Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Literatura młodzieżowa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Literatura młodzieżowa. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 29 czerwca 2017

"Wybrana"


Zasłyszana w przeszłości pełna zachwytu recenzja na temat konkretnego tytułu, ciekawie zapowiadający się opis, przepiękna okładka oraz w dodatku magnetyzujący początek. Składniki na wielkią nadzieję względem książki i budulec na fascynującą powieść. Byłam bardzo podekscytowana zaczynając czytać "Wybraną".
Byłam pewna, że zapowiada się wyjątkowa lektura.

Zwyczajna wioska, w której życie nie wyróżnia się niczym niż w tysięcy innych w całym królestwie.
Co 10 lat mieszkańcy wstrzymują oddech i z napięciem oczekują rozwoju wypadków. Co tyle lat bowiem Smok, potężny czarodziej, który chroni ich wioskę, wybiera jedną dziewczynę i zabiera do swojej wieży.
Nikt nie wie jaki los czeka wybraną. Agnieszka jest jedną z dziewcząt, z których mag wybierze towarzyszkę. Tym razem wszyscy mieszkańcy są przeświadczeni, że zostanie nią  przyjaciółka głównej bohaterki,  Kasia. Jest najbardziej wyjątkową z nich wszystkich, od dziecka przygotowywaną do tej roli.
Nikt jednak nie przewidział  takiego rozwoju wypadków...

Miałam wielkie oczekiwania względem tej książki. Przeczytałam wiele pozytywnych opini i nie mogłam doczekać się, aż zacznę ją czytać. Niestety, rozczarowałam się bardzo.. Dawno nie byłam tak zmęczona lekturą i szczerze odliczałam stron do końca. W trakcie przewracania jej stronnic zgadywałam, cóż tym razem wymyśli autorka i jak niepozytywnie mnie zaskoczy...

Przede wszystkim strasznie irytowali mnie bohaterowie a najbardziej Agnieszka. O ile jej nieporadność i upór były całkiem interesujące, to nie czułam ani trochę sympatii względem niej.
Nie przeżywałam jej cierpień, wręcz obojętne były mi jej losy. Brakowało mi większego ukazania jej uczuć, psychiki. Niestety, w przypadku reszty postaci jest tylko gorzej.. Jednowymiarowi, sztuczni, przewidywalni i zwyczajnie nudni.  Z całej powieści jedynie Smok, jest choć trochę interesujący i przyjemnie czyta się wątki z nim, choć i tak daleko mi do zachwytu ...

Akcja... Kolejna rzecz, która tylko pogłębiła moją niechęć względem tej powieści. Nie tylko jest powolna, ale w dodatku ciągle się plącze, wraca do punktu wyjścia. Nawet sceny bitew, czyjejś śmierci, które powinny być dramatyczne i wywołać choć trochę emocji w moim przypadku tylko nużyły.
Jak dla mnie tylko początek książki był w miarę przyjemny, im dalej tym gorzej...

W lekturze tej nie zabrakło romansu. Zazwyczaj lubię, kiedy akcja urozmaicona jest uczuciem, zwłaszcza jeśli jest to zrobione w sposób ciekawy i umiejętny. Niestety, w tym przypadku jest odwrotnie. Nie wiem nawet czy lepiej gdy jest ta nieudana próba wprowadzenia go, czy może lepszą decyzją byłoby oszczędzenie go czytelnikom. Nawet w tym przypadku nie odczuwałam większych uniesień, kolejne rozczarowanie...

Ksiażkę tą mogłabym podsumować jednym słowem : rozczarowanie. Najlepiej oddaje ono moje uczucia po zakończeniu tej lektury, kiedy zmuszałam sie, aby siadać do niej i skończyć ją. Ciekawiła mnie moja opinia tak różna od wszystkich, tak  pełnych zachwytu. Okazało się, że mimo przewagi pozytywnych zdań na temat tego tytuły, są też takie jak moje. Osobiście odradzam tą książkę, bo szczerze mnie ona zmęczyła, nic też nie wyniosłam z niej. Większości osób przypadła jednak ona do gustu, więc jeśli ktoś ma ochotę niech spróbuje i sam oceni, do której grupy się zalicza.

sobota, 25 lutego 2017

"Will Grayson, Will Grayson"



Mało jest książek młodzieżowych, które dotykając poważnych tematów, umieją przy tym zachować lekkość i być zabawne oraz  zawierać fragmenty skłaniające do rozmyśleń. Moim zdaniem są to prawdziwe perełki, których długo się nie zapomina i często do nich powraca. Przyjaciółka poleciła mi ostatnio "Will Grayson, Will Grayson".  Postanowiłam przeczytać wspomnianą lekturę  i sprawdzić, czy może przypadkiem nie będzie to tytuł spełniający moje wymagania do powieści młodzieżowych i który szczerze mnie zachwyci.

Codzienność nie jest łatwa. Główni bohaterowie tej  powieści z pewnością podpisaliby się pod tym stwierdzeniem. Bycie młodym wcale nie jest takie proste, lecz pełne różnych problemów i pytań, na które znajomość odpowiedzi jest konieczna. Pewnego wieczoru dochodzi na skutek zdumiewającego splotu wydarzeń do spotkania dwóch chłopców nazywających się identycznie. Will Grayson...
Dotychczas wiedli odmienne losy, lecz teraz ich drogi się krzyżują. Do czego ich to jednak doprowadzi i jaki wpływ będzie miało na ich życie?

Muszę przyznać, że książka ta nie przypomina mi żadnej innej. Jest orginalna i posiada własny, niepowtarzalny czar, przez co zyskuje moje duże uznanie. Czyta się ją łatwo i naprawdę przyjemnie choć nie jest to zawsze pogodna i wesoła lektura. Jak wspomniałam dotyka ona poważnych kwesti jak ; przyjaźń, miłość, odkrywanie własnej orientacji, znajomość przez internet, depresja. Podejcie do nich jest naprawdę szczególne i choćby po to warto się z nią zapoznać i zobaczyć jak potraktowali je autorzy.

Bohaterowie są równie szczególni jak cała lektura. Zbudowani trochę na kontrastach, co ciekawie wpływa na rozwój fabuły. Zwłaszcza widać to na przykładzie Willa Graysona przyjaźniącego się z Kruchym.
Szczerze mówiąc, jak dla mnie to właśnie jego przyjaciel, będący teorytycznie postacią drugoplanową jest najbardziej interesujący. Jego przezwisko jest widocznym nawiązaniem do.. ogromnych kształtów.
Bardzo ekspresyjny, dowcipny,  dramatycznie podchodzący do większości zmartwień. Poznajemy go stopniowo i dopiero z czasem zaczynamy rozumieć jego przesadność w zachowaniu, ciągły entuzjaznm.

Zachwycam się nad postacią Kruchego, lecz nie świadczy to, Will Grayson jeden oraz drugi  są  nudni, bądź niedopracowani, wręcz przeciwnie. Tworzyło ich dwóch autorów, przez co są w pewien sposób podobni jak i odmienni. Są to złożone postacie, zwłaszcza psychika każdego z nich.  Ich przemyślania pełno są sarkazmu i celnych spotrzeżeń. Często czują się zagubieni, pełni wściekłości i smutku... Trudno nie poczuć sympati do nich i zainteresowaniem przyglądać ich losom.

Moim zdaniem jest to wyjątkowa powieść, którą naprawdę warto przeczytać. Jej współautora Johna Greena  inne dzieła to szeroko uznane i uwielbiane "Gwiazd naszych wina" oraz "Papierowe miasta". Ja po lekturze "Will Grayson, Will Grayson" mam dużą ochotę przeczytać inne jego książki, zaś tej wystawiam ocenę 5/5.

środa, 21 grudnia 2016

"Wróć, jeśli pamiętasz"


Koniec roku jest już coraz bliżej a w moim wyzwaniu zostało jeszcze kilka tytułów. Wyścig z czasem? Czemuż, by nie? Przyglądajcie się mu, gdyż ja sama nie znam wyniku. Wczoraj skończyłam książkę roku w kategorii literatura młodzieżowa. Wcześniej zapoznałam się z jej poprzedniczką, do której miałam mieszane uczucia. Niezbyt chętnie podchodziłam, więc do dzisiejszej, choć starałam się nie uprzedzać. Kto wie jaki potencjał może w sobie ukrywać?

