Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Średniowiecze. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Średniowiecze. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 26 czerwca 2017

"Wikingowie"



Jednym z moich ulubionych darów telewizji są seriale. Opowiadające niezwykłe opowieści, pozwalające zżyć nam się z bohaterami, poznać odmienne światy i odległe czasy. Jestem przekonana, że w ogromie tytułów, każdy znajdzie coś dla siebie. Moim jednym z ulubinych pytań jest właśnie "Jaki jest twój ulubiony serial?" Często czuję wręcz zniechęcenie pod wpływem wiedzy, jak wiele jest interesujących produkcji, które chciałabym poznać, lecz brakuje mi tyle potrzebnego czasu..

Moim ukochanym gatunkiem, jeśli chodzi o książki, filmy czy właśnie seriale, to historyczne.
Po prostu kocham przeszłość, rozmyślać o niej, dumać jak wygladałoby moje życie w tamtych realiach.
Fascynuje mnie to i zawsze odnajdując tytuł w ulubionej epoce, bądź przeciwnie, w najmniej znanej obiecuję się z nim zapoznać. Mam ich naprawdę już długą listę i ciągle tylko narzekam na tak krótki i nierozciągliwy czas. Mimo to staram się uparcie i systematycznie zapoznywać się z jej punktami.

Wikingowie. Dzielni wojownicy z północy. Każdy o nich słyszał. Fascynujący od lat. Nieustępliwi, niepowstrzymani. Drżała przed nimi cała średniowieczna Europa. W ich obrębie najazdów znalazły się nie tylko ziemie Brytyjskie, Franków, Ruś, lecz również Południowa Hiszpania . Zasiedlili Islandię, odkryli Grenlandię, lecz również wielu uczonych przypisuje im pierwsze dotarcie do wybrzeży Ameryki Północnej. Lud ze wspaniałą historią, kulturą, dziedzictwem. Mogłabym czytać o nich godzinami a wciąż byłoby mi mało.. Od dłuższego już czasu obiecywałam sobie obejrzeć serial o nich, który tak idealnie pasuje do moich zainteresować. Nareszcie zrealizowałam swoje postanowienie.

Ragnar Lodbrok, jeden z najsłynniejszych ( o ile nie najsłynniejszy) Wiking w całej historii.
Zaczynał jako zwykły rolnik, lecz jego przeznaczenie było dużo większe. Pełne wyzwań, bólu, poświęcenia, kontrowersyjnych decyzji. Był człowiekiem wizji, bogatym w charyzmę. Jego pragnienie osiągnięcia czegoś nowego, spektakularnego i ciągłe przesuwanie granic, zmieniło jego dotychczasowe życie. Nie tylko jego..

Zakochałam się w tym serialu, Jego magia, klimat, historia, bohaterowie. Po prostu przez kilkanaście dni żyłam nim. Wywołał u mnie tysiąc emocji, od skrajności w skrajność. Lękam się, że nie uda mi się oddać tu mojego całego zachwytu nad tą serią a naprawdę jest tyle rzeczy do poruszenia...

Na początku chciałabym wspomnieć o akcji, gdyż o bohaterach będę długo się rozwodzić. Jest ona bardzo szybka, wręcz ani razu nie nudziłam się w trakcie oglądania serialu. Jedno wydarzenie goni kolejne, fundując nam kalejdoskop emocji. Bicie serca zwalniało tylko podczas konkretnych momentów, mianowicie pełnych zadumy, powagi, majestatu scen ukazujących rytualne wydarzenia jak ślub, pogrzeb, składanie ofiar, bądź tych poprzedzająch bardzo ważne wydarzenie np. atak na nieznany ląd, bądź pojedynek. Stwierdziłam, że są to minuty, kiedy akcja minimalnie zwalnia. Nie kojarzmy jednak tego z nudą. Jak dla mnie były to najwspanialsze, najbardziej interesujące motywy w tym tytule. Pełne piękna, lecz również napięcia.

W książkach i filmach bohaterowie są jedną z najważniejszych rzeczy, które w największy sposób mogą zadecydować, czy dany tytuł zagości w naszym sercu, bądź będziemy żałować czasu na niego poświęconego. Postacie w "Wikingach" nie byłe dobre, bądź ciekawe... Były świetne!
Pełnd emocji, intrygujujące. Każda z nich ma inne pragnienia, nadzieje. Odczuwa odmienny rodzaj bólu i musi zmierzyć się z własnym przeznaczeniem.

Od "Gry o tron" żaden serial nie zaprezentował mi tak niezwykłych, charakterystycznych bohaterów.
Każdy z nich ma własną historię, prezentuje odmienną drogę życia. Zapadają oni w naszą pamięć.
Część z nich będziemy uwielbiać, drugą nienawidzić. W wielu momentach jedni widzowie życzyć będą powodzenia konkretnej postaci, kiedy kolejni zajęci będą trzymaniem kciuków za innego. Naprawdę pod względem bohaterów ( i nie tylko), to jeden z najlepszych seriali, mogę postawić go wręcz na równi z moją ukochaną "Grą o tron".

Wikingowie. Zapewnie wielu z was przeświadczonych jest, że akcja kręcić, będzie się głównie wokół męskich postaci. Oczywiście Ragnar, jego brat Rollo, niezwykły budowniczy statków Floki, są głównymi osiami fabuły, tak samo jak Brytyjscy władcy i Frankijscy. Kobiety jednak nie są tylko postaciami pobocznymi, dopełnieniami mężczyzn. Odważnie wysuwają się one na pierwszy plan. Są nie tylko matkami i towarzyszkami, ale również odważnymi wojowniczkami, silnymi przywódczyniami. Choć i wśród żeńskiej części poznamy odmienne charaktery, postawy. Jedne wzbudzą nasza szczerą sympatię, inne antypatię.

Główną osią serialu są podboje groźnych wojowników północy. To one przyniosly im "sławę", zapisały ich w dziejach ludzkości. Nie tylko zwyczajnie atakowali i grabili, ale angażowali się w politykę, zawierali sojusze. W tym tytule bardzo ważną rokę odgrywają też królowie brytyjscy w szczególności Ecbert, który podstępliwością, ambicją i marzeniami dumnie nie ustępuje samemu Ragnarowi. Bardzo podobało mi się właśnie w tym tytule, że nie poznajemy tylko kultury, histori Wikingów, lecz możemy przyjrzeć się uwczesnej Brytani a później również Cesarstwu Frankijskiemu a nawet Półwyspowi Iberyjskiemu pod panowaniem muzułmanów. Jest to właśnie jedna z moich ulubionych zalet tej produkcji. Dzięki niej możemy przyjrzeć się tylu wspaniałym kulturom, dostrzec różnice między nimi, porównywać.

Jak wyżej wspomniałam, uwielbiałam przyglądać się różnicom pomiędzy poszczególnymi królestwami, bohaterami. Jedną z ważniejszych była religia. W tamtych czasach, tak bardzo wpływająca na życie postaci, wręcz definiująca kim są. Nie trzeba czekać długo na konflikt między nimi. Ciekawość, nienawiść, strach a czasami zagubienie.. Najlepiej obrazuje to postać Athelstana. Jego rozerwanie pomiędzy starą, dogłębnie poznaną religią a nową, tak odmienną, lecz fascynującą.... Szukający odpowiedzi nie tylko w  kogo wierzyć,  ale kim tak naprawdę jest...

Jestem święcie przekonana, że tego serialu nie da się oglądać bez szaleńczo bijącego serca  i zmieniających się w mgnienu oka emocji. Nie jeden raz wybuchniemy śmiechem, ale będziemy też płakać. Naprawdę pełno tu wzruszających momentów i trudno nie uronić łzy. Gniew, rozczarowanie, napięcie, zaduma. Produkcja ta po prostu nie pozwala przejść obojętnie wokół zdarzeń na ekranie, co moim zdaniem jest znaczną zaletą.

Wspominając o emocjach, trudno zapomnieć o miłości. Oczywiście, nie zabrakło jej w tym tytule.
Bohaterowie ukazani są z wielu stron, toteż przyglądamy się im jak zakochują się, cierpią, są zazdrośni, zdolni do wszelakich poświęceń w jej imię. Wiele jest tu naprawdę przepięknych historii o sile tego uczucia.
Naprawdę pod tym względem nie można niczego odmówić i byłam szczerze zachwycona.

