w opresji, której na każdy problem z odsieczą przybywa Pan Idelany.
Ma ona jednak charakterek, swoje zabawne przyzwyczajenia oraz wady. Jej losy naprawdę nas ciekawią a okraszone świetnym chumorem, nie pozwalają nam odłożyć książki ani na moment.

Dla mnie dodatkową zaletą było wplecienie w fabułę wierzeń Słowiańskich, które niezmiernie mnie ciekawią.
W dodatku są one główne wątkiem! Mamy trochę nadprzyrodzonych wydarzeń, ale one tylko napędzją fabułę, nie dając nam zaczerpnąć oddechu. Umiejętnie wpleciony wątek miłosny też dodaje histori rumieńca i oddaje nam do dłoni wspaniałą książkę. Nic tylko czekać na kontynuację....

Powieść tą oceniam 4.5/5 i gorąco polecam!

środa, 9 marca 2016

"Klucze"


Po "Krzyżakach" gorąco potrzebowałam jakieś przyejmnej, łatwej lektury przy, której mogłabym odpocząć. Jakiś czas temu przeczytałam w gazecie fragment "Kluczy" i postanowiłam jak najszybciej je zdobyć. Dziwnym splotem wydarzeń ciągle odkładałam je na później,dopiero teraz nadszedł  czas na nie. Od dłuższego czasu nie czytałam młodzieżówki zwłaszcza polskiej, więc z radością siadłam do lektury.

Adam jest nieprzeciętnie inteligentnym i nie raz cynicznym licealistą. Na każdy temat ma własne, często odmienne i orginalne zdanie. Jego życie to nagłe przypływy chęci do życia, eufori i długie momenty melncholi.
W swoim życiu przeżył kilka traumatycznych zdarzeń, któe dość odcisnęły się na jego psychice, czym uwielbia tłumaczyć  ranienie obcych oraz bliskich mu osób. Główną osią fabuły są jego przygody, świetne przemyślenia, ale również losy jego przyjaciół, wrogów i rodziny.

Nie pamiętam kiedy czytałam tak przezabawną i błyskotliwą ksiażkę. Największym atutem tej książki jest właśnie chumor. Często "czarny" i pesymistyczny. Przemyślenia Adama przysparzają mu wielu przeciwników, którzy chętnie poświęcą swój czas, by uprzykrzyć mu życie. Nasz bohater jest jednak tak niepowtarzalny, że nie jeden raz postępuje całkowicie innaczej niż się spodziewamy....

Nie jest to z pewnością komedia. Chociaż często śmiałam się w trakcie czytania, to wiele przrmyśleń Adama skłania nas do lekkiej zadumy a bynajmiej są one gorzkie.... bo prawdziwe. Ciekawie mnie jako dziewczynie czytało się książkę o naszych czasach opowiedzianą z perspektywy chłopaka. Wiele miejsca poświęcone jest tu jego miłosnym przygodom, które są w dodatku bardzo sprawnie i  ciekawie opisane.

Autorowi udało się wykreować nie tylko wielowymiarowego głównego bohatera, ale i wielu drugoplanowych też niezmiernie dopracowanych. Jerzy jego wzrór, przewodnik po życiu, który jeszcze nigdy go nie zawiódł. Madziarska jego dziewczyna, którą wydaje się Adamowi zna doskonale, ale czy ma rację ? Zachary jego najlepszy przyjaciel, który coraz częściej go tak naprawdę irytuje. Babcia.....
Jedyna taka osoba na świecie, która wie wszytko o każdym, nawet to co on sam o sobie nie....
Znająca się na wszystkim i wcale nie będąca zarozumiała.... Nie raz odegra ważną rolę w życiu wielu  postaci, ale czy każdy może być całkowiecie zły bądź dobry......