Mia zdecydowała. Zostaje. Decyzja ta kosztowała ją wiele bólu, przemyśleń, ale podjęła ją taką a nie inną.
Odtąd minęły trzy lata i wiele rzeczy uległo zmianie. Nasza bohaterka zaczęła odnosić znaczne sukcesy jakowiolonczelistka. Adamowi również udało się spełnić swoje marzenie i Shooting Star odniosło znaczny sukces. Piszą o nich w gazetach, grają wielkie koncerty i mają wiernych fanów. Od trzech lat bohaterowie  również się nie widzieli...  Czy tak wielka miłość może po prostu zgasnąć? Co się wydarzyło? Los postanawia zetknąć ich drogi  jeszcze raz w przededniu ich tras koncertowych w całkowicie odległych zakątkach świata. Co będzię się  działo w trakcie tych godzin?

Pierwszą znaczą zmianą w porównianiu do pierwszego tomu, to jej narrator. We wcześniejszym wszystko poznawaliśmy za sprawą Mia, tym razem zaś dzięki Adamowi. Muszę przyznać, że mnie ta odmiana bardzo przypadła mi do gustu. Dawna główna bohaterka nie należała wprawdzie do grupy tych irytujących, wręcz  po części do sympatycznych, ale nie zbyt podobał mi się jej sposób relacjionowania zdarzeń. Po prostu, moja osobista preferencja.

Właśnie Adam jest jedną z głównych zalet tej powieści. Przeciwieństwo Mia ; dynamiczny, pełen złości, sarkazmu. Tą część zdecydowanie lepiej mi się czytało i jednym z czynników był jego sposób opowiadania o bólu, złości, mieszaninie uczuć. Co ciekawe, Mia też ulega wszechobecnym zmianom. Jej charakter, sposób postępowania. Cieszę się, że autorka ukazała ich przemiany na przestrzeni trzech lat. Moim zdaniem nadaje to książce ciekawszej formy.

Akcja rozgrywa się w ciągu zaledwie kilku dni, ale prawie cała jej objętość, to jeden . Dzięki temu jest ona dosyć szybka w pewnym tego słowa znaczeniu. Nie ma tu jej nagłych zwrotów, ale mimo to wciąga jej klimat, dość charakterystyczny. W dodatku duży plus ode mnie za wątek nocnego spaceru po Nowym Jorku. Naprawdę duży.

W porównaniu od poprzedniczki, ta część jest  moim zdaniem dużo lepsza. W końcu zaczęły naprawdę ciekawić mnie losy bohaterów na tyle, iż planuję się jeszcze kiedyś z nimi spotkać. Nareszcie odczuwałam większe emocje w trakcie jej czytania, na czego brak tak narzekałam w "Zostań, jeśli kochasz" a powinno być chyba na odwrót? Tam temat był już w sobie chwytający za serce, ale cóż... Cieszę się, że nie męczyłam się z nią, ale nie mogę wciąż powiedzieć, że jestem zadowolona. Ciągle czegoś mi brakuje... Może w następnej części?

 Wiem, że wielu osób uwielbia tę serię i po części domyślam się oraz rozumiem tego powody, lecz u mnie tak się nie dzieje. Ciekawa hisoria dwóch całkiem odmiennych osób, które łaczy miłość do muzyki. Nie jest, to mój najczęściej wybierany  gatunek i może z tego to wynika, ale czasami warto sięgnąć po coś odmiennego.  Tymczasem moja ocena,to 3.5/5

środa, 14 grudnia 2016

"Samotni.pl"



Samotność.. Słowo o nieproporcjonalnej sile. Wywołujące na raz tysiąc myśli, skojarzeń, obrazów.
Miejące tyle twarzy ile ludzi. Pomysł na książkę całkiem interesujący, ale jak dobrze o niej opowiedzieć ?
Wielowymiarowo, niejednoznacznie i niezbyt tkliwie? Przed takimi wyzwaniami postawiłam lekturę "Samotni.pl" czy udało się jej sprostać?

Wiktor znany jest jako słaby uczeń, dla którego nauka nie jest najważniejsza. Wydaje się, że nie stać go na nic więcej, jedynie nauczycielka Zosia wierzy w niego. Często widywany w podejrznym towarzystwie, ale prawie nikt nie wie jaki ciężar dźwiga na swoich barkach. Złożone przez niego samoloty, stojące na meblach wydają się niemym krzykiem niespełnionych marzeń. Poznajemy też Joannnę. Nie da się jej nie zauważyć. Burza rudych włosów, morowe spodnie i ciężkie buty. Często powracająca wspomnieniami do przeszłości i pisząca listy nigdt nie wysłane...

Szczerze mówiąc nie spodziewałam się, że ta lektura przypadnie mi aż tak do gustu. Przede wszystkim podoba mi się jak autorka w sposób naturalny i delikatny zwraca naszą uwagę na poważne problemy młodych osób, ale również dorosłych. Tytułowa samotność, drobne przestępstwa, odmienność w grupie i odwaga do walki z niesprawiedliwością, Pojęcia często nadużywane przy opisywaniu literatury młodzieżowej w tym wypadku możemy użyć ich z czystym sumieniem. W "Samotnych.pl" wszystkie wymienione problemy a jest ich więcej, poruszone są z wyczuciem i naprawdę wiele z tej książki można wynieść.

Wielką zaletą tej powieści są bohaterowie. Charakterystyczni, interesujący, posiadający również wady co jak dla mnie  jest dużą zaletą.  Bardzo podoba mi się również zabieg, że nie są nimi jedynie postacie w wieku głównych bohaterów, ale i starsze osoby  dzięki czemu poznajemy różne punkty widzenia pewnych sytuacji, problemy z jakimi znów ini muszą się zmagać.

Autorka pisze naprawdę dobrze  co sprawia, że dość szybko zaczynamy czuć  sympatię do jej bohaterów    i życzyć im jak najlepiej. Wraz z nimi ( a to bardzo dużo znaczy w powieściach młodzieżowych) odczuwamy  gniew, rozczarowanie bliskimi, niespełnione marzenia, ale i lekką nutkę nadzieji związanaą z przyszłością, siłę do dźwigania problemów swoich i najbliższych.

W powieści tej mamy też do czynienia z wątkiem miłosnym. Jak dla mnie był on ciekawie  poprowadzony i przyjemnie się go czytało. Zakochani zyskują naszą sympatię a my mamy możliwość przyjrzeć się  jak wraz z nowym uczzuciem zmieniają się oni sami.

Moim zdaniem "Samotni.pl" jest ciekawą i jedną z lepszych książek młodzieżowych spod polskiego pióra. Myślę, że warto ją przeczytać a ja sama zastanawiam się nad dodaniem jej do najlepszych książek roku.. Oceniam ją zaś 4/5

sobota, 26 listopada 2016

"Zostań, jeśli kochasz"



Czy przyciągają nas różnice czy  podobieństwa? Czy nastoletnia miłość może być czymś więcej niż przelotną fascynacją? Warto chwilę się zamyślić, gdyż "Zostań, jeśli kochasz" opowiada głównie o poszukiwaniu odpowiedzi na powyższe pytania. Jednak nie tylko... Powieść młodzieżowa, która dotyka wielu poważnych kwestii pozostając przy tym lekką i przyjemną w czytaniu, to nie małe wyzwanie. Czy tytuł ten sprostał wymaganiom?

Mia jest wyjątkowo zdolną uczennicą, która w dodatku  nie sprawia większych kłopotów. Jej życie wydaje się być idealnie poukładane. "Rówieśnicy odnosili się do mnie życzliwie,ale traktowali jak dorosłą. Jeszcze jedna nauczycielka. A z nauczycielkami się nie flirtuje" Do czasu... Dotychczasowy porządek wywraca jednak niespodziewane uczucie a następnie wstrząsające przeżycie. Bohaterka zmuszona zostaje do podjęcia niezwykle trudnej decyzji, w której niewysłowionym wsparciem okazuje się przyjrzenie własnej przeszłości.

Po skończeniu tej książki mam bardzo mieszane uczucia. Z jednej strony zapada ona w pamięć, jej sama idea jest niezwykła, ale nie do końca przypadł mi sposób pisania autorki.Pewna jestem jednak, że nie żałuję czasu poświęconego temu tytułowi...