Ostatni sezon kończy się bardzo otwarcie, wręcz nie dowierzamy, iż nie ma kolejnego odcinka. W przypadku "Wikingów", było tak po każdej części, ale po IV to uczucie jest tysiąckroć większe.
Podczas jego trwania, dochodzi do znaczących, odmieniających fabułę zdarzeń. W dodatku poznajemy kolejnych, nowych bohaterów, którzy zapowiadają wiele pełnych emocji zdarzeń.

Podsumowując, "Wikingowie", to wspaniały serial! Jest w nim wszystko, czego oczekuję od dobrych produkcji w tym gatunku  a nawet jeszcze więcej ! Zaskoczył mnie bardzo i to w pozytywny sposób. Jak dla mnie jest to jeden z najlepszych tytułów, jakie miałam przyjemność oglądać, po równi z dotychczas niedoścignioną "Grą o tron". Szczerze polecam, bo nie żałuję ani minuty spędzonej z nim.

niedziela, 9 kwietnia 2017

"Królowa"




Elżbieta Cherezińska jest moją ulubioną autorką jak nie jeden raz już wspominałam. Jej książki są dla mnie prawdziwymi perełkami, największymi czytelniczymi przyjemnościami. Jej cykl „Odrodzone królestwo” czy „Północna droga” zapewniły jej moje wielkie przywiązanie i szczególne miejsce w biblioteczce oraz w sercu.
Z ciekawością wyglądałam kolejnego o losach niepokornej, niepowtarzalnej piastowskiej księżniczki.
Pierwszy  tom „Harda” bardzo przypadł mi do gustu i z zaciekawieniem sięgnęłam po „Królową”. 
Czy dotrzyma poziom poprzedniczki?

Zniknięcie Tyry siostry Swena stało się iskrą. Od tego wydarzenia wszystkie struny zostaną napięte i tylko chwila dzielić będzie od decydującego wydarzenia. Tymczasem pleść będą się intrygi, zapadać ważne decyzje.
Akcja przenosić będzie od Hedeby, Roskilde, Londynu, Wolina aż po Gniezno i nie tylko…
Przed Świętosławą burzliwe chwile a dla nas czytelników zapierające dech w piersiach przygody.

Przyznam, że mnie „Królowa” jeszcze bardziej przypadła do gustu niż „Harda”. Szczerze mówiąc do końca nie wiem dlaczego, gdyż pierwsza część również była na bardzo wysokim poziomie. Czyta się bardzo szybko i naprawdę trudno oderwać się od stronnic. Akcja dzieje się jeszcze szybciej, wiele jest dramatycznych zdarzeń i naprawdę trudno o chwilę spokoju.

Poznajemy tutaj wielu nowych bohaterów z różnych krain. Nie mniej, nasze główne postacie z wcześniejszej części wciąż wiele zajmują naszej uwagi. Więcej miejsca poświęcono tu naszemu Bolesławowi. Jego działania staną się jeszcze odważniejsze, lecz również ryzykowne. Na szczęście nie zabrakło również mojej ulubionej Astrydy, której rola stanie się naprawdę istotna… Mnie osobiście bardzo zaintrygowała postać Bezpryma inna niż sobie ją dotychczas wyobrażałam, nie mniej jednak interesująca. Każdy bohater jest jednak dopracowany, charakterystyczny. 

Akcja przenosi się z jednego miejsca do drugiego, dzięki czemu możemy zaobserwować jak wiele istotnych wydarzeń miało miejsce w tamtych czasach. Naprawdę trudno, aby akcja lekko zwolniła. Wraz  z bohaterami przyglądamy, jak zmieniał się ówczesny świat. Nowy Bóg rosnący w siłę. Inne metody sprawowania władzy, rosnące w siłę młode potęgi.

Nie zabrakło jak to w książkach Elżbiety Cherezińskiej, symboliki, poetyckich rozwiązań. Mnie osobiście przypada to do gustu. Końcówka może nie za bardzo, ale kilka słabszych stron tak wspaniałej książce można wybaczyć. Spodobało mi się za to „Od Autorki”, gdzie opowiada, jak zbierała źródła do napisania książki oraz jak ona powstawała.

„Królowa”, bardzo mi się spodobała. Jest to wspaniale napisana opowieść o fascynującej, niejednoznacznej postaci  z naszej historii, niesłusznie lekko zapomnianej. Trzymająca w napięciu książka o niezwykłym fragmencie historii Europy. Moja ocena nie może być inna niż 5/5

wtorek, 14 marca 2017

"Harda"



Są autorzy, po których książki sięgamy bez zastanowienia. Wcześniejsze spotkania z nimi po prostu przekonały nas do nich i zdobyły nasze zaufanie. Jednym z pierwszych nazwisk, które przychodzi mi do głowy po pytaniu "Ulubiony pisarz?" jest Elżbieta Cherezińska. Sposób w jaki opisuje ona świat bohaterów, tworzy ich i prowadzi fabułę wprawia mnie w wielki podziw. Jednym z moich ukochanych momentów w historii jest wczesne średniowiecze, zaś kultura krajów skandynawskich jak i nasza rdzenna pasjonują mnie od dawna. Wiedząc, że wątki te przeplatają się w książce autorstwa Elżbiety Cherezińskiej, musiałam ją przeczytać...

Życie kobiet w średniowieczu nie należało do najłatwiejszych, zwłaszcza gdy było się córką pełnego charyzmy i wizji księcia młodego, lecz znaczącego już państwa. Świętosława i Bolesław od dziecka przyuczani byli do swoich przyszłych ról z podziwem patrząc na zręcznych politycznych graczy.
Córka Mieszka, której życie pełne było bólu, chwały, miłości, nienawiści. Przezwana Hardą przez swój nieugięty charakter. W niespokojanych czasach, w których przyszło jej żyć każdy nieostrożny krok, mógł przesądzić o porażce, lecz gra była o wielką stawkę i tylko ryzyko mogło przynieść zwycięzstwo.

Zanim sięgnęłam po tą książkę, słyszałam o niej wiele pełnych zachwytów słów. Nie podchodziłam jednak z ostrożnością, gdyż po mojej ulubionej autorce mogłam się spodziewać wzbudzania tylu dobrych recenzji.
Już same pierwsze strony powieści porywają nas w swój świat. Sposób opisywania ówczesnych realiów sprawia, że nie trudno nam wyobrazić sobie wszystkie rozgrywające się zdarzenia i wczuć w główne postacie.

Bohaterowie.. Jak zawsze w powieściach Elżbiety Cherezińskiej są oni niezwykle dopracowani i charakterystyczni. Trudno mówić o mieszaniu się ich, gdyż każdy tak zapada w pamięć. Część wzbudzi naszą sympatię, inni nie. Nie ma tu charakterystycznego podziału na dobrych i złych. Sama główna bohaterka nie jest idealna i momentami wzbudzała moją niecheć. Musze zaznaczyć, że choć tytuł może sugerować co innego, książka nie skupia się wyłącznie na losach Świętosławy, lecz również  na kilku innych postaciach, dzięki czemu możemy pozać poszczególne punkty widzenia, determinacje.

W książce tej nie zabrakło oczywiście miłości. Wręcz odgrywa ona bardzo ważną rolę i jest jej naprawdę pełno a w opisywaniu jej zawiłych losów Cherezińska jest naprawdę wybitna. Wiele emocji przewija się przez stronnicę tej pełnej objętości i nie pozwala nam na oderwanie się od lektury.
Połączenie wątków Skandynawskich oraz początków naszej polskiej histori zaowocowało tą wspaniałą powieścią. Moim zdaniem jest naprawdę warta uwagi i oceniam ją 5/5.

niedziela, 8 maja 2016

"Skandalistki. Historie kobiet niepokornych"


Ostatnimi czasy bardzo licznie wydawane są zbiorowe biografie wystarczy choćby wspomnieć o "Kobietach dyktatorów" czy "Dziewczynach wojennych " bądź "Pierwszych damach II Rzeczpospolitej".
Od dłuższego czasu chciałam sprawdzić w czym tkwi sukces tych lektur, ale w księgarni zawsze jakaś inna książka kusiła mnie a w bibliotece długo ich nie widziałam. Niedawno udało mi się w końcu dotrzec tą pozycję i z radością zasiadałam do jej czytania.