Książkę czyta się bardzo lekko oraz przyjemnir choć jeśli ktoś szuka akcji obfitującej w nagłe zwroty, wybuchy czy wątki fantastyczne nic takiego nie znajdzie. Jest to wyróźniająca się obyczajówka młodzieżowa, którą szczerzę tej kategori polecam. Starszym czytelnikom również, bo ciekawie oddaje nasz punkt widzenia, który nie zawsze jest taki jak wszystkim się wydaje.

Lekturę tę oceniam 3.5/5

poniedziałek, 29 lutego 2016

Co nieco o "Krzyżakach"


Zdaję sobie sprawę, że w lutym zbyt wiele postów się nie pojawiło. Przykro mi z tego powodu, bo naprawdę lubię pisać recenzje, dzielić się swoimi przemyśleniami, lecz w tym miesiącu naprawdę nie byłam w stanie więcej napisać. Mozolnie męczyłam "Krzyżaków" w dodatku koniec semestru, więc i do nauki ostatnia chwila, by naprawdę się przyłożyć. Książkę, którą wcześniej przeczytałam i chciałabym co nieco o niej opowiedzieć musiałam niezwłocznie oddać do biblioteki, bo mi minął już termin a inna osoba ją zamówiła a teraz nie jestem w stanie jej zdobyć. Nie lubię użalania i postaram się w marcu jak najwięcej pisać, ale chiałam być szczera i powiedzieć czemu było tak a nie innaczej...

Wiele już było dyskusji o sensie lektur czy dobrze, że są, bo "zmuszają" młodzież do czytania i każda ma za zadanie coś przekazać np. oddać klimaty średniowiecza czy jakieś rozważania autora w kwestiach moralno-filozoficznych, ale w sumie też po nikąd odstraszają niektórych od czytelnictwa, bo rzadko kiedy jakiegoś nastolatka interesują krzyżacy czy potop ( on akurat jest świetny!). Ja niestety długo męczyłam tę książkę z utęsknieniem spoglądając na inne pozycje z mojej biblioteczki i odliczałam strony, ile jeszcze do końca...

Tak naprawdę nie wiem czy wypada recenzować czy nawet bardziej lekko mówić swoje odczucia o tak ważnej, wielkiej księdze autorstwa Sienkiewicza. Dla wielu osób była przecież ona tak ważna, odegrała nie małą rolę w świadomości naszych przodków zwłaszcza w trudnych chwilach naszego kraju. Z przyjaciółmi nie raz jednak wywodziłam się o moich odczuciach z czytaniem jej i myślę, że nie będzie nic złego jak podzielę się nimi z moimi czytelnikami.

Każde pokolenie jest inne, coś co niedawno było innowacyjne, zaskujące obecnie jest czymś pospolitym. Podobnie jest w literaturze. Czytając wiekowe lektury często zacinamy się w nich i porzucamy dalsze poświęcanie im czasu albo brniemy na siłę. Nie zawsze tak jest oczywiście. Niektórym upływ czasu nie szkodzi a nawet podnosi ich ocenę. Są też osoby, które po prostu lubią dawny sposób pisania i są tego koneserami. Ja plasuję się gdzieś pośrodku i momentami styl pisania naszego noblisty nie tylko nie podobał mi się a nawet irytował...

Podziwiam wkład i poświęcenie jakie włożył  jednkaże w pisanie niechudej książki tak bogatej w szczególiki, różne opisy. Za to kłaniam mu się nisko i przyznam, że wiele osób nużą całe strony o  życiu dworskim, postępowaniu rycerzy czy wadach zakonu krzyżackiego, to mnie umilały lekturę i szczerze podobały się ! Z całą pewnością to one utrzymywały mnie przy lekturze.