Trudna sytuajcja skłania dziewczynę do refleksji. Moim zdaniem jest to dobry zabieg, by stopniowo poznawać główną bohaterkę jak i postacie drugoplanowe. Bardzo lubię, gdy akcja dzieje się w teraźniejszości jak również przeszłości. Na szczęście zostało, to poprowadzone sprawnie i z pomysłem, dzięki czemu nie tylko nie gubimy się w chronologi jak i z przyjemnością poznajemy dawne przeżycia bohaterów. Trudno mówić mi w tym przypadku o atmosferze trzymającej w napięciu,gdyż jest ona głównie pełna refleksji, zamyślenia  ciągle jednak chodzi nam po głowie pytanie ; "Jaką decyzję podejmie Mia?".

Bohaterowie... Interesujący, choś być może nie do końca orginalni ( grzeczna dziewczynka grająca na wiolonczeli oraz chłopiec z zespołu rockowego. Jak dla mnie pomysł na ich miłość nie jest czymś odkrywczym.), ale trudno ich nie polubić. Dzięki nim lektura jest tak przyjemna i ciekawa.  Zwłaszcza rodzice głównej postaci od razu skradli moje serce. Mam jednak lekkie zastrzeżenia. Moim zdaniem wizerunek Mia jest zbyt idealny. Brakowało mi na nim większych rys, negatywnych odczuć. Jej dobroć może być zaletą i sprawiać, że życzymy jej jak najlepiej , jednak wyżej stawiam niejednoznaczne postacie.

Nie do końca przypadł mi warsztat autorki. Z tak wspaniałego pomysłu mogła moim zdaniem jeszcze więcej wykrzesić. Książka opowiadająca tak smutną historię, pełną wszelkich emocji a ja czytam ją nie odczuwając żadnej. Przepraszam, momentami uśmiechałam się, gdy rodzice bohaterki wspominali swoją przeszłość bądź sprzeczali się. Mimo to zdecydowanie zabrakło mi ich....  Niestety w tym przypadku są one niezbędne a ich brak... Cóż, o ile czasami aż tak bardzo nie razi to w oczy z powodu innych zalet w tym przypadku  powinny być przodującą zaletą a tego nie mogę wybaczyć.....

Mimo dwóch dość dużych wad oceniam tę książkę wysoko. Sam pomysł trafił w mój gust i choć wykonanie ma spore braki w mojej ocenie, to mnogość dotykanych przez nią kwesti w pewien sposób to wynagradza. Nie jest, to młodzieżówka jedynie o miłości i jej różnych problemach, ale również o umieraniu, trudnych wyborach, cierpieniu i jego znaczeniu ( "Może gdybym miała trochę doświadczenia, gdybym zaznała dotychczas więcej nieszczęść, byłabym lepiej przygotowana." Mój ulubiony cytat...). Opowiada o prawdziwej pasji i jak wiele trzeba poświęcić  realizację marzeń. Jej rodzice mogą stanowić zaś przykład do równie wielu rozważań wspomnę choćby o wychowywaniu dzieci w orginalny sposób bądź jak zmieniamy się na przestrzeni lat. Wszytko to dodam na zaledwie 243 stronach...

W tej recenzji starałam się wyrazić jakie wątpliiwości miałam przy ocenianiu, które przedstawia się nnastępująco : -4/5.

piątek, 11 listopada 2016

"Czerwona królowa"


Powoli kończy się 2016 rok a wraz z nim skraca się czas mojego wyzwania. Nie żałuję jego wymyślenia a wręcz planuję, by i w kolejnych latach je podejmować. Każdy z nas ma jakieś preferencje, upodobania i tak samo jest z literaturą. Mam pewne działy książkowe, które chętnie odwiedzam zaś innym nie poświęcam aż tyle czasu ( jeśli w ogóle go poświęcam).  Mój pomysł według mnie posiada jedną wielką zaletę powiązaną z wspomnianą powyżej kwestią. Inspiruje mnie a wręcz zmusza do przeczytania lektur o odmiennej niż zazwyczej wybieranej  tematyce. Wątpie czy sięgnęłabym po większość z tych tytułów, gdyby nie owe wyzwanie.

W moim życiu czytelniczym są momenty, gdy zaczytuję się w jednej, konretnej tematyce, by później trzymać się jak najdalej od niej. Tak jest właśnie z młodzieżową fantastyką. Uwielbiałam ją swego czasu, teraz nie gustuję w niej. W plebiscycie lubimyczytac.pl była jednak dziedzina fanstasy i w niej wygrał tytuł "Czerwona królowa". Jedno spojrzenie na okładkę i załamałam się." Kolejna powieść  powstała na inspiracji innymi, bardziej znanymi seriami... " - pomyślałam, ale pokornie zasiadłam z nią  do dłuższej znajomości. Całkowicie jednak nie spodziewałam się co z niej wyjdzie....

Bohaterką jest młoda dziewczyna parająca się złodziejstwem. Żyje ona w świecie, w którym ludzie dzielą się na srebrno i czerwono krwistych. Drudzy muszą służyć tym pierwszym. Posiada ona oddanego przyjaciela, z który przyjaźni się od dzieciństwa.Ma ona również młodszą, zdolną siostrzyczkę Gisę, która jest dla niej niezmiernie ważna. Brzmi znajomo? Cóż, początkowo nie byłam zachwycona, czułam po prostu lekkie Déjà vu. W pewnym momencie okazuję się, że jej bliskiej osobie zagraża niebezpieczeństwo. Niedługo później spotyka zaś tajemniczego nieznajomego, który sprawia, że nic już nie będzie takie jak przedtem.

Jak wspomniałam powyżej w czasie czytania "Czerwonej królowej" odczuwamy, że skądś to znamy.
Powiela ona schematy tak charakterystyczne dla tego rodzaju literatury i dla jej miłośników a wręcz osób, które przeczytały choćby dwa podobne tytuły, będzie to lekko irytujące. Na szczęście nie wszystko jest aż tak standardowe i wiele wątków jest zaskakujących i ciekawych. Nie mniej jednak nawiązania do znanych seri są bardzo wyczuwalne, ale z każdym rozdziałem zaczyną nas mniej irytować, poczęści też słabną.

Dużą, dla mnie wręcz największą zaletą są bohaterowie. Mare choć tak podobna do postaci pierwszoplanowych z tego gatunku, to wzbudza naszą sympatię i naprawdę trudno nie utożsamiać się  i nie współczuć tej odważnej i  silnej o dobrym sercu nastolatce. Moją sympatię wzbudziła, przez co czytałam jej losy z  nie małym zaciekawieniem.
Ciekawsi i bardziej skomplikowani są bohaterowie drugiego planu. Piękna, wyniosła  o niebywałej skłonności i predyspozycji do manipulowania oraz intrygowania królowa Elara. Dobry, lecz z lekka naiwny przyjaciel Mare, Kilkorn. Wiele postaci przewija się przez karty tej nie najchudszej na szczęście książki, ale moją wysoką ocenę uzyskała przez braci, synów króla Tyberiasza.

Są oni swoimi przeciwieństwami. Starszy, młodszy, siła, spryt. Oni skradli moją sympatię i dzięki nim lektura tej książki jest tym bardziej przyjemna. Akcja jest szybka, w ogóle się nie dłuży. Przeczytałam ją w jeden dzień, tak zaciekawiły mnie losy Mare i postaci drugoplanowych, które odegrają nie małą rolę.

"Czerwona królowa" ma wiele sprzecznych opini. Jedni są nią zachwyceni, inni rozczarowani. Jest również grupa osób, które plasują się gdzieś pośrodku. Ja należę do tych, którym książka ta przypadła do gustu.
Nie jest ona bez wad i  nie wniosła nic odkrywczego w moje życie, ale czytało mi się ją bardzo przyjemnie o ile nazwiemy tak stan, gdy chcemy rzucić wszystko wokół nas, byle nikt nie odrywał nas od lektury. Niewątpliwą zaletą są również emocje. Autorka bardzo sprawnie nimi operuje i potrafi w kilka stron sprawić byśmy ukochaną postać znienawidzili i na odwrót. Zakończenie choć też lekko przypomina mi inny tytuł, to nie domyśliłam się go.