Każdy z nas jest wyjątkowy na swój sposób, unikatowy jednak w większości dążymy by jak najmiej się wyróżniać. Inność traktowana jest podejrzliwie, często potępiana zaś na niepokornych wydawane są okrutne wyroki począwszy od wyśmiewania,  potępiania, wykluczania kończywszy na bardziej tragicznych sytuacjach. Na przestrzeniach wieków zawsze znajdowały się mimo to  jednostki, które nie bały się być sobą, posiadały wizje oraz niepowtarzalną odwagę. O nich pamięta się, uczy na historii. Rola kobiety jest szczególnie opleciona regułami, zasadami, zwyczajami, których lepiej nie łamać. Powtawały wzorce, których należało  się trzymać zaś każdy przejaw "wychylania się z szeregu" był tłumiony surowiej niż w przypadku mężczyzn.  Zdarzyły się jednak te, które nie chciały się podporządkować, "niepokorne skandallistki " i właśnie o nich jest ta książka.

Jestem zachwycona tą książką ! Każda opisana biografia jest szczególna, pochłania naszą uwagę i nie pozwala się oderwać. Jedne smutniejsze, tragiczne, ale i pełne nadzieji, motywujące by nie bać się swoich marzeń, samego siebie...  Bardzo podoba mi się pomysł podzielenia publikacji na 7 grup dzięki czemu możemy je porównywać, ale i znaleźć tą historię, która najbardziej nas ciekawi.

Po zakończeniu czytania zauważyłam iż po "wybranej bibliografi"  zamieszczona jest lista książek i filmów dotyczących opisanych kobiet. Jestem zachwycona tą ideą ! Kilka historii poruszyło mnie w szczególności, więc z pewnością z tego skorzystam !

Bardzo lubię ten gatunek ,więc kilka histori w jednej książce to strzał jak dla mnie w dziesiątkę.
Dzięki temu możemy  poznać kilkanaście życiorysów,które łączy jakiś wątek a w dodatku nie robi się to monotonie,gdyż  każda postać jest opisana szczegółowo, ciekawie, ale nie rozwlekle, bo w kolejce już czeka kolejna.  Dodatkowo ta pozycja nie opisuje konkretnej grupy kobiet np. królowych, lecz są tu i dzielne podróżniczki, nieszablonowe arystki, uwodzicielki jak i krnąbne żony. 

Lekturę tę oceniam 4/5 i polecam w szególności miłośnikom biografii, osobą poszukującym inspiracji i nie tylko !

poniedziałek, 29 lutego 2016

Co nieco o "Krzyżakach"


Zdaję sobie sprawę, że w lutym zbyt wiele postów się nie pojawiło. Przykro mi z tego powodu, bo naprawdę lubię pisać recenzje, dzielić się swoimi przemyśleniami, lecz w tym miesiącu naprawdę nie byłam w stanie więcej napisać. Mozolnie męczyłam "Krzyżaków" w dodatku koniec semestru, więc i do nauki ostatnia chwila, by naprawdę się przyłożyć. Książkę, którą wcześniej przeczytałam i chciałabym co nieco o niej opowiedzieć musiałam niezwłocznie oddać do biblioteki, bo mi minął już termin a inna osoba ją zamówiła a teraz nie jestem w stanie jej zdobyć. Nie lubię użalania i postaram się w marcu jak najwięcej pisać, ale chiałam być szczera i powiedzieć czemu było tak a nie innaczej...

Wiele już było dyskusji o sensie lektur czy dobrze, że są, bo "zmuszają" młodzież do czytania i każda ma za zadanie coś przekazać np. oddać klimaty średniowiecza czy jakieś rozważania autora w kwestiach moralno-filozoficznych, ale w sumie też po nikąd odstraszają niektórych od czytelnictwa, bo rzadko kiedy jakiegoś nastolatka interesują krzyżacy czy potop ( on akurat jest świetny!). Ja niestety długo męczyłam tę książkę z utęsknieniem spoglądając na inne pozycje z mojej biblioteczki i odliczałam strony, ile jeszcze do końca...

Tak naprawdę nie wiem czy wypada recenzować czy nawet bardziej lekko mówić swoje odczucia o tak ważnej, wielkiej księdze autorstwa Sienkiewicza. Dla wielu osób była przecież ona tak ważna, odegrała nie małą rolę w świadomości naszych przodków zwłaszcza w trudnych chwilach naszego kraju. Z przyjaciółmi nie raz jednak wywodziłam się o moich odczuciach z czytaniem jej i myślę, że nie będzie nic złego jak podzielę się nimi z moimi czytelnikami.

Każde pokolenie jest inne, coś co niedawno było innowacyjne, zaskujące obecnie jest czymś pospolitym. Podobnie jest w literaturze. Czytając wiekowe lektury często zacinamy się w nich i porzucamy dalsze poświęcanie im czasu albo brniemy na siłę. Nie zawsze tak jest oczywiście. Niektórym upływ czasu nie szkodzi a nawet podnosi ich ocenę. Są też osoby, które po prostu lubią dawny sposób pisania i są tego koneserami. Ja plasuję się gdzieś pośrodku i momentami styl pisania naszego noblisty nie tylko nie podobał mi się a nawet irytował...

Podziwiam wkład i poświęcenie jakie włożył  jednkaże w pisanie niechudej książki tak bogatej w szczególiki, różne opisy. Za to kłaniam mu się nisko i przyznam, że wiele osób nużą całe strony o  życiu dworskim, postępowaniu rycerzy czy wadach zakonu krzyżackiego, to mnie umilały lekturę i szczerze podobały się ! Z całą pewnością to one utrzymywały mnie przy lekturze.

Choć Maćka z Bogdańca uwielbiam, to Zbyszko średnio przypdał mi do gustu. Plasuje się on mimo wszystko wyżej niż Danusia... Nie wiem czemu, ale strasznie jej nie lubiałam! Wiem, że miała ona zaledwie 12 lat, ale to wychwalanie jej pod niebiosa przy jej dość.... nudnym charakterze, działało mi lekko na nerwy. Jej losy napędzają głównie akcję, ale w porównaniu do świetnie skonstruowanej postaci Jagienki wypada licho. Hława również przywoływał mi uśmiech na twarzy zaś doświadczony przez życie, budzący strach Jurand ciekawił mnie niezmiernie.

Maćko,postaci drugoplanowe oraz liczne opisy  to wielka zaleta tej powieści. Niestety nie śpiesząca się akcja i brak wywoływania u mnie większych, gwałtowniejszych uczyć, cóż to przechyla jednak szalę i nie będę zbyt mile wracać choćby wspomnieniami do "Krzyżaków". Gdybym może sięgnęła po nich w przeze mnie wybranym momencie i kiedy naprawdę bym tego chciała, to może bardziej dałabym się ponieść histori o miłości, która nie zna granic, ale również o tej nieśmiałej, nieodwzajemnianej.  O walce z wrogiem, który od lat toczy krew narodowi, pięknie ukazane realia średniowiecza na ziemiach polskich. Tak jednak nie za bardzo przypada mi do gustu.

Takie są moje przemyślenia zaraz po skończeniu lektury.Ja teraz  z radością wybiorę dowolną książkę, z którą wreszcie spędzony czas będzie moim wyborem.  Jakie są jednak wasze wspomnienia i przemyślenia o "Krzyżakach"?

poniedziałek, 25 stycznia 2016

"Gargulec"


Są książki, o których od samego już ich początku mogę powiedzieć, że są dobre bądź złe. Czasami lektura posiada nudny, fatalny początek, ale szybko fabuła się rozkręca i szybko podbija ona moje serce.
"Gargulec" jest jednak dość osobliwą pozycją, bowiem choć pierwsze kilka stron już zaciekawia czytelnika, to czytając do samego końca jesteśmy utrzymywani w lekkim niepokoju, bo tutaj zakończenie jest tak misternie uplecione, że naprawdę nie jesteśmy w stanie domyślić się go przed czasem .

W Wielki Piątek młodemu mężczyźnie całe życie zostaje wywrócone do góry nogami. W wyniku dramatycznego wypadku samochodowego całe jego ciało zostało poważnie poparzone i usiane bliznami.
W czasie rozpaczliwej walki lekarzy o jego życie firma stała się nie wypłacalna zaś wszyscy jego przyjaciele opuścili go. Rodziny nie ma on wcale, od najmłodszych lat doświadczony boleśnie przez życie. Zachartowany licznymi przciwieństwami losu postanawia nie załamać się, ale zrobić wszystkiemu na przekór i popełnić samobójstwo. Planując je starannie między jednym zabiegiem a drugim, w czasie przerwie od morfiny. Wtedy w jego życiu pojawia się niezwykle eksentryczna, chora na schizofremię Marianna Engel. Regularnie odwiedza go w szpitalu rozjaśniając jego szarą codzienność swoimi opowieściami......

