piątek, 23 czerwca 2017

Wakacje


1 września żaden uczeń nie ma świadomości, jak szybko owe 10 miesięcy przeminie. Wydaje się raczej odczuwać ich ciężar i z nostalgią powracać do wakacji. Cóż, jak zawsze z niedowierzaniem obserwuję, jak nadszedł dzień zakończenia. Kolejny szkolny rok za mną. Był on naprawdę ciężki. 2 klasa gimananzjum okazała się być okresem prawdziwej nauki zwłaszcza, że na ten rok zaplanowany mieliśmy największy fragment programu do przerobienia, najwięcej godzin. Nie jeden raz byłam okropnie zmęczona i jedyną rzeczą, której  pragnęłam, to był sen. Jest to niestety powód, dlaczego w tym roku było stosunkowo mało postów, nad czym bardzo ubolewam.

Z pozytywnej strony, nareszcie nadszedł czas beztroski i  wolnych dni ! Mogę prawie całym czasem dysponować według własnej woli. W końcu znajdę wystarczające chwile dla czytania książek, które tak uwielbiam, oglądania filmów, których tytułów mam spisaną naprawdę długą listę, uczenia się rzeczy, które mnie pasjonują.

Poza czytaniem i oglądaniem filmów z różnych moich list, zapisków ( których mam mnóstwo !),  chciałabym również wziąść się poważnie za moje tegoroczne wyzwania czyli przeczytanie 6 książek po angielsku oraz obejrzeniu, jak najwięcej filmów Tima Burtona, Woody Allena, Smarzowskiego.

Pragnę również znaleźć czas na uczenie się języków obcych, które sprawia mi dużo satysfakcji.
Angielski powoli wkrada się do coraz większej ilości aspektów mojego życia, z czego jestem bardzo rada ;)
Mogę pozwolić już sobie na czytanie artykułów, udzielanie się na forach,  pisanie e-maili a nawet oglądanie filmów i seriali. Mój niemiecki, jednak bardzo kuleje. Trochę starałam się nad nim pracować w roku szkolnym, ale to stanowczo za mało, stanowczo... Mam plany, aby w wakacje się nim porządnie zająć.

Oto krótki ułamek moich planów i wiązanych z nimi nadziei .Wierzę, że uda mi się jak najwięcej z nich zrealizować a czas tegorocznych wakacji, będę wspominać z uśmiechem na twarzy ;)

środa, 14 czerwca 2017

Włochy


Niestety, przez ostatni czas nie pisałam nic na blogu. Miała na to wpływ końcówka roku, ale również przygotowania i sam wyjazd do Włoch ! Od zawsze marzyłam, aby odwiedzić ten tak fascynujący kraj.
Miejsce, w którym historia wyłania się z każdego zaułka i wydaje się nie być miejsca, które nie skrywałoby jakieś opowieści.


Sam wyjazd trwał 9 dni, lecz w jedną stronę jechaliśmy około 12 godzin. Cóż, nie powiem,  było to męczące. Jak dla mnie wizja miejsc, które odwiedzę była jednak tak kusząca i łagodząca, że byłam w stanie znieść wszystkie niedogodności. Pierwszym miejscem, które zwiedziliśmy była Padwa. Przepiękne miasto z klimatem. Znane głównie dzięki postaci Św. Antoniego, którego to bazylika przyciąga wielu pielgrzymów i turystów. Byliśmy tam około dwóch godzin, ale jak dla mnie to stanowczo zbyt mało. W ogóle przebywając w  większości miast podczas tej wycieczki czułam niedosyt i pragnęłam powrócić jeszcze raz.


Po południu przybyliśmy do naszej miejscowości. Było to urocze San Mauro Mare.
Jego główną osią jest turystyka, toteż niczego tam nie brakowało. Spokojna plaża, wiele pizzeri, miejsc, w których miło można spędzić czas. Niedaleko ( z 10 - 15 minut spokojnego spaceru) znajdowało się Gatteo a Mare. Większe i bardziej tętniące życiem. Na okrągło coś się tam działo, raz jakaś potańcówka, to znowu festyn,kiedy indziej koncert. Dwa przyjemne miasteczka, do wyboru wedle preferencji. Jedno dla ceniących spokój, drugie dla osób, co ciągle muszą być w wirze zdarzeń.





Pogoda dopisała niezwykle. Była to sama końcówka maja i początek czerwca, więc było bardzo ciepło ( zwłaszcza w porównaniu z tegoroczną pogodą w mojej Ojczyźnie), ale jeszcze nie upalnie.
Niedaleko znajdowało się państwo-miasto San Marino, gdzie udaliśmy się na wycieczkę. Położone wysoko, toteż rozciągał się stamtąd niezwykły widok. Zakochałam się w jego zabytkowej zabudowie i nieśpiesznej atmosferze. Obok było Mirini, gdzie spodobało mi się centrum oraz pamiątki po Imperium Rzymskim, które od dziecka mnie fascynuje. Do Cesenatico , którego port projektował sam Leonardo da Vinci, udaliśmy się wieczorem. Przepiękne łódki, wiele romantycznych restauracji i niepowtarzalny urok, to jego zalety.