Choć Maćka z Bogdańca uwielbiam, to Zbyszko średnio przypdał mi do gustu. Plasuje się on mimo wszystko wyżej niż Danusia... Nie wiem czemu, ale strasznie jej nie lubiałam! Wiem, że miała ona zaledwie 12 lat, ale to wychwalanie jej pod niebiosa przy jej dość.... nudnym charakterze, działało mi lekko na nerwy. Jej losy napędzają głównie akcję, ale w porównaniu do świetnie skonstruowanej postaci Jagienki wypada licho. Hława również przywoływał mi uśmiech na twarzy zaś doświadczony przez życie, budzący strach Jurand ciekawił mnie niezmiernie.

Maćko,postaci drugoplanowe oraz liczne opisy  to wielka zaleta tej powieści. Niestety nie śpiesząca się akcja i brak wywoływania u mnie większych, gwałtowniejszych uczyć, cóż to przechyla jednak szalę i nie będę zbyt mile wracać choćby wspomnieniami do "Krzyżaków". Gdybym może sięgnęła po nich w przeze mnie wybranym momencie i kiedy naprawdę bym tego chciała, to może bardziej dałabym się ponieść histori o miłości, która nie zna granic, ale również o tej nieśmiałej, nieodwzajemnianej.  O walce z wrogiem, który od lat toczy krew narodowi, pięknie ukazane realia średniowiecza na ziemiach polskich. Tak jednak nie za bardzo przypada mi do gustu.

Takie są moje przemyślenia zaraz po skończeniu lektury.Ja teraz  z radością wybiorę dowolną książkę, z którą wreszcie spędzony czas będzie moim wyborem.  Jakie są jednak wasze wspomnienia i przemyślenia o "Krzyżakach"?

piątek, 18 września 2015

"Julia"


Pierwsze miesiące września pełne są zamieszania, zmiany w planie lekcji, zajęcia dodatkowe.
Dodaj do tego nową szkołę, przedmioty i dziewczynę, która chciałaby wszystko robić na raz.
W rezultacie ostatnio cierpię na straszny brak czasu i od ostatniej recenzji trochę już minęło....

Książki Beaty Andrzejczuk znam już od paru lat. Serię "Pamiętnik nastolatki" wspominam bardzo miło, wiedziałam ,więc że sięgnę po kolejne książki autorki opisujące w sposób lekki, ale na dobrym poziomie, życie nastolatków. Akcja dziejąca się w Polsce oraz pojawienia się w fabule serwisów społecznościowych tworzą nowoczesną, ciekawą książkę młodzieżową.

Julka jest uczennicą klasy 1 w gimnazjumm. Zwraca na siebie uwagę Filipa, koszykarza, do którego wzdycha pół szkoły. Zaczynają się spotykać i szybko stają się parą. Wydaje się, że Julka powinna być szczęśliwa, ale często boli ją głowa, nie chce wychodzić z domu. Jej chłopak wymyśla jej, że chce go trzymać tylko przy sobie i odciąć od przyjaciół, mama zaś jest wściekła o gorsze oceny i nie chęć dziewczyny do szkoły. Okazuje się jednka, że nie sa to tylko wymysły i humory nastolatki zaś o wiele bardziej poważna sprawa.

Zanim zaczęłam czytać tą książkę, byłam niezwykle ciekawa czy autorce uda mnie się po raz kolejny oczarować, sprawić, że problemy bohaterki przejmą mnie tak mocno jakby dotyczyły mnie osobiście.
Postać Julki, choć zdążyliśmy ją wcześniej poznać po raz pierwszy jest narratorką. Przyzwyczajiłam się do Natalki, ale moim zdaniem autorka dobrze zrobiła, że skończyła z jej serią pamiętników. Dzięki temu poczuliśmy nową falę pomysłów, ale też na znowo aczęliśmy drogę ku dojrzałości ( Natka bowiem jest już mężatką i studentką) wraz Julką.

Muszę stwierdzić, że jest to jeden z lepszych tomów "Pamiątnika nastolatki". Zapoznanie się z nową narratorką, poznawanie jej przyjaciół, życia a w dodatku znów fabuła jest szybka, ciekawa, chwytająca za serce. Jest tu oczywiście miłość, ale nie występuje jako główny wątek, co jest dość miłą odmianą po poprzednich tomach.