"Czerwona królowa" okazała się być czarnym koniem i już nie mogę się doczekać aż dostanę w swoje dłonie jej kontynuację zaś moja ocena, to 4/5. Radzę również nie czytać fragmentu na tyle okładki, gdyż zdradza on jedną z niespodzianek. Jeśli jednak ulegniecie, to nie przejmujcie się tym bardzo. Tytuł ten ma ich naprawdę sporo a ta jest najmniejsza z nich ;)

"Każdy może zdradzić każdego" - najbardziej znany cytat.

wtorek, 25 października 2016

" Harry Potter i przeklęte dziecko"



J.K Rowling, kto o niej nie słyszał? Nie zna serii jej autorstwa opowiadającej o słynnnym chłopcu, sierocie z charakterystyczną blizną? Książki o Harrym Potterze stały się fenomenem. Uwielbiane przez dzieci, młodzież a nawet i dorosłych na całym świecie. Ja również należę do jego fanów. Niestety cykl składający się z 7 tomów został skończyny a wszystkie części zekranizowane. Wydawało się, że to koniec przygód naszego kochanego trio w Hogwarcie. Grania w quidditcha, chowania się pod peleryną niewidką i walczenia ze sługami Czarnego Pana.

Niedawno Rowling zapowiedziała nową książkę. Zaczęły się dyskusje,zgadywania o czym może opowiadać.
"Trafny wybór" nie dział się jednak w świecie czarowników choć i tak byłam zachwycona jego fabułą. Większość fanów czekała jednak wciąż na powieść z nutką magi
Nie dawno okazało się, że marzenie się spełniło. Powstało jednak pytanie... Czy książka ta nie zawiedzie pokładanych w sobie nadziei? Czy dorówna poziomem dawnym tomom?


Harry nie jest już nastolatkiem. Po pokonaniu Voldemorta stał się niezwykle znaną i szanowaną ( choć z wyjątkami) osobą. Pracuje w Ministerstwie Magi i jest ojcem trójki dzieci. Praca oraz wychowywanie nie są łatwymi zajęciami, ale panuje względny pokój. Niestety od momentu pójścia jego drugiego syna do Hogwartu,  Albusa zaczynają dziać się dziwne i niepokojące zdarzenia.

Od momentu, gdy do wiadomości dotarła wieść, że ma wydana być nowa książka J.K Rowling nie mogłam się doczekać. Ostatnie tygodnie to były ciągłe rozmowy z przyjaciółką, domysły o czym może opowiadać fabuła, odliczanie dni do premiery. Ostatniego dnia zaś czekanie do północy.
Cieszyłam się na myśl o tej książce, ale i bałam. Naprawdę,... Nie raz piszę, że siadając z daną lekrurą lękam się czy nie zawiedzie ona moich pokładanych w niej nadziei. Tym razem to uczucie było tym większe,że chodziło o jedną z najdroższych mi seri książkowych.

Pierwsza różnica w porówaniu do siedmioksięgu rzucała się od razu w oczy. Jest  to inna forma pisania, przedstawiania zdarzeń. Wcześniejsze tytuły były powieściami, ta jest zaś dramatem....
W momencie, gdy przeczytałam o tym jeszcze przed premierą, załamałam się. Scenariusze kojarzą mi się z lekturami i nigdy nie wciągnęły mnie w swój świat. Mogły być ciekawe,przyjemne  ale nigdy nie miałam poblemu z przerwaniem czytania. Jakże wielkie było moje zdziwienie, gdy szybko przekonałam się do tej formy i z nienawiścią do wszystkie wkołoodchodziłam choćby na chwilę od tego cudownego światu. Brak opisów, który początkowało tak przeżywałam, przestał mi przeszkadzać a wręcz mogę stwierdzić, że dzięki formie dramatu akcja jest bardzo szybka co jest dla mnie wielkim plusem. W książce tej naprawdę nie ma nudnych momentów, gdzie nic ciekawego, by się nie działo. Po prostu wydarzenie goni wydarzenie.

Głównym bohatrem nie jest jednak Harry jak możnaby przypuszczać a Albus. Bardzo szybko zdobył on moją sympatię tak samo jak Scorpion ( przyznam się - jego jeszcze bardziej uwielbiam). Nie są to jednowymiarowe postacie i jak zawsze J.K Rowling wspaniale je wymyśliła. Cieszę się, że przyjaciele wokół których toczy się akcja nie cechują się samą odwagą, wielkodusznością, bohaterstwem, ale mają wady i cierpią co sprawia, że są nam tym bliżsi. Ich zmartwienia są w dodatku tak sprawnie opisane przez autorkę,że nie tylko odczuwamy je współnie z nimi, ale pragniemy wręcz rzucić im się na pomoc.

Harry nie jest już nastolatkiem a ojcem i musi poradzić sobie z trudem wychowywania. Zwłaszcza nie jest to łatwe  w przypadku Albusa. Ich relacja nie jest idealna a pełna spięć, słów wypowiadanych przed ich dokładnym  przemyśleniem. Jest to jeden z ważniejszych wątków tej książki i mój  ulubiony. J.K. Rowling ma wspaniały warsztat pisarki co nie jeden raz udowodniła i w tym przypadku daje jego niezwykły pokaz. W trakcie tej książki wiele jest momentów smutnych   i  wzruszających  bardzo dobrze świadczy o lekturze.

Podoba mi się również wątek różnych alternatywnych losów bohaterów, o których nie mogę zdradzić zbyt wiele, by nie odebrać przyjemności czytania. Naprawdę zaskakujące i intrygujące jest jak niepozorne rzeczy mogą odgrywać wielką rolę i jak odmiennie wyglądają przez to zdarzenia znane nam z wcześniejszych części.

 Wiele osób zarzuca temu tytułowi, że podobny jest momentami do opowiadań pisanych przez fanów, którzy bardzo lubią niektóre zabiegi literackie ; jak pełne bólu i emocji wypowiedzi bohaterów, pewne schematy miłosne.
Niechętnie, ale zgadzam się z tym zarzutem. Chwilami ( naprawdę rzadkimi i krótkimi) jest to prawda i widać to, lecz nie przeszkadza to bardzo w lekturze a niektórym młododcianym wielbicielom przypadanie wręcz do gustu. Czytelnikom, którzy nie zaglądają na nastoletnie blogi z opowiadaniami nawet nie rzuci się to w oczy, jednak jest to do zauważenia. Nie warto się tym nikłym zastrzeżeniem jednak zniechęcać tym bardziej, że jest to jedyna rzecz, wobec której nie czuję zachwytu. Jedyna...

  Szczerze polecam "Przęklęte dziecko" wszystkim fanom, gdyż nie spadło ono z podium w moim sercu czego lekko się obawiałam a szczerze zachwyciło.  Urzeczona jestem w dodatku  projektem okładki, któremu nie mogę przestać się przyglądać. Moja ocena zaś  nie jest chyba trudna do przewidznia... 5/5 Gorąco polecam !

wtorek, 11 października 2016

"Brulion Bebe B."



Uwielbiam czytać i moim ulubionym przedmiotem jest język polski, lecz mimo mej miłości do niego, lektur szczerze nie znoszę. Nie cierpię, gdy narzucane jest mi co mam czytać mimo, że zaplanowaną mam napiętą kolejkę, której choć lekkie poruszenie może przyprawić mnie o ból serca. Dodatkowo sam fakt, że muszę czytać coś na co nie mam w danym momencie ochoty jest irytujące.  Są wyjątki oczywiście, gdy zakochuję się w owych tytułach, ale nie często się to zdarza. W momencie, kiedy dowiedziałam się, że dostępne są wymagania do olimpiady z drżeniem serca sprawdzałam tegoroczne lektury. Musierowicz. Hm,...  "Popiołem w rosole" zachwycałam się dawnymi czasy , zaś nad "Szóstą klepką" płakałam w niepozytywnym tego słowa znaczeniu...  Podchodziłam, toteż do "Brulionu Bebe B." z więlką niechęcią i lękiem. Czy słusznie?