Jak już nie raz wspominałam na blogu, średniowiecze jest jedną z moich ulubionych epok historycznych.
W dodatku, kiedy doczytałam na okładce, że jest wątek z buddyjskimi klasztorami i z Isladnią wiedziałam, że jest to idealna mieszanka dla mnie i muszę przeczytać tą książkę. Na szczęście nie rozczarowałam się....
W "Garculcu" najbardziej właśnie urzekło mnie to przeplatanie przeszłości z współczesnością i ta niepewność, która postać mówi prawdę a która jest w błędzie....

Od razu polubiałam głównego bohatera. Cynicznego, o ciętym języku. Ciekawie obserwowałam jak zmienia się powoli od czasu wypadku i poznania Marianny, która niewątpliwie odegra w jego życiu ważną rolę.
Ona również jest interesującą postacią. Leczona nie raz na odziale psychiatrycznym, miejąca wszystkie symptomy schizofremi i psychozy maniakalno-depresyjnej. W dodatku snuje opowieść jakoby żyje od siedemset lat a w przeszłości miałabyć zakonnicą, której losy na zawsze skrzyżowały się z najemnikiem, którym miał być właśnie poparzony mężczyna.

Historia ta obfituje w wielu bohaterów, dzieje się w różnych miejscach w odmiennym czasie.Fabuła jest jednak tak opowiadana iż wszystkiego dowiadujemy się w swoim czasie, powoli odkrywamy kolejny kawałek układanki, która opowiada o przepięknej sile miłości, poświęcenia, cierpnienia. Lektura tej skiążki, to wspaniale spędzony czas, pełen wzruszeń. Pod koniec była naprawdę smutna, że muszę rozstać się z bohaterami, do których naprawdę się przywiązałam choć zakończenie naprawdę mnie zadziwiło.....

Książkę oceniam 5/5 .

piątek, 15 stycznia 2016

"Kochanica heretyka"


Przechodząc przez bibliotekę idę na swoje stałe działy, przygląjąc się wszystkim lekturom zawszę poszukuję czegoś co mnie zaintryguje. Kiedy zobaczyłam tytuł ; "Kochannica heretyka" wiedziałam, że muszę się przyjrzeć tej książce. Trochę zniechęcał mnie autor a dokładniej autorzy, bowiem pod pseudonimem Iny Lorentz znajduje się małżeństwo. Czytałam już jedną książkę tegoż autorstwa i rozczarowałam się, więc niezmiernie ciekawiłam się co tym razem wyniknie...

Veva jest córką bogatego kupca, która zmierza z całym swym orszakiem do narzeczonego, którego nigdy nawet na oczy nie widziała. Lęka się jaki on będzię, czy stworzą zgrane małżeństwo. Jej rozważania przerywa jednak napad zbójów, którzy zabijają jej brata i świtę zaś ją porywają. W końcu udaje się ją uratować przez znanego jej  handlarza. Wraca do swojego rodzinnego miasta, gdzie od razu trafia na języki. Całe Monachium pełne jest plotek na jej temat : że straciła cześć, że wogóle się nie opierała skoro nie widać po niej walki. Nikogo nie poruszają jej zapewnienia, że dzięki Najświętszej Panience nic się jej nie stało a jej oprawcy chcieli tylko okupu za nią. Jaka rysuje się przyszłość przed zhańbioną córką poważanego kupca?
Czy dane będzię jej zaznać jeszcze szczęścia? A może kolejne przeciwności szykuje jej nieugięty los?

Rozczarowałam się tą książką całkowicie. Spodziewałam się ciekawej lektury o społeczności heretyckiej i jej przejawach buntu oraz pozycji kobiety wśród nich, okraszone wątkiem romansu i panoramy  XVI wieku.
Nic takiego nie dostałam no może tylko opis epoki nic poza tym. Vevę co prawda połączy przeznaczenie z pełnym buntu młodzieńcem, ale sama nie będzie występować przeciwko kościołowi. Miłość też poprowadzona nijako, nudziłam się kiedy czytałam jej rozterki sercowe.

Opis książki był naprawdę ciekawy zacytuję : "Msze odprawiane w pośpiechu i byle jak, uczty do białego rana i celibat, który istnieje jedynie na papierze – intrygi i uczucia na średniowiecznym dworze.".  Zapowiadało się naprawdę ciekawie ! A tu takie rozczarowanie..... Jedynie co to Vevę polubiałam za jej nieugięty charakter, że walczyła o należne jej prawa a nie była kolejną posłuszną, skromną żoną, której pasją było służenie mężu i doglądanie sług. Tylko ona sprawiała, że choć trochę czytanie tej powieści było znośne... W dodatku zaproszenie do czytania na okładce moim zdaniem zdradza ciut ( nawet bardzo) za dużo przez co jakieś 150 stron nudziłam się, bo wiedziałam co się wydarzy.

Książkę tę oceniam 2/5 i nie polecam...

czwartek, 3 grudnia 2015

"Sekrety kobiet złotnika"



Czas nieubłagalnie biegnie naprzód. Przemijają pory roku, karki w kalendarzach przewracają się. Już 2015 rok kończy się. Wojny wybuchają, nastają pokoje, dzieją się rzeczy niesłychane. Ludzkość jednak zawsze pozostanie taka sama... Kochamy, cierpimy, wybaczamy i wyrzekamy się tak samo jak 100, 300 lat temu.
Czytając książki wydaje mi się, że przeżywam po raz kolejny swoje uczucia tylko w innych sceneriach.
W dodatku średniowiecze jest jedną z najciekawszych, najbardziej intrugujących i miejących wiele oblicz.

Rodzina Brunelów żyje w XII wiecznym Paryżu. Są zamożni i szanowani. Niedawno wydali najstarszą córkę Florinę za mąż. Przed resztą dzieci też wydaje się stać otworem przychylna   przyszłość. Arnold jest studentem, który tymczasowo zaczytując się w poważanych mistrzach, wiedzie dość swobodne życie. Bertrand przejawia talent do złotnictwa i handlu. Klarencja jest wesołą nastoletnią damą a jej młodsze siostry jeszcze nie zamartwiają się co przyniosą najbliższe lata. Sielanka jakto w życiu bywa zostaje wystawiona na próbę. Każdy zmuszony będzie zdać egazmin z miłości bliżniego, wierności i odwagi., a nikt nie wie coprzyniesie jutro...

Najbardziej w książkach cenię ich czar, klimat. Czy czytając je czuję się jakbym była tuż obok bohaterów, widzę jak wygląda ich codzienność, jak żyją? Zmuszona przerwać lekturę ciąglę jestem przy bohaterach.
"Sekrety kobiet złotnika" właśnie do takich ksiąg należą. Z początku wydawała się być trochę nudnawa i przewidywalna, ale szybko okazało się być to błędne stwierdzenie. Akcja toczy się powoli, by nagle przyśpieszyć i znów zwolnić. Jest to ciekawe, bo fabuła pełna przepięknych opisów średniowiecznego Paryża i jego mieszkańców potrafi czasami lekko z nich zrezygnować i zrobić nagły zwrót.

Opisy są tak naprawdę wisienką na torcie. Dzięki ich bogatości w szczegóły mogłam sobie wszystko wyobrazić. W dodatku są tak przepięknie napisane i nie nudzą. Ubogacają fabułę i naprawdę czułam, że jestem w środku tych wydarzeń. Najwspanialsi dla mnie byli jednak bohaterowie. Każdy z nich jest inny, wyjątkowy. Autorka każdego losy  traktuje specjalnie i starannie je prowadzi. Najważniejsze są jednak Matylda i jej najstarsza córka Florina.

Miłość jest głównym wątkiem tej książki. Jej różne rodzaje, bo mamy tu do czynienia z miłowaniem Boga, bliżniego, rodzicielską, braterską, małżeńską. Epoka Średniowiecza dodatkowo ją podkreśla, gdyż wtedy najważniejsza była wiara i przestrzeganie jej zasad. Człowiek nie jest jednak aniołem i walkę ma na stałe wpisaną w życiorys. Co jednak zwycięży, co okaże się ważniejsze? Jakie będą konsekwencje naszych wyborów? Do czego jesteśmy skłonni się posunąć, by osiągnąć to co pragniemy?