Książkę oceniam 3.5/4 i polecam wszystkim, którzy uwielbiają powieści młodzieżowe, ale i tym co twierdzą, że są na płytkim poziomie, by dowiedli się, że są w błędzie.

niedziela, 6 września 2015

"Moje życie polarnika"



Lubię czytać biografie ludzi pełnych pasji, niezłomnie dążących do realizacji swoich marzeń.
Marek Kamiński to pierwsza osoba, której udało się zdobyć obydwa bieguny w ciągu roku. Jego wyczyn  z Jasiem Nelą również jest znany większości osób. Dużo o nim słyszałam, ale dotychczas nie zagłębiałam się w jego biografię głębiej, dokładniej. W czasie lektury dowiedziałam się o wielu innych jego wyprawach nie koniecznie w zimne rejony, lecz przykładowo przepłynięcie Wisły zimą.

Od najmłodszych lat był ciekawy świata. Pisywał do zagranicznych gazet z prośbą o podanie adresów rówieśników w celu korespondencji. Marzyciel, ale i chętny uczestnik licznych konkursów. Od początku widać było, że nie potrafi usiedzieć w miejscu i ma tysiąc pomysłów na minutę. Z wiekiem marzenia stawały się rzeczywistością, ale opłacone bywały licznymi komplikacjami, walką do utraty tchu. Nie zawsze wszystko szło po jego myśli, często musiał mierzyć się z przeszkodami wydającymi się być nie do pokonania np. rejs jeszcze jako uczeń z bloku wschodniego.

O podróżach mogłabym czytać godzinami zaś biografie znanych podróżników, zdobywców są dla mnie niebywałą inspiracją. Udawadniają mi, że wystarczy marzyć i robić WSZYSTKO w tym celu, by sięgnąć do gwiazd. Marek Kamiński jest dla mnie tym bardziej szczególny, gdyż większość jego wypraw wydawała się być niemożliwa do spełnienia lub wręcz wystawiająca los na próbę. Nie jest jednak przykładem ryzykanta, kładącego swoje życie na szalę, wspomnę choćby przerwany plan przejścia Antarktydy.

Książka jest autobiografią, więc bardziej oparta jest na wspomnieniach, przemyśleniach niż na chronologi jego życia. Główne miejsce zajmują w niej bieguny i ich zdobywanie. Nie jest to tylko opis przygotowań i zdobycia, ale również przemyślenia, dokładne i piękne opisy uczuć jakie tam przytrafiają się ludzią.
Czytając tą książkę naprawdę czułam się jakbym tam była.

Lektura książki była bardzo ciekawa , momentami najczęściej pod sam koniec rozdziałów autor trochę zaczynał przynudzać, ale podsumowując oceniam ksiązkę 3.5/5.

czwartek, 3 września 2015

"Pamiętnik nastolatki 7"



Serie książkowe są moim zdaniem bardzo zróżnicowanym zjawiskiem. Więcej niż 3, to już musi autor moim zdaniem mieć  pomysł  dobry  na tyle, by nie wydawał mi się on ciągnięty na siłę. Są jednak takie, które zajmują w moim sercu uprzywilejowane miejsce. Myślę o nich z uśmiechem i sięgam z sentymentem.
Napewno "Pamiętnik nastolatki" jest taką książką.

Natka musiała podjąć poważną decyzje. Wybaczyć Maksymowi? Czy jeszcze mu kiedy kiedylwiek zaufa?
Daje mu jednak drugą szansę, choć to nie koniec ich wspólnej walki o miłość. Życie nie lubi monotoni i nie raz jest nieprzyprzewidywalne. Poznajemy też Julkę kuzynkę Natki, która zmaga się sama z poważnym problem, której nikt w dodatku nie wierzy.