Bebe jest córką ekscentrycznej, roztrzepanej aktorki Józefiny. Atmosfera w jej domu jest wyjątkowo artystyczna i jako swoistą "tarczę obronną" przed światem postanawia obrać strategię jak największego opanowania, nie okazywania większych, wylewnych uczuć. Jakże wielkie jest jej zdzwienie, gdy po powrocie z wakacji zastaje całkowicie niespodziewaną wiadomość od rodzicielki, która na najbliższe miesiące diametralnie zmieni jej  jak i brata Kazia codzienność Przypadkiem zawiązuje też znajomość z Dambo tak różnym od niej. Czy zmieni on postępowanie naszej bohaterki ? Jak będzie wyglądać relacja dwóch tak odmiennych osobowości?

Jestem mile zaskoczona tą lekturą. Biorąc ją do dłoni modliłan się, aby nie była ona tak  bardzo oporna w czytaniu, gdyż do konkursu będę zmuszona bardzo skupić się na niej i  najlepiej kilka razy jeszcze do niej powrócić. Na szczęście okazało się być całkkowicie inaczej niźli się spodziewałam.Po pierwszych kilkudziesięciu stronach nie tylko przestałam  narzekać na wybór  tegorocznej lektury , ale i z chęcią powracać, pod koniec nawet z niecierpliwością.

Niewątpliwą zaletą tego tytułu jest jego lekkość,wszechobecny humor. Nie jeden raz podczas tej lektury wybuchałam śmiechem chociaż muszę zaznaczyć, że jest też  kilka smutniejszych wątków. Cieszę się, że i zadumy, smutku nie zabrakło. Czytając lektury, w których pojawia się wątek miłosny często obawiam się, czy autorka dobrze go poprowadzi. Czy nie będzie on zbyt naiwny, nielogiczny ? Na szczęście ten występujący w "Brulionie Bebe B." jest naprawdę sympatyczny. Nie jest też tylko jeden...

Książkę tę czyta sie wyjątkowo przyjemnie. Sympatyczna. często zabawna, ale nie zachwyciła mnie... Czytałam wiele lepszych tytułów, wywołujących większe emocje u mnie. "Brulion Bebe. B" nie jest złą książką i myślę, że warto po nią sięgnąć w wolnym czasie, ale nie utkwi ona szczególnie w mojej pamięci i osobiście wątpie czy zwróciłaby moją uwagę w księgarni, bibliotece. Moja ocena, to 3/5

środa, 9 marca 2016

"Klucze"


Po "Krzyżakach" gorąco potrzebowałam jakieś przyejmnej, łatwej lektury przy, której mogłabym odpocząć. Jakiś czas temu przeczytałam w gazecie fragment "Kluczy" i postanowiłam jak najszybciej je zdobyć. Dziwnym splotem wydarzeń ciągle odkładałam je na później,dopiero teraz nadszedł  czas na nie. Od dłuższego czasu nie czytałam młodzieżówki zwłaszcza polskiej, więc z radością siadłam do lektury.

Adam jest nieprzeciętnie inteligentnym i nie raz cynicznym licealistą. Na każdy temat ma własne, często odmienne i orginalne zdanie. Jego życie to nagłe przypływy chęci do życia, eufori i długie momenty melncholi.
W swoim życiu przeżył kilka traumatycznych zdarzeń, któe dość odcisnęły się na jego psychice, czym uwielbia tłumaczyć  ranienie obcych oraz bliskich mu osób. Główną osią fabuły są jego przygody, świetne przemyślenia, ale również losy jego przyjaciół, wrogów i rodziny.

Nie pamiętam kiedy czytałam tak przezabawną i błyskotliwą ksiażkę. Największym atutem tej książki jest właśnie chumor. Często "czarny" i pesymistyczny. Przemyślenia Adama przysparzają mu wielu przeciwników, którzy chętnie poświęcą swój czas, by uprzykrzyć mu życie. Nasz bohater jest jednak tak niepowtarzalny, że nie jeden raz postępuje całkowicie innaczej niż się spodziewamy....

Nie jest to z pewnością komedia. Chociaż często śmiałam się w trakcie czytania, to wiele przrmyśleń Adama skłania nas do lekkiej zadumy a bynajmiej są one gorzkie.... bo prawdziwe. Ciekawie mnie jako dziewczynie czytało się książkę o naszych czasach opowiedzianą z perspektywy chłopaka. Wiele miejsca poświęcone jest tu jego miłosnym przygodom, które są w dodatku bardzo sprawnie i  ciekawie opisane.

Autorowi udało się wykreować nie tylko wielowymiarowego głównego bohatera, ale i wielu drugoplanowych też niezmiernie dopracowanych. Jerzy jego wzrór, przewodnik po życiu, który jeszcze nigdy go nie zawiódł. Madziarska jego dziewczyna, którą wydaje się Adamowi zna doskonale, ale czy ma rację ? Zachary jego najlepszy przyjaciel, który coraz częściej go tak naprawdę irytuje. Babcia.....
Jedyna taka osoba na świecie, która wie wszytko o każdym, nawet to co on sam o sobie nie....
Znająca się na wszystkim i wcale nie będąca zarozumiała.... Nie raz odegra ważną rolę w życiu wielu  postaci, ale czy każdy może być całkowiecie zły bądź dobry......

Książkę czyta się bardzo lekko oraz przyjemnir choć jeśli ktoś szuka akcji obfitującej w nagłe zwroty, wybuchy czy wątki fantastyczne nic takiego nie znajdzie. Jest to wyróźniająca się obyczajówka młodzieżowa, którą szczerzę tej kategori polecam. Starszym czytelnikom również, bo ciekawie oddaje nasz punkt widzenia, który nie zawsze jest taki jak wszystkim się wydaje.

Lekturę tę oceniam 3.5/5

niedziela, 18 października 2015

"Primavera"


Ostatnio nie czytałam książki, która tak by mną zawładneła, że nie byłabym w stanie się od niej oderwać. Przy tej książce na prawdę przypomniało mi się jak ryzykowne dla nas jest zostawienie książki w najciekawszym momencie.  Historia, z którą trudno jest się nie utożsamić..
W dodatku główna oś fabuły jest oparta na prawdziwej histori......


Ambicje, które prowadzą do zbrodni, samotność, rozpaczliwe poszukiwanie akceptacji przez najbliższych i chęć zrealizowania najskrytszych marzeń.... Flora jest najmłodszą z dzieci wpływowej rodziny Pazzich.
Jej ród jest jednym  z starszych i bogatszych w Florencji, lecz coraz częściej przysłanianym przez potęgę Medyceuszy. Jest to największym zmatwieniem jej ojca, który wogóle nie zwraca na nią uwagę. Matka zaś nienawidzi jej, najchętniej wyrzekłaby się córki, tymczasem stara się ograniczyć swój kontakt z nią. Żyjąca w cieniu swej przepięknej i zarozumiałej siostry, żyje marzeniami i ogrodem, który dzięki niej rozkwita.

Miłość, cierpienie, tęsknota i chęć bycia dobrym człowiekiem mimo, iż dobra wcale się nie doświadczyło.
Książka ta naprawdę mną zawładnęła i nie mogłam przestać o niej myśleć do tego stopnia, że przeczytałam ją w jeden dzień. Nie jest to może najbardziej ambitna historia o miłości, ale ma w sobie "coś" co sprawia, że nie potrafiłam się doczepić żadnego szczegółu...

Flora i Nona od początku zdobyły moją sympatię. Młoda dziewczyna i jej babcia, obydwie marzące o odmianie swojego losu. Seniorka niegdyś najważniejsza osoba w rodzie, zmuszona do podjęcia drastycznego wyboru, który gwałtownie zmienił jej życie. Silna kobieta, będąca w stanie zrobić wszystko dla osób, które kocha. Flora jest samotnym dzieckiem, niechcianym prze swych rodziców o ogromnym sercu, które potrafi dokonywać rzeczy wielkich. Nie traci nadziei w przyszłość i kiedy trzeba potrafi przciwstawić się innym.

Fabuła osadzona w przepięknej florencji, w jednej z moich ulubionych epok w histori. Zgrabnie napisana historia o młodzieńczej miłości, ale również o ludzkiej naturze, wyborach, które odgrywają w naszym życiu wielką rolę.