Lektura ta bardzo mi się spodobała. Ciekawi bohaterowie, przepiękne opisy średniowiecznego życia i miłość, która obezwładnia, uzaleńia, ale i krzywdzi. Książkę tę oceniam 5/5 i gorąco polecam !

piątek, 21 sierpnia 2015

"Rycerz siedmiu królestw"



Czasami potrzebuję pewnej, ciekawej lektury sprawdzonego autora. George R.R Martin jest jednym z moich ulubieńców, którego jestem zagorzałą fanką a z tęsknoty za kolejnymi tomami "Gry o tron" postanowiłam sięgnąć po inne jego dzieło w podobnym klimacie.

Życie Dunka nie jest jak z bajki. Po śmierci swego opiekuna i największego autorytetu przybiera imię Duncana Śmiałego i wyrusza przed siebie. Obiera drogę na turniej na łąkach Ahsford, gdzie pragnie zdobyć sławę i szczęście. Jego temperament i brak przemyślanych decyzji komplikuje wszystko. W towarzystwie Jajo swojego giermka pakuje się w większe i mniejsze tarapaty, z których stara się postępując po rycersku wyjść cało.

Książkę czyta się dobrze i ciekawie spędziłam przy niej czas. Początek był jednak nudny i dość chaotyczny. Od wielu nazwisk, miejscowości i herbów zaczęło się mieszać tym bardziej, że większości wogóle nie kojarzyłam z kultowej seri autora. Na szczęście  szybko się odnalazłam  i lektura zaczęła sprawiać mi przyjemność.

Największą zaletą dla mnie był główny bochater Dunk. Niezwykle honorowy i trzymający się zasad. Będący jednak przy tym mało bystry i często najpierw coś czyniący a dopiero później myślący. Przysporzy mu to wiele różnych przygód. Jego kompan Jajo też dodawał lekturze charakteru. Sprytny, często zabawny, niezwykle dumny wręcz na tym punkcie przewrażliwiony chłopak. Razem tworzą ciekawą i szybko zjednującą naszą sympatię parę. Poza nimi mamy też cały kalejdoskop równie interesujących postaci jak lord Bloodraven, ser John Skrzypek czy lady Rohanne.

Lekturę tę czyta się miło i przyjemnie choć nie umywa się do "Gry o tron", ale będzie z pewnością gratką dla głodnych twórczości Martina fanów. Z początku siedziałam przy niej trochę na  siłę później dopiero wciągła mnie w świat Westeros. Po niej nie mogę się już doczekać kolejnych tomów mojej ukochanej seri, ale i kontynuacja losów Dunka byłaby z pewnością ciekawa.

Książkę oceniam 2.5 /5, bo choć była miłą lekturą to nie zachwyciła mnie.

czwartek, 16 lipca 2015

"Niewidzialna korona"


Wobec niektórych autorów mam duże zaufanie. Ich książki zawsze podbijają moje serce i na długo zapadają w pamięć. Elżbieta Cherezińska już od kilku lat do nich należy i ma specjalne przywileje. Jej poprzednia książka o rozbiciu dzielnicowym długo już po przeczytaniu ostatniej kartki powracała w moich myślach. Sięgając po drugi tom ciekawa byłam jakie będę miała odczucia względem niego.

Śmierć Przemysła II zmieniła wiele w kraju. Nadzieje o zjednoczeniu królestwa stają pod zapytaniem.
Henryk Głogowski  upomina się o tron, który według niego powinien mu przypaść. Brandenburczycy atakują zachodnie ziemie a Wacław II również spogląda w stronę Polski. Przed tymi zagrożeniami zostaje postawiony wybrany mimo różnych protestów, Władysław. Poza tym przyjrzymy się losom młodej Rikissy, które również będą pełne trudności i przeciwieństw losu. Walką o tron przygląda się arcybiskup Gnieźński Jakub Świnka, który stara się służyć królestwu modlitwą, radami i nie raz interwencjami wśród książąt i królów.

Nie zawiodłam się na mojej ulubionej autorce, wręcz przeciwnie ! Pierwszy tom bleknie w porównaniu z drugim. Każdy bohater wyraźnie opisany, nie szblonowy. Pełne żalu po ukochanym Jemioła i królowa Małgorzata. Sprytny o niewzruszonym sercu biskup Muskata i jego przeciwieństwo arcybiskup Jakub Świnka. To tylko kilka przykładów a wymieniać, by można naprawdę długo .Postacie różnią się  od siebie, mieją swoje plany, ambicje, żale i pragnienia zemsty. Przedstawione różne grupy ludzi jak matki Starej Krwi, bracia krzyżacy.

O tym, że autorka ma świetny styl opowiadania o dawnych czasach tak, że czytelnikowi wydaje się, że osobiście zna bohaterów a zdarzenia dotyczą jego. Księga  ta spewnością przypadnie do gustu wszystkim, którzy lubią lektury z wątkiem historycznym. Również tym, którzy mają ochotę na książkę z dobrą fabułą, w której szybko można zatracić poczucie czasu.

Wciągająca fabuła, ciekawi bohaterowie, ale i lekki, czasami poetycki, bardzo obrazowy styl pisania autorki.
Mimo, że przez całą lekturę mamy do czynienia z dużą dawką historii tym bardziej, że jak wspomniałam rozbicie dzielnicowe jest bardzo zagmatwanym i ciężkim tematem, to czyta się ją szybko i z  niezwykłą przyjemnością.  A tytuł ten z pewnością zaliczę do ulubionych.

Gorąco polecam i oceniam 5/5.

niedziela, 28 czerwca 2015

"Nierządnica"



Nasze opinie w większości opierają się na porównywaniu. Kiedy mówimy, że coś jest najlepsze to już w myślach dokonaliśmy tego działania. Czytając też to się dzieje zwłaszcza, kiedy bierzemy do rąk kiążkę tego samego autora co wcześniejsza. Tak samo jest z "Nierządnicą", którą niedawno przeczytałam. Podczas lektury "Znachorki" byłam pod ogromnym wrażeniem fabuły i warsztatu pisarskiego. Aktualna książka choć dobra, to równając się z poprzedniczką.......

Wszyscy zazdrościli Marii. Piękna, mądra córka bogatego kupca z Konstancji i do tego miejąca poślubić wpływowego i ważnego mężczyznę. Podczas podpisywania dokumentu dzień przed ślubem w wyniku intrygi przyszłego męża zostaje niesłuszna oskarżona o niepochlebne prowadzenie, osądzona, ukarana i wpół żywa wypędzona z miasta. Nie ma już żadnej nadzieji, zawiodła się ludziach, których do niedawna mogła nazywać przyjaciółmi. Znajduje ją w takim stanie Hildrud prostytutka zmierzająca na jarmark. Postanawia zabrać ją z sobą i zaopiekować się nim dojdzie do zdrowia.

Nie byłam nie czytać tej książki przez pryzmat "Znachorki", która mówiąc wprost była dużo lepsza.
Ciekawsza fabuła, bohaterka, którą polubiłam i nagłe zwroty akcji. Tego wszystkiego nie mogę jednak powiedzieć o tej lekturze. Przede wszystkim największym minusem dla mnie była bohaterka.  Zarozumiała, skupiona tylko na zemście przez co była dla mnie nudna. Fabuła  byłaby ciekawsza, gdyby pojawiły się inne wątki a nie skierowana tylko na zemstę Mari.

Podczas czytania nudziłam się momentami, ale nie była to znowu aż tak zła książka. Nie polubiłam co prawda Mari, ale nie była to męcząca lektura. O wiele ciekawsze dla mnie były przyjaciółki bohaterki zwłasza Hildrud  i Fita. Nie wybrały one takiego życia, zostały do niego zmuszone z tym, że jedna zaakceptowała je druga zaś wciąż się z nim mocowała, tracąc powoli siły. Ich losom bardziej współczułam i ciekawiły mnie przez co lektura była w miarę znośna.

Książkę oceniam 2/5 i nie polecam, bo jest wiele książek, którym lepiej poświęcić swoją uwagę.

wtorek, 17 marca 2015

"Miłość i strach. Dzieje uczuć kobiet i mężczyzn. Chrześcijański feudalizm i islamskie haremy."


Uwielbiam książki o histori. Zdążyłam się już spotkać z różnymi,  bardzo cenię sobie zaś te autorstwa Jerzego Besala z cyklu "Miłość i strach".  Losy świata opowiadane z punktu widzenia uczuć, ich okazywania lub jakże często represjonowania. Stosunek mężczyzn do kobiet oraz ich prawa są szczegółowo opisane. Zakazy, nakazy i próby ich obejścia. W dodatku ten tom opowiada o średniowieczu, mojej ukochanej epoce, o której mogę czytać, rozmawiać, oglądać i wciąż mi mało.