Być we Włoszech i nie zahaczyć o Rzym? Byłoby to dla mie nie do wybaczenia. Był to punkt programu, który głównie przekonał mnie do tego wyjazdu. Jednak rozczarowałam się.. Dla tego tak pełnego zabytków miasta, historii wartych pochylenia się nad nimi , jeden w dodatku niepełny dzień, to zdecydowanie za mało. Zdecydowanie.... Nie mogę jednak, nie przyznać mu niepowtarzalnego uroku, którego nie oddadzą zdjęcia.











Rzym, to też Watykan. Od niego zaczęliśmy nasze zwiedzanie. Udaliśmy się na audiencję generalną. Wprawdzie musieliśmy czekać w długiej kolejce, ale potem mieliśmy możliwość ujrzeć z daleka Ojca Świętego i przebywać na placu Św. Piotr, który robi monumentalne wrażenie. Niestety w konsekwencji nie dane mi było zwiedzić Bazyliki Świętego Piotra, nad czym bardzo rozpaczam i ciągle żałuję. Można było ją zwiedzać dopiero za 3 godziny, my zaś nie mieliśmy tyle czasu. Jest to wielki ból dla mnie, już nie wspominając o Kaplicy Sykstyńskiej, Muzeum Watykańskim czy też ogrodach. Mam, toteż kolejny powód, aby powrócić do Włoch.


Nie tylko jednak zwiedzaliśmy zabytki. Dwa dni spędziliśmy też w wielkim Parku Rozrywki Mirabilandii.
Był to miły przerywnik. Nie jestem wielkim pasjonatem takich miejsc, ale tym zachwyciłam się.
Zaprojektowany z pomysłem ( moje serce skradł kawałek stylizowany na Dziki Zachód i w takim klimacie dom strachów z aktorami), gdzie każdy znajdzie miejsce dla siebie. Spragnieni adrenaliny znajdą ją na iSpeed oraz Katun, bądź Oil Towers . W Niagara Falls zostanie się porządnie zmoczonym, na diabelskim młynie odpocznie. Jest tam kilka skwerków, gdzie w przyjemnej atmosferze można odetchnąć od silnych wrażeń. Jest też wiele atrakcji dla młodszych osób. W dadatku jest tam również park wodny, ale otwierano go po naszej wizycie, toteż nie mogę o nim opowiedzieć.




Miastem, które całkowicie uwiodło mnie jest ( co wcale nie jest dziwne) jest Wenecja. Przepiękne kanały, urokliwe uliczki, piękny plac Św. Marka oraz tego patrona Bazylika, która jest najpiękniejszą, w jakiej dotychczas byłam , pałac Dożów. Spacerując tam nie dało się nie uciec myślami ku przeszłości, karnawałowi czy zwykłym romantycznym westchnieniom.




Był to wspaniały czas. Odpoczęłam, zwiedziłam wiele miejsc i poznałam kolejny kraj. Dowiedziałam sie też, że muszę jeszcze raz odwiedzić to państwo. Ponownie Rzym, po którym czuję niedosyt i Wenecję,  w której się zakochałam. W dodatku marzę jeszcze o Mediolanie, Pizie, Florencji, Sycyli, Pompejach. Ciągle tyle wspaniałych miejsc przede mną...

poniedziałek, 22 maja 2017

Jackie czy Marilyn? Ponadczasowe lekcje stylu




W obecnych czasach pełno jest przeróżnych poradników. Wydaje się, jakby nie było dziedziny, o której nie opowiadałby chociaż jeden.  Pewien czas temu natrafiłam na artykuł, opowiadający jak poradzić sobie z ich natłokiem ! Cóż, z pewnością mnogość publikacji tego typu na rynku wydawniczym ma swoje zalety, gdyż możemy poznawać nowe dziedziny, podszkolić się, wyszlifować swoje umiejętności. Z innej trudno w tym gąszczu tytułów znaleźć prawdziwe perełki, książki warte uwagi a nie po raz setny, powtórzające znane wszystkim mądrości. Sama sięgam czasami po jakąś lekturę z tego gatunku. Poczytam kilka stronnic i okładam.  Bardzo rzadko zdarza mi się przeczytać całą i to naraz, stąd też tak mało recenzji takiego rodzaju. Czasami robię wyjątek.

Czy da się podzielić kobiety na dwa rodzaje? Z całą pewnością nie. Ludzie są tak złożonymi istotami, o których można by pisać godzinami, analizować ich zachowania, odkrywać nowe rzeczy.  Autorka wyszła jednak z założenia, że w znacznym stopniu upraszczając, można wyodrębnić dwa kobiece style zachowania, „bycia”. J.F. Kennedy i Marilyn Monroe posłużyły za