Książkę ocenieam 4/5 i szczerze polecam !

piątek, 18 września 2015

"Julia"


Pierwsze miesiące września pełne są zamieszania, zmiany w planie lekcji, zajęcia dodatkowe.
Dodaj do tego nową szkołę, przedmioty i dziewczynę, która chciałaby wszystko robić na raz.
W rezultacie ostatnio cierpię na straszny brak czasu i od ostatniej recenzji trochę już minęło....

Książki Beaty Andrzejczuk znam już od paru lat. Serię "Pamiętnik nastolatki" wspominam bardzo miło, wiedziałam ,więc że sięgnę po kolejne książki autorki opisujące w sposób lekki, ale na dobrym poziomie, życie nastolatków. Akcja dziejąca się w Polsce oraz pojawienia się w fabule serwisów społecznościowych tworzą nowoczesną, ciekawą książkę młodzieżową.

Julka jest uczennicą klasy 1 w gimnazjumm. Zwraca na siebie uwagę Filipa, koszykarza, do którego wzdycha pół szkoły. Zaczynają się spotykać i szybko stają się parą. Wydaje się, że Julka powinna być szczęśliwa, ale często boli ją głowa, nie chce wychodzić z domu. Jej chłopak wymyśla jej, że chce go trzymać tylko przy sobie i odciąć od przyjaciół, mama zaś jest wściekła o gorsze oceny i nie chęć dziewczyny do szkoły. Okazuje się jednka, że nie sa to tylko wymysły i humory nastolatki zaś o wiele bardziej poważna sprawa.

Zanim zaczęłam czytać tą książkę, byłam niezwykle ciekawa czy autorce uda mnie się po raz kolejny oczarować, sprawić, że problemy bohaterki przejmą mnie tak mocno jakby dotyczyły mnie osobiście.
Postać Julki, choć zdążyliśmy ją wcześniej poznać po raz pierwszy jest narratorką. Przyzwyczajiłam się do Natalki, ale moim zdaniem autorka dobrze zrobiła, że skończyła z jej serią pamiętników. Dzięki temu poczuliśmy nową falę pomysłów, ale też na znowo aczęliśmy drogę ku dojrzałości ( Natka bowiem jest już mężatką i studentką) wraz Julką.

Muszę stwierdzić, że jest to jeden z lepszych tomów "Pamiątnika nastolatki". Zapoznanie się z nową narratorką, poznawanie jej przyjaciół, życia a w dodatku znów fabuła jest szybka, ciekawa, chwytająca za serce. Jest tu oczywiście miłość, ale nie występuje jako główny wątek, co jest dość miłą odmianą po poprzednich tomach.

Książkę oceniam 3.5/4 i polecam wszystkim, którzy uwielbiają powieści młodzieżowe, ale i tym co twierdzą, że są na płytkim poziomie, by dowiedli się, że są w błędzie.

czwartek, 3 września 2015

"Pamiętnik nastolatki 7"



Serie książkowe są moim zdaniem bardzo zróżnicowanym zjawiskiem. Więcej niż 3, to już musi autor moim zdaniem mieć  pomysł  dobry  na tyle, by nie wydawał mi się on ciągnięty na siłę. Są jednak takie, które zajmują w moim sercu uprzywilejowane miejsce. Myślę o nich z uśmiechem i sięgam z sentymentem.
Napewno "Pamiętnik nastolatki" jest taką książką.

Natka musiała podjąć poważną decyzje. Wybaczyć Maksymowi? Czy jeszcze mu kiedy kiedylwiek zaufa?
Daje mu jednak drugą szansę, choć to nie koniec ich wspólnej walki o miłość. Życie nie lubi monotoni i nie raz jest nieprzyprzewidywalne. Poznajemy też Julkę kuzynkę Natki, która zmaga się sama z poważnym problem, której nikt w dodatku nie wierzy.

Książkę tę czyta się moim zdaniem trochę innaczej niż inne. Znam styl pisania autorki, bohaterów, ich najbliższe otoczenie. Fabuła w tym tomie jest spokojna, nagłych zwrotów akcji nie ma ( nie myślcie sobie jednak, że nic się nie dzieje) . Mimo to czytało mi się bardzo przyjemnie.

Po tę lekturę sięgną z pewnością Ci, którzy czytali wcześniejsze tomy. Jeśli miałabym porównywać, to byłby to trudny wybór. Książka ta nie zaskakuje jak tamte, nie ma w niej aż tak wielkich emocji, ale można naprawdę przy niej miło spędzić czas. Dobra na miły dzień, ale i na ten pochmurny.

Jeśli ktoś szuka jakieś ambitnej, rzucającej na kolana fabułu, zwrotów akcji przyprawiających o zawał czy też silnych doznań np. płaczu, nie znajdzie tu. Jeśli poszukuje jednak miłej, młodzieżowej powieści o miłości ( takiej poważnej ), to właśnie dla was jest idealna.

Oceniam ją 3.5/5 i polecam wszystkim fanom "Pamiętnika Nastolatki".

środa, 26 sierpnia 2015

"Stowarzyszenie wędrujących dżinsów"



Książki to mój mały, prywatny świat, w którym uwielbiem przebywać i wędrować. Czasami mam ochotę na ambitne,wymagające, kiedy indziej na podróżnicze, biograficzne lub historyczne. Bywa też tak, że chcę jakąś miłą, przyjemną lekturę, by odpocząć przy niej.  Natrafiłam raz na pochlebną recenzję "Stowarzyszenia wędrujących dżinsów" postanowiłam, więc wyrobić o niej własne zdanie,  które jest dość odmienne.

Cztery przyjaciółki mają spędzić oddzielnie lato. Każda wiąże z nim inne nadzieje. Carmen ma je spędzić z tatą, z którym od rozwodu rodziców, chce spędzać jak najwięcej czasu. Lena jedzie do dziadków w Grecj.
Bridget jest na obozie sportowym a Tibby zostaje w mieście, ale podejmuje się wakacyjnej pracy.
Carmen przypadkowo kupuje dżinsy, które okazują się pasować na każdą koleżankę. Obiecują, że w czasie tych tygodni będę się wspierać i byćw kontakcie a potwierdzeniem tego będą wędrujące dźinsy.

Spodziewałam się miłej i lekkiej lektury, ale aż tak płytkiej się nie spodziewałam. Czytając ją po prostu się nudziłam a bohaterki z wyjątkiem Tibby wydawały mi się tak mało charakterystyczne,orginalne czy choćby dające się lubić. Nie wyróżniają się niczym od postaci z innnych młodzieżówek, "typowe"  nastolatki, co sprawia lekturę monotonną.

Warsztat autorki też mnie nie zadowala. Niektóre losy bohatrek, gdyby innaczej je trochę ująć, może bardziej emocjonalnie pokazać, dałyby się przeżyć, ale sposób ich opowiadania i brak jakiejkolwiek głębi, przesłania, najbardziej mnie męczył. Moim zdaniem lektury dla młodzieży też powinny być dopracowane, mieć coś w sobie,wyróżniać się a nie tonąć w morzu takich samych, całkowicie pozbytych ambicji pozycji.

Rozczarowałam się tą lekturą i żałuję minut jej poświęconych. Oceniam ją dość surowo 1/5 i zdecydowanie nie polecam. Szkoda na nią czasu a jest wiele lektur młodzieżowych,, które są od niej o niebo lepsze.

poniedziałek, 22 grudnia 2014

"Klub włóczykijów" i życzenia świąteczne


Ostatnio być może zauważyliście, że wśród recenzji panują lektury. Czasami tylko, gdzieś przeplata się książka, którą to ja sobie wybrałam. Na początku muszę to zjawisko wyjaśnić. Po prostu w konkursie, w którym startuję są one wymagane a bardzo mi na nim zależy, więc chcą nie chcą biorę się za ich czytanie.
Niektóre są nawet dobre np. "W 80 dni dookoła świata", którą zaczynam coraz bardziej lubić. Niestety ta pozycja nie może się poszczyć choć odrobiną mej sympati. Dla mnie była to czytelnicza katorga i z miną skazańca do niej zasiadałam. Na szczęście wszystko ma swój koniec i początek i też ta książeczka w końcu odsłoniła przedemną ostatnią swą stronę, wywołując mą szczerą radość.