W średniowieczu religie zajmowały bardzo istotne miejsce w społeczeństwie i życiu osobistym. Wokół nich obracał się ówczesny świat. Chrześcijaństwo i slam tworzyły historię i porządek społeczny. Role w rodzinie i w świecie polityki oraz władzy wydawały się być niepodważalne a ich zmiany niemożliwe. Lecz  życie pisze zaskakujące scenariusze a nic nie może równać się z ludzką pomysłowością. Kobiety miały być posłuszne, pokorne a najlepiej zostawać w domach i nie mieszać się w " ważne sprawy".Jednak na stronicach histori spotykamy  je też jako dumne i odważne władczynie, obiekty wetchnień i adresatki misternych  wierszy.

Wspaniały według mnie okres w histori, pasjonująco opisany i ciekawy  punkt widzenia. Cóż, więcej chcieć do czytelniczego zachwytu? W dodatku opisane "dwa światy", chrześcijański i islamski. Czy jednak aż tak różne? Obydwa opisane są dokładnie i z wielką znajomością tematu. Mnie najbardziej spodobała się cześć druga o Imperium Osmańskim. Po raz pierwszym spotkałam się też z zagadniem, które od dłuższego już czasu mnie zastanawiało czyli "Miłość w tureckich wsiach i miastach".

Interesujące są przemiany jakie następywały. Różne poglądy, które z sobą się zcierały w czasie tworzenia się praktycznej strony religi. Odmienne nie raz stanowiska, które trzeba było pogodzić, lub jedno z nich  odrzucić. Pierwsze wieki chrześcijaństwa są dla mnie niezwykle pasjonujące wpomnę choćby o agapetkach czy diakonisach.

Któż nie słyszał choć raz o haremach? Wiele krąży o nich legend i baśni. Jak było naprawdę? Autor  szczegółowo opisał jak wyglądało w nich życie. O czym marzyły tam dziewczęta i kim była Valide Sultan niezwykle wpływowa, cieszcząca się niezwykłym szacunkiem.

Moim zdaniem jest najlepszy tom z  tej seri, który dotychczas czytałam i mogę dać mu z czystym sercem 5/5.

sobota, 8 listopada 2014

"Tajemnica znachorki"



Lubię czytać ambitne książki trudne tak, że nie raz muszę po kilka razy analizować jedno zdanie. Uwielbiam stawiać sobie wysoko poprzeczkę, bo wiem, że dzięki temu poszerzę moją znojomość o literaturze.
Czytam lektury, bo trzeba, bo należy. Czasami jednak na szczęście trafiam na książkę przy, której w końcu odpoczywam. .. Odpoczywam, tylko rano nie potrafię się dobudzić i chodzę jak lunatyk. Pozycja ta na nowo sprawiła, że nie mogłam się oderwać, z nerwami oczekiwałam co się stanie na następnej kartce i znowu zarwałam kilka nocy wierząc, że to dzięki książkom żyję.

Marta jest młodą dziewczyną, którą po śmierci jej rodziców wychowuje stara znachorka. Uczy ją ona wszystkiego co wie i potrafi, wierząc, że jej podopieczna nie dość, że uczy się wzystkiego pilnie ma ponad to dar, który może być jej błogosławieństwem lub przekleństwiem. Kiedy umiera jej opiekunka zostaje wezwana na zamek Wulfharta. Ma sprawić, by jego żona urodziła żywego potomka jeśli nie, utnie jej dłonie i stopy.
Młodziutka znachorka nie może już jej pomóc, jest za późno. Brzemienna rodzi martwe dziecko a Marta ucieka z zamku. Nie ma gdzie iść. Przybrana mama umarła, chałupka spalona. Do innych wiosek iść nie może, bo posądzą ja oczary. Nagle dotaje olśnienie i przyłącza się do osadników idących do Saksoni. Jednak to nie koniec jej kłopotów.

Jestem pod wrażeniem tej książki. Niczego jej nie brakuje. Jest miłość, bowiem Marta wzraca uwagę Chrystina. Rycerza postępującego iście według kodeksu rycerskiego, który  kryje głęboko w sobie tajemnicze, bolesne zdarzenie z przeszłości. Ponad to przybywa na potężny zamek Otta i jego żony Hedwigi, gdzie wylecza ich ciężko chorego syna, przez co zjednuje sobie po równo wrogów jak i przyjaciół. Zostaje też uwikłana w spór między Christianem a Randolfem, który zmierza do tragicznych zdarzeń. Jest to jednak dopiero początek problemów, z którymi przyjdzie się jej zmierzyć. W ich wiosce zostają odkryte złoża złota, co tylko pogorszy sytuacje.

Największym atutem tej lektury są bohaterowie.  Dzielny, honorowy Chrystian i jego giermek Łukasz, którzy nie mogą nie reagować na krzywdy czynione przez Randolfa, który zawsze bierze i robi co chce  o kodeksie wogóle nie pamiętając. Hedwiga inteligentna, odważna żona Ottona, która w czasach kiedy zdanie kobiety się nie liczyło, potrafiła wpływać na decycje męża i brać udział w politece, intrygach. Greta stara chłopka, która nie jeden razy powstrzyma osadników pzed dezyzjami wynikającymi tylko z strachu. I wielu wielu więcej.

Czasami wydaje mi się, że dobre książki nie my znajdujemy, ale one znajdują nas. Tak było i tym razem. Lekturę te miałam już kilka razy oddać do bibloteki, bo na półce leżała już długi czas. Coś jednak mnie natchnęło i sięgnęłam po nią. I nie żałuje ! Napisa lekko, z nagłymi całkiem niespodziewanymi zwrotami akcji. Intrygami, tajemnicami. Nie da się od niej oderwać !!

Pozycji tej daję 4.5 / 5, bo była świetną lekturą, ale nie wywróciła mojego światopoglądu, a ni też nie rzuciła aż tak bardzo na kolana.

niedziela, 20 lipca 2014

"Pasja według Einara"


Dlaczego czytam książki ? Pytanie, nie raz zadawane mi  przez koleżanki, znajomych. Aby przygotować właściwą opowiedź, w której zamieściłabym wszystko, niczego nie pomineła, zajeło by  mi  długi czas.
Mogę pokusić się jednak by wymienić przynajmej kilka powodów z kulkudziesięciu, które kierują mną cały czas. Napewno czytam, bo dzięki temu się rozwijam. Poznaję nowe słowa, poszerzam swoją wiedzę i umiejętności np. "O naturze rzeczy", z której dowiedziałam się mnóstwa rzeczy o buddyźmie . Poświęcam swój czas książką, by prznieść się w inne epoki, miejsca np. "Ogniem i mieczem", które przeniosło mnie do XVII wiecznej Polski. Przede wszystkim, mozolnie minimum raz na dzień schylam swą głowę do książki, by zatonąć w jej świecie, żeby wciągła mnie tak w swą fabułę, bym nie miała siły na oderwnie się odniej, co niedawno zrobiła mi  "Pasja według Einara"

Książka ta zaczyna się w Norwegi za panowania, króla Hakona Dobrego. Poznajemy  młodego Einara i jego orginalnego Ojca. Tata naszego bohatera jest bowiem  kapłanem pogańskich bóstw Norweskich ( miedzy innymi Thora, Odyna). Musi zmierzyć się on z nadchodzącym, nowym Bogiem rosnącym w siłę z dnia na dzień, z "Chrystusem,  synem Mary".  Jarlowie naciskają na niego by sfałszował najświętsze obrzędy i powiedział to co oni chcą czyli, że muszą walczyć z nowym Bóstwem. Nie zgadza się i zostaje otruty. Król wysyła Einara do klasztoru w Yorku, by tam ukryć go przed zabójcami jego taty. Chłopiec musi szybko zaznajomić się z nową wiarą i bezwzględnymi zasadami w średnowiecznym klasztorze.

Kiedy zabierałam się za tą kiążkę nie wiedziałam czego się spodziewać. Z jednej strony znam autorkę ( i ją uwielbiam! ) z drugiej strony bała się czy aby ten tom nie zepsuje mojego zachwytu nad serią. Nie miałam się co obawiać ! Ta część mnie oczarowała. Uwiódł mnie świat  Einara  zakochanego  bez granic w Halderd, jednak uwikłanego w politykę i zagadkowe "bractwo", nie raz łamiące przykazania, nie przestrzegające reguły zakonnej poza jednym punktem , ślepym posłuszenstwem  przełożonemu.Tylko co zrobić gdy jego intrygi robią się coraz okrutniejsze i po prostu nieludzkie ?