Książkę tę czyta się moim zdaniem trochę innaczej niż inne. Znam styl pisania autorki, bohaterów, ich najbliższe otoczenie. Fabuła w tym tomie jest spokojna, nagłych zwrotów akcji nie ma ( nie myślcie sobie jednak, że nic się nie dzieje) . Mimo to czytało mi się bardzo przyjemnie.

Po tę lekturę sięgną z pewnością Ci, którzy czytali wcześniejsze tomy. Jeśli miałabym porównywać, to byłby to trudny wybór. Książka ta nie zaskakuje jak tamte, nie ma w niej aż tak wielkich emocji, ale można naprawdę przy niej miło spędzić czas. Dobra na miły dzień, ale i na ten pochmurny.

Jeśli ktoś szuka jakieś ambitnej, rzucającej na kolana fabułu, zwrotów akcji przyprawiających o zawał czy też silnych doznań np. płaczu, nie znajdzie tu. Jeśli poszukuje jednak miłej, młodzieżowej powieści o miłości ( takiej poważnej ), to właśnie dla was jest idealna.

Oceniam ją 3.5/5 i polecam wszystkim fanom "Pamiętnika Nastolatki".

niedziela, 30 sierpnia 2015

"Chłopcy"


Powodów, dla których ludzie czytają książki jest wiele. Ja często, by przy nich sobie odpocząć, zapomnieć o całym świecie. Są też takie wymagające, często przy tym bardzo ambitne, ale lubię czasami siąść z lekką, przyjemną lekturą i zapomnieć przez chwilę o całym świecie.

Zagubieni chłopcy tp dość dziwny ( mało powiedziane) gang motocyklowy. Dawniej przyjaciele Piotrusia Pana, teraz mężczęźni w skórzanych kurtkach, budzący nie raz swym zachowaniem to strach u poblisk osób bądź też śmiech politowania.... Zdaje się bowiem, że wraz z wiekiem tylko zmężnienieli, ale napewno nie wydorośleli. Dowodzi im Dzwoneczek, pewna siebie kobieta całkiem nie przypominająca dawnej siebie.
Mają wielkie szczęście do kłopotów, większych bądź mniejszych, które czytając nie da się zachować powagi.

O książce tej słyszałam wiele recenzji, przeważały zwłaszcza ta negatywne. Postanowiłam sprawdzić to, na "własnej skórze". Przyznam, że jest to dość orginalna lektura, która nie każdemu przypadnie do gustu. Mnie akurat brakowało lektury, na której moglabym się porządnie uśmiać a  u "Chłopców" dostałam tp z nawiązką.

Pozycja ta przypadła mi do gustu. Czyta się ją łatwo i przyjemnie. W sam raz, kiedy mamy urwanie głowy i potrzebujemy szybko się zrelaksować. Książka zbudza jednak mieszane odczucia z powodu języka w jakim jest pisana, bowiem nie jest to zbyt "poprawna" polszyzna i nie jeden raz mamy do czynienia z całą "litanią" niecenzurowanego słownictwa.

Głównych bohaterów trudno jest nie polubić. Dużych dzieciaków, którzy sercem zostali w Nibylandi.
Każdy jest inny, specyficzny. Kędzior, milczek, Kruszyna, Stalówka, Bliźniacy. Autor każdemu nadał inne cechy, charakter. Nie zawsze są zgodni, ale to jest najciekawsze. Ich kłotnie, wygłupy i nie zawsze miłe kawały.

Autor napisał lekką lekturę, tworząc przy okazji całkiem nie źle przemyślany świat. Druga Nibylandia, tajemniczy skrót, magiczny proszek. Ciekawy pomysł i do tego zręcznie poprowadzony. Nie mamy wszystkiego na "gotowe", ale powolutku, przy okazji dowiadujemy się coraz więcej o bohaterach, ich świecie i przeszłości, którą starają się zapomnieć.

Lekturę tę oceniam 4/5 i szczerze polecam, bo miło można  spędzić przy niej czas.