Wakacje dla Kornela nie zapowiadają się optymistycznie. Zmuszony do poprawy oceny z geografi pół dnia spędza nad podręcznikiem kolejną cześć zatruwa mu jego korepytorka Joanna. Wydaje się, że będą to jego najgorsze wakacje, gdy niespodziewany telefon wujka Dionizego wywraca całą rodzinę do góry nogami. Natrafia on na szlak ukrytego skarbu przez ich członka rodziny Pankracego.
W momencie kiedy powstanie styczniowe chyliło się ku upadku ukrył on w jakiejś jaskini skrzynie z pieniędzmi i dokumentami. Prosi on o pomoc Kornela jego przyjaciela Porydiona i ów brata Polipirydiona. Do wyprawy dołacza również Joanna.
Przez Pułtusk, Mazury i Kielce droga bohaterów będzie ciągła a wyścig stanie się tym bardziej groźny, gdy również ową jaskinię zechcą odnaleźć dwaj  złoczyńcy Kadryll i Wieńczysław Nieszczególny.

Coż, już fabuła doprowadzała   do szczytów mej wytrzymałości zaś styl pisania autora był już po prostu kropką nad i .Lektura ta mi się nie podobała. Nie jest ani ciekawą, zaskakującą książką według moich kryteri ani przyjemną książeczką dla dzieci. Przeładowana różnymi dziwnymi informacjami nie dawała się przyjemnie czytać a jedynie walczyć z każdym dziwnie i misterinie skonstruowanym zdaniem.
Postacie też mnie trochę irytowały a jedyne co mi się podobało to wątek historyczny, ale i tak był on dziwnie poprowadzony, że zamiast opowiedzieć trochę o powstańcu Pankracym autor zaczął rozpisywac się o dziwnej spółdzielni w Pułtusku.

Niestety książce tej daję 2/5 i nawet się wacham czy to nie za dużo.

Wszystkim czytelnikom życzę udanych, radosnych, rodzinnych świąt ! By był to szczęśliwy czas tak długo wyczekiwany i ... oczywiście wielu książek pod choinką. Z całego serca  :-)

poniedziałek, 15 grudnia 2014

"Szatan z 7 klasy "



Życie ucznia jest nie jeden raz piękne, ale wszystko ma swoją drugą stronę medalu. Tak samo jest też z językiem polskim, który bardzo lubię i chodzę na niego z przyjemnością, bo po prostu go lubię i jest jak dla mnie ciekawy. Nie przepadam jednak za lekturami, choć muszę tu wyjaśnić dlaczego, bo dla wielu osób może to być zdziewienie biorąc pod uwagę to, że uwielbiam czytać wszystko co wpadnie mi w ręce. Po prostu cenię sobie wolność w czytaniu, króre powinno być dla mnie największą przyjemnością dnia a nie udręką, bo jeszcza ta i tamta lektura... Z  takim oto podejściem siadałam do tej i jeszcze innej obowiązkowej pozycji choć okazało się, że jak mówi przysłowie "Nie taki diabeł straszny jak go malują".

Bohaterem tej opowieści jest Adaś Cisowski. Chłopiec o nieprzeciętnej inteligencji oraz sprycie dzięki, którym zyskał ów przydomek "Szatan z 7 klasy".  Pod koniec roku szkolnego profesor Gąsowski od histori proponuje mu by pojechał z nim w czasie wakacji do jego rodzinnej miejscowości Bejgoły i pomógł w rozwiązaniu rodzinnego sekretu. W dworku bowiem skradziono drzwi a inne zostały w ostatnim momencie uratowane. Tak nie pozornie zaczyna się niebezpieczna przygoda, która okaże się powiązana z czasami Napoleona a ściślej mówiąc roku 1813, tajemniczymi dwoma francuzami, starym  pamiętnikiem księdza Kazuro a sam bohater przeżyje nniezapomniane, ale i straszne chwile.

Z początku byłam sceptycznie nastawiona do tej książki, ale szybko przypomniałam sobie, że jak byłam mała to oglądałam kiedyś jej adaptacje i mi się spodobała, choć fabuła juz dawno z głowy wyleciała.
Autor posługuje się ponadto bardzo wyszukanym i specyficznym słownictwem co automatycznie przenosiło mnie w czasy tych wydarzeń. Rozszczepany Paweł Gąsowski, nauczyciel histori, który nie jeden raz wywoływał uśmiech na twarzy. Piękna Wanda, która namiesza w życiu ucznia oraz oddany przyjaciel Staszek bez nich ta lektura byłaby udręką, ale z nimi na swój sposób przyjemnością.

Wątkiem, który nie raz się przeplata to właśnie ten rok 1813. Dużo w fabule jest odniesiem do histori ( w sumie to nawet ten czas, w którym Adaś, Wanda, Staszek są uczniami dla nas jest już  określany mianem przeszłości i to dawnej ). Dla mnie która ten przedmiot uwielbia to był  udany zabieg literacki dzięki, któremu moja opinia o tej lekturze jest dobra.

Moim zdaniem zasługuje ona na 2.5 /5. Może to mało, ale musiałam ją przeczytać a nie sama chciałam oraz  aż tak mi się nie podobała stąd ta a nie inna ocena.

czwartek, 2 października 2014

" W 80 dni dookoła świata|



Kiedy nadchodzi wrzesień i już zasiądziemy do ławek, jednym z najciekawszych punktów pierwszego tygodnia jest podanie spisu lektur. Wśród tegorocznych książek widniało właśnie " W 80 dni dookoła świata"". Szczerze mówiąc ucieszyłam się z tego. Od dłuższego już czasu  miałam ochotę przeczytać coś J.Verne najlepiej właśnie tą pozycję, ale cierpię na ( błogosławiony ) nadmiar książek nad czasem, dlatego też więc nie mogłam przepuścić tej okazji. Mamy ją omawiać w pażdzierniku, ale że z pułek groźnym okiem patrzę na mnie długo już odstawiane księgi postanowiłam się z niniejszą jak najszybciej uporać.

Pan Fileas Fogg jest uporządkowanym mężczyzną. Działa jak szwjacarski zegarek. Wszystko robi dokładnie, o tej samej porze, tak samo. Wszystko musi mieć zapięte na ostani guzik, precyzyjnie wykończone. Z nikim nie ma bliższej relacji. Nikt nie wie o nim więcej niż to gdzie mieszka i że jest członkiem klubu "Reforma". Właśnie w nim podczas  pewnej dyskusji podejmie ryzykowną decyzję o zakładzie, że okrąży kule ziemską w 80 dni. Wraz z nowo zatrudnionym lokajem postanawia postawić wszystko na przysłowiową jedną kartę i wyrusza w podróż. Po piętach drepcze mu detektyw Fix, którego zdaniem jest on pilnie poszukiwanym złodziejem.

Trudno mi trochę mówić o tej książce. Z jednej strony wciągła mnie, ostatnie dwa rozdziały były po prostu wspaniałe. Z innej jednak momentami nudziła mi się ona strasznie i tylko data zaznaczona na kalendarzu przetrzymywała mnie by jej nie dłożyć. Było tak tylko momentami, więc aż tak narzekać nie mogę. Za dużo różnych wiadomości, które nic do fabuły nie wnosiły. Mogę darować te związane z geografią, ale  z parowcami, kotłami i wiatrami już nie. Ciekawe, ale tak naprawdę przez to akcja zwalniała a ja czasami mam ochotę na kilka nieprzespanych nocy z powodu jakiejś książki a nie domyślanie się o co mogło chodzić autorowi, bo na ambitne mam swój czas.

Największym i niewątpliwym atutem była postać lokaja Obieżyświata, który umilał mi nudne momenty i czasami musiałam przez niego wybuchnąć śmiechem. Bohaterowie są moim zdaniem bardzo udani i choć akcja, no cóż mam do niej kilka zastrzeżeń to na nich nie mogę narzekać. Chłodny, prezezyjny Fileas, którego może ta podróż odrobinkę zmieni, lub też wywróci życie do góry nogi ? Lokaj, którego wyczyny są godne podziwu a nie raz wyrozumiałego uśmiechu. Detektyw, którego czasami lubiałam a kiedy indziej nie, bo usilnie stara się pojmać złodzieja, którego pomilił z głównym bohaterem.

Książce tej daję 3/5, bo była miłą lekturą, do której chętnie będę powracać, ale nie zachwyciła mnie aż za bardzo .

poniedziałek, 28 kwietnia 2014

"Przygody Tomka Sawyera"



Trudno mi jest tą książkę zrecenzować, ponieważ przeczytałam ją dwa razy. Raz po angielsku w skróconej formie i drugi raz po polsku w dłuższej formie. Może gdybym przeczytała tylko wersję angielską pozycja ta dobrze by  mi się kojarzyła, jednakże musiałam przeczytać ją też po polsku ponieważ jest moją lekturą szkolną w tym roku i po prostu.... Nigdy się tak nie męczyłam na lekturze. Wiadomo są lepsze i gorsze pozycje, ale nigdy nie odliczałam ile kartek zostało mi do skończenia. Moje cierpienia potęgował fakt, że czekają na mnie książki, których nie mogę się doczekać aż przeczytam.

Lektura ta opowiada o przygodach Tomka Sawyera. jest on sierotą, którym opiekuje się ciocia.
Chłopiec ma  wyjątkowy dar.... wpadania w kłopoty! Wraz z swoim przyjacielem Huckiem przeżywają wspaniałe przygody np. zabawy w piratów, zemsta na surowym nauczycielu, przyjście na własny pogrzeb.
Pewnego dnia umawiają się na spotkanie o północy na cmentarzu w celu zakopania martwego kota.
Kiedy przychodzą tam stają się świadkami morderstwa, które zaważy na ich życiu.

Książka zapowiadała się dobrze zabawna z wątkiem detektywistycznym a jednak...
Bardzo mnie nużyła, a Tomek nie raz mnie denerwował a zwłaszcza jego przemyślenia. Jedynymi rzeczami, które mi się podobały to Huck przyjaciel Tomka. Jest on z trudnej rodziny robi co chce czego zazdroszczą mu inni chłopcy, lecz tak naprawdę to on zazdrości im domu, rodzin i miłości rodziców. Podobał mi się też wątek miłości Tomka do Becky. Oczywiście miłości lekko dziecinnej, szkolnej a jednak umilił mi czytanie.

Co mi się nie podobało? Na przykład kiedy Tomek z przyjaciółmi popłynął na wyspę i najpierw im się podobało, póżniej nie, potem znowu tak, znów nie by na koniec dobrze to wspomonać.
Przemyślenia Tomka np. że rozbójnik musi być dobrze wychowany i jest bardziej elegancki od pirata.
Niestety zawiodłam się na tej książce i gdyby nie to, że była moją pierwszą przeczytaną po angielsku książką co prawda w uproszczonej wersji  jednak zawsze coś. Nie jest co prawda najgorszą książką jaką spotkałam, ale nie przypadła mi do gustu i mnie nużyła.

Książce tej daję 2.5/5 i to w głównej mierze dzięki wersji angielskiej.

sobota, 8 lutego 2014

"Ania z Zielonego Wzgórza"


Są książki, które na na zawsze zapisują się w naszym życiu, lektury, które nie jednokrotnie przeczytaliśmy i na których uczyliśmy się sklejać pierwsze litery i je pisać. Taką książką dla mnie jest "Ania z Zielonego Wzgórz. Przeczytałam ją  łącznie cztery razy. Tak kiedy pierwsze cztery tomy czytała mi mama reszę potrafiłam już sama. Na zawsze przygody Ani, będą kojarzyć mi się z czasami dzieciństwa.
Wart je sobie raz na jakiś czas powspominać. Ostatnio zdarzyła mi się okazja ( Ania jest moją tegoroczną lekturą) i postanowiłam sobie na nowo odświerzyć jej losy. Wciągła mnie jak za pierwszym razem i na nowo przerzywałam np. przefarbowowanie włosów na zielono.

Maryla i Mateusz są rodzeństwem w podoszłym wieku. Mieszkają razem i zauważają, że powoli potrzebują kogoś kto pomógłby Mateuszowi na roli. Postanawiają zaadoptować jedynastoletniego chłopca.
Przypadek sprawia, że na stacji, na której miał czekać chłopiec stoi dziewczynka. Okazuje się, że z sierocińca przywieziono przez pomyłkę dzewczynkę, rudowłosą, wesołą i pomysłową Anie.
Odkąd pojawia się na Zielonym wzgórzu nic już nie będzie takie same i posobne. Jest to dopiero początek przygód i niespodzianek od losu.

Książka bardzo mi się podobała. Największym tego powodem jest Ania. Wesoła dziewczynka o niebywałej wyobraźni. Dzięki niej każda sytuacja ma swoją dobrą stronę. Jest rozmarzoną romantyczką potrafiącą zagadać każdego. Stara się zjednywać sobie "bratnie dusze". Jej najwierniejszą przyjaciółką staje się Diana.
Razem przerzyją nie zapomniane przygody. Ania jest równierz uparta. nie potrafi przebaczyć Gilbertowi zniewagi, którą jest dla niej najśmiewanie z koloru jej włosów.

Widzimy też przemianę Maryli. Niegdyś surowa i przestrzegająsa co do cala swoich zasad powoli pod wpływem Ani zaczyna się przemieniać. Zaczyna się uśmiechać i śmiać. Również Mateusz nieśmiały, starszy pan, brat Maryli, bojący się lekko kobiet i dziewcząt przełamuje się i zaczyna się przyjaźnić z Anią nie raz wtrącając się do jej wychowywania przez Marylę.

Książka bardzo mi się podobała daję jej 5/5, bo naprawdę na to zasługuje.

Kraj, który odwiedziłam w ramach wyzwania - Kanada

piątek, 17 stycznia 2014

Insygnia. Wojny światów.



Dziś dość nietypowa recenzja. Zamiast pisać tym razem opowiem !
Tydzień temu byłam w mojej ulubionej księgarni, w której zawsze kupuję,  na nagraniu. Filmik zobaczycie pod poniższym linkiem.

 http://www.youtube.com/watch?v=VVLR92LfCok

Mam nadzieję, że wam się spodoba!

piątek, 1 listopada 2013

"Ten obcy"



Żadko kiedy piszę recenzję lektur. Dlatego, że wiele osób rzadko kiedy sięga po nie z własnej woli.
Przeważnie dlatego, że nazwa lektura źle nam się kojarzy i dlatego, że muszą a jak wiadomo wolimy  robić to co sami chcemy bez nawet niewyczuwalnego przymusu. Dlatego lubię czytać lekktury z wyprzedzeniem nawet o kilka lat ( "Ogniem i mieczem", "Potop", "Ania z Zielonego Wzgórza").
Ostatnio przeczytana lektura tak strasznie mi się podobała i przypadła do serca, że czułabym się nie tak w stosunku do moich czytelników i postanowiłam napisać recenzję.

Książka opowiada o czwórce przyjaciół : Pestce, Uli, Marianie i Julku.  Mają oni własne, ukryte i nieznane przez innych miejsce, w którym spędzają cały swój wolny czas. Nic nie przerywa sielanki do czasu, aż chłopcy, któży wieczorem kiedy dziewczyny poszły do domów wracają się by odnaleźć scyzoryk. Znajdują oni ognisko, którego sami nie zapalili. Do głowy przychodzi im jedna myśl:
-OBCY!
Kiedy następnego dnia przychodzą z koleżankami  znajdują przybysza..  Chłopiec jest małomówny, tajemniczy i starszy od nich. Postanawiają się dowiedzieć jak znalazł ich tajemne miejsce i kim jest.
Wraz z jego pojawieniem przeżywają wiele przygód oraz równie wiele poblemów.

Książce klimat nadają bohaterowie. Są od siebie różni i właśnie to mi się najbardziej mi się podobało. Zenek - tajemniczy, odważny, Julek - wesoły, energiczny, żądny przygód i podziwu  starszych kolegów, Pestka - wesoła, pewna siebie, "wszędzie jej mało", Ula - nieśmiała, dobra, pełna współczucia, oddana przyjacielom.

Książka jest naprawdę ciekawa. Jest w niej wszystko co oczekuję od utworu: wartka akcja, ciekawi bohaterowie, przyjaźń, miłość. Do tego dzieje się w czasach PRL o których lubię czytać odkąd trafiła mi w ręce książka Małgorzaty Musierewicz "Opium w rosole"

Książce daję 4/5. Bardzo mi się podobała, ale nie wstrząnełam mną ztąd też ta ocena.