Co jest w niej takiego wspaniałego, że zakochałam się w niej po uszy ? Może główny bohater, któremu nie raz współczułam, a kiedy indziej miałam ochotę na niego wrzeszczeć, by zobaczył w co jest zatopiony? Historia Norwegi, będąca idealnym tłem dla wydarzeń nie jeden raz odmieniająca losy postaci ? Przede wszystkim to będzie jednak warsztat pisarski autorki, który sprawia, że każdej kolejnej jej książki nie mogę się doczekać. Styl pisania tej książki wraz z całą resztą sprawił, że każda przeczytana kartka sprawiała, że czułam prawdziwą radość by pod koniec książki płakać, że już się ona skończyła.

Naprawdę, ale to naprawdę polecam tą książkę wszystkim. Tym zakochanym w Norwegi, zauroczonym ciemnymi czasami średniowiecza, zaciekawionym wprowadzeniem chrześcijaństwa do tego zimnego, acz gorącego w fantastyczną historię kraju oraz tym poszukującym nie przereklamowanych histori o miłości.

Książce tej daję 5/5, bo dawno jakaś lektura nie wciągneła  mnie w swój świat tak bardzo jak ta.

piątek, 10 stycznia 2014

" Korona śniegu i krwi "



Mam coś takiego, że jeżeli przeczytam świetną książkę jakiegoś  autora, to nie sięgam po następne, bo nie lubie porównywać i niszczyć czyjegoś świetnego wizerunku. Wyjątkiem jest polska autorka Cherezińska.
Po przeczytaniu jej dwóch książek z seri "Północna droga", podchodząc do tej książki nie czułam obaw, że się zawiodę. Czytałam jej świetne recenzje i po przeczytaniu jej poprzednich książek, wiedziełam, że się nie popsuje stworzonego prze zemnie jej wizerunku . Nie myliłam się...  Jestem nią oczarowana !!!

Książka opowiada o trudnym do opowiedzenia okresie w histori Polski, rozbiciu dzielnicowym.
Polska niegdyś potężne państwo, porozpadało się na drobne  kawałki. Ludzie oczekują, nowego króla, który na nowo złączy królestwo. Do tronu jednak  nie brak chętnych.  Przemysł - młody, dzielny książę, Henryk - próżny książę wrocławski, Vaclav - wybuchowy, pragnący by wszystko szło po jego myśli, Władysław - karzeł o mocy giganta.
Jaki sekret skrywa potężny ród Zarembów? Kto zostanie długo wybieranym arcybiskupem gnieździńskim ?
Z trybun przyglądają się Bolesław Wstydliwy i  jego świętobliwa małżonka Kinga, obdarzona magicznymy zdolnościami. Tym czasem w lasach budzą się potężne moce i powracają dawni bogowie.

Książka powaliła mnie na kolana, przed warsztatem autorki. Opisała naprawdę trudny okres. Pełen niedomówień i bardzo długi.  Jednak książka wciąga i trzyma w napięciu. Mało jest książek miejących swój własny czar i klimat. Lektura ta  niewątpiliwie go posiada. Okres kiedy nasz kraj porastały dzikie puszcze a tu i ówdzie  było widać jeszcze kult dawnych bogów, jest jednym z moich ulubionych i długo szukałam książki, która mi go opisze i zaspokoi mój apetyt.

 Jednak największym jej plusem są bohaterowie.
Każdy na swój sposób tragiczny, bowiem większość wyznaje zasadę "po trupach do celu." A jednak zyskują naszą sympatię. Ciekawym zabiegiem było skupienie fabuły na Przemyśle tak często pomijany kiedy myślimy o naszych korowanych królach. Jednak przez to zapomnienie wydaje się wpaniałym głównym bohaterem.
Inni jednak nie są wcele gorsi. Henryk próżny, kochliwy ale myślami tylko o tej jedynej, Jakub Świnka niepozorny kantor gnieździński, które wśród zapomnianych zwojów odkryje swoją przeszłość, Jemioła wykonująca polecenia kapłanek matki i im oddana oraz biedna niewinna Lukardis.

Książkę tę pochłonęłam w niecałe cztery dni. Pisanna wspaniałym lekkim piórem, pełna opisów wyglądu, kolorów i zapachów jak i bitew, intyg, oraz magi. Nie jest to jednak napewno fantasy! Jest ona delikatna wpleciona zręcznie tak, że wręcz chciałoby się w nią uwierzyć. I końcówka, która sprawia, że wstrzymujemy oddech i .... Nie chcemy odłożyć książki. Bowiem przez te 700 stron zrzywamy się z każdym bohaterem po kolei wybierając tych, którym współczujemy, tych których uwielbiamy oraz tych, których nie lubimy, ale pod koniec rzałujemy, że ich zabraknie.

Napewno ta książka utwierdziła mnie w przekonaniu, że Cherezińska to jedna z najlepszych polskich pisarek, której każda opowieść jest dopracowana w każdym szczególe i pod koniec dopiero zdajemy sobie sprawę jak ona to zrobiła, że to co pozornie nie pasujące, skałada się w jeden wielki kawałek znakomitej roboty.

Książce daję 5/5, bo naprawdę na to zasługuje.

P.S. Byłam dzisiaj w mojej ulubionej księgarni na nagraniu do recenzji książki. Ukaże się ona w przyszły piątek, o czym nie zapomnę przypomnieć i podać linka do obejrzenia.

środa, 1 maja 2013

"Krzyżowcy.Droga do Jerozolimy"



Z czym kojarzą się nam zakonnicy? Zapewnie większość odpowie z śpiewającymi psalmy zakonnikami.
Lez komu kojarzą się z Bożymi wojownikami templariuszami? Zapewnie nie jest to pierwsze skojarzenie.
Ktoś może nawet pomylić krzyrzowcóz z templariuszami. Niby z pozoru różnią się tylko nazwą, ale gdy im się dokładniej przyjrzymi to nie to samo! Krzyrzowcy nie składali zakonnych ślubów, zaś tempariusze tak.
Ktoś zapyta po co ten wykład? Bowiem warto to wiedzieć, ma to duży wkład w fabułę seri. Tego tomu jeszcze nie tak bardzo w innych bardziej.

Głównym bohaterem jest Arn. Chłopiec który w dzieciństwie przeżywa straszny wypadek. Wszyscy nie dawali mu wiary na przeżycie. Rodzice nie dawali za wygraną i wnosili modły do Boga. Skąd my to znamy?
Jest nawet powiedzenie"Jak trwoga to do Boga".W przypadku rodziców chłopca nie  ilustruje ich zachowania. Mama chłopca podczs konsekracji katedry doznaje widzenia. Widzi jeźdzca na koniu innym niż Skandynawskie konie z tarczą na której narysowany jest krwią krzyż. Postanawia ona ofiarować ziemie pod klasztor cystersów. Do którego póżniej trafia Arn, jak obiecali rodzice Bogu, że jak przeżyje to odadzą go Bogu. Chłopiec dorasta wśród zakonników ucząc się różnych umiejętności. Budowy oraz czytania pisania, Łaciny i Francuskiego i przede wszystkim walki. Poznaje on bowiem dawnego krzyrzowca który uczy go walki na miecze,strzelania z łuka,jazdy na koniach.

Ciekawym pomysłem było "stworzenie" chłopca który nie znał świata poza murami klasztoru  i pobliskimi polami i lasami. Bohatera który nie znał takich uczuć jak zazdrość, nienawiść. Takiego jakby "czystego" baranka. Po wyjściu powoli poznaje machiny rządzące światem. Uczucia i powoli "zalicza" kilka grzechów.
Kilku, ale ciężkich za które zostaje wysłan jako templariusz do Jerozolimy.

Seria ta została sfilmowana pt."Tempariusze,miłość i krew". Rzadko zdarza mi się, że zobaczę film a potem przeczytam książkę.Po prostu nie czuję takich emocji, bo wiem co się wydarzy. Jednak książka wciągła mnie. Pokazała dużo faktów które zostały pominięte lub powierzchownie sfilmowane. Dowiedziałam się dużo o histori Szwecji i życiu w tamtych czasach. Zarówno zakoników jak i awykłych ludzi. Naprawdę polecam nawet jak ktoś oglądam film. Nie zastanawiajcie się i przeczytajcie książkę! Bo jak można sfilmować trzy grube książki w jednym filmie!

Książce daję 3+/5. Gorąco polecam!

sobota, 27 kwietnia 2013

"Ja jestem Halderd"



Większości z nas kraje skandynawskie kojarzą się z książkami detektywistycznymi. Mnie od niedawna kojarzy się z serią "Północna droga". Serią świetną! Pełną opisów przyrody,smaków i tak "ludzkimi" bohaterami. A bohaterka drugiego tomu ("Ja jestem halderd ") jest kobietą z krwi i kości.
Spragnionej miłośći i czułośći, ale i władzy i szacunku. A jej losy wydają się jakby działy się teraz a nie w przełomie 1000 roku. Czasy się zmieniają, ale ludzie zostają tacy sami.

Poznajemy Halderd w bardzo dla niej smutnym momencie. Jej rodzice w wyniku pewnych  zdarzeń tracą majątek i zostają zmuszeni zamieszkać w bardzo skromnym domku. Pragnie ona by znów wieść życie wedle dawnych standardów.Jej wuj hrafn daje je możliwość. Może wyjść za mężczyzne którego nie kocha, ale być bogatą panią lub zostać w domku. Co byście zrobili na jej miejscu? Dodam, że nawet jakby kogoś pokochała nie mogła by za niego wyjść, bo rodzice nie mieli pieniędzy na posag. W tym momencie widzimi przemianę z małej dziewczynki na wpływową i bezwzględną,lecz pragnącą miłośći kobietę. Dopiero wtedy można powiedzieć,zaczyna się prawdziwa akcja książki.

Ciekawym elemęntem tej książki jest pokazanie tych samych wydarzeń z punktu widzenia innego bohatera.
Moim zdaniem ciekawszego bohatera. Sigrun jest bardziej delikatna, a w jej życiu to Regin gra pierwsze skrzypce.  Halderd jest wielkim jej przeciwieństwem. Potrafiącą posunąć się nawet do zabójsca byle by zyskać i mieć ją jak najdłużej. Jest o tyle ciekawą bohaterką, że potrafimy się z nią utożsamić i jej współczyć. Pragnie tylko tego co zabrano jej w dzieciństwie. Władzy i dobrobytu. Przy okazji jest normalną kobietą jak my. Musi wieść życie z mężczyzną, którego całkowicie nie kocha. Ba nienawi iżyczy śmierci.
Ale czy w każdym życiu jest miejsce na miłość. Tą jakby z bajek. Gotową do wyrzeń,cierpliwą i łaskawą.

Tamten tom podobał mi się tak sobie. Ten jest wspaniały! Bohaterka jak z życia wzięta, a losy tak rzeczywiste jakby mogły zdarzyć się tu i teraz. Dodatkowym atutem jest pokazanie jak chrześcijaństwo powoli zajmuje miejsce dawnych bogów. Nie zawsze po dobroci....
Książka naprawdę dobrze ilustruje powiedzenie "punkt widzenia,zależy od punktu siedzenia"
Te same zdarzenia,słowa mogą innaczej wyglądać z boku lub w czyiś oczach.
Pojawiają się wątpliwości. Czy dobrze postąpił? Czy miał rację? Czy wogóle był dobry?
Polecam tym którym tamtem tom się spodobał oraz tym którym niepecjalnie przypadł do gustu.
Dajcie seri jeszcze jedną szansę, niezawiedziecie się.
Daję 4-/5

wtorek, 23 kwietnia 2013

"Saga Sigrun"



Flordy i duże,zielone lasy? Z tym większości z nas może kojarzyć się Norwegia. Nasz "sąsiad" za Bałtyku.
I właśnie tu dzieje się akcja książki i seria "Saga Północy"

Książka opowiada o losach dziewczyny Sigrun. Poznajemy ją jako młodą teraz nazwalibyśmy nastolatkę.
Jest ona jedynym dzieckiem jarla Apalvarda. Kocha on ją z całego serca. Pewnego dnia wycho za mąż za  jarla Regina. I tu zaczyna się akcja. Powolna i można powiedzieć mało się dzieje. Spodziewałam się pod tym względem czegoś lepszzego. Walk o władzę,lepszych opisów walk, a tu spotkałam opis codzienności Sigrun. Jej przemyślenia i pragnienia. Które niestety nie są wysokolotnie lecz przyziemne. Więc niestety nudziłam się momentami bardzo. Innym minusem jest miłość Regina i Sigrun. Nie żebym miała coś przeciwko,ale wydawało mi się,że trochę minie nim się do siebie przekonają. Myślałam tak,bo było to małżeństwo aranżowane,a nie z miłości. Dlatego myślałam,że trochę potwra nim się do siebie przekonają i pokochają z całego serca. Ale nie było znów tak żle.

Jak w każdej książce są również plusy. Jest tu powolna akcja,ale pełna opisó zapachów,smaków i innych zmysłów. Wspaniale oddany jest też klimat tamtych czasów(akcja dzieje się około roku tysięcznego). Przez kilka dni myślałam tylko o Norwegi. Innym plusem jest to,że historia jest delikatnie wpleciona w fabułę.
Delikatnie jakby przez mgłę.Lektura  była jednak ciekawa i miła i jeśli komuś nie spodoba się ten tom to nie zrażajcie się,bo drugi jest naprawdę dobry!

czwartek, 21 lutego 2013

"Zaklęta"



Gdybym miała napisać dekalog czytelnika na pierwszym miejscu postawiłabym:
"Nie oceniaj książki po okładce"
Co w przypadku tej lektury może być bardzo zwodzące.
Okładka bardzo współczesna, na pierwszy rzut oka myślę akcja tej książki zapewnie dzieje się w terażniejszości. A tu pudło! Średniowiecze!

Książka opowiada o pewnej dziewczynie. Jest ona wychowywana przez babę na którą ludzie z wioski zwią wiedźma. Nie jest ona czarownicą z bajek, lecz zielarką, co wtedy było dziwne,więc odrazu złe.
Owa baba wychowuje ją w lesie (w nim mieszkają) mówiąc jej,że nie ma innych ludzi i opowiadając, o
wioscei jaka jest zła. Czy dziewczyna dowie sie prawdy?

Bohateży są wspaniali . Dziewczyna potem będzie nazywać roszpunka. Czemu?
I baba. Wiem, okłamuje ją ale ..... Wywiązuje się mięzy nimi dziwna więź. Jaka?

Autorka ma niewąpliwie talent pisarski.
Umie wyczarować atmosferę w której wiemy (a bynajmiej podejżewamy) ,że za stron kilka coś się wywrotnego stanie. Tylko co? Myślimy.

Książka wspaniała. Nie chce się wieżyć,że pisarka ma zaledwie 20 lat .
Tak dobrze pisze. Są w niej zawarte głębsze myśli.
Choćby tylko dla nich warto ją przeczytać.

Daje jej 3.5/5 . Nowy sposób oceniania :-)

niedziela, 3 lutego 2013

"Exalibur"

"Excalibur"



Na wizerunku Artura pojwiłą się rysa. Po zdradzie Ginewry staje się zamknięty. Nie mówi nikomu co myśli i co czuje. Nawet Derfelowi. Wyjątkami są Gwydre, jego syn i Ceinwy którą prosi o radę .
Kocha on Ginewrę jednak duma i honor nie pozwalają mu do niej wrócić.

"Będę ją kochał aż do dnia mojej śmierci. Każdego dnia będę o niej myśliał. Każdej nocy przed pójśćiem spać będę ją widział i każdego ranka będę się odwracał się w łóżku, aby  zobaczyć, że jej  tam nie ma.
Każdego dnia, Derfel, każdej nocy i każdego ranka aż do śmierci"
Jak mówi w drugim tomie co przytoczy Derfel w tej części.

A ' propos Ginewry zostanie zamknięta w klasztoże w Ynys Wydryn, pod "opieką" przełożonej owego klasztoru Morgany.
Jednak nie bójcie się pojawi się ona tu i to w jakim stylu !

Dojdzie tu między innymi do konfrontacji Derfela z jego ojcem . Dowiemy się tu dlaczego nie ma ręki i
nic nie powiem poza tym, że nie stracił jej w walce. Jest tu napisane również dlaczego jest w klasztoże.

Ten tom jest najlepszy i daję mu 5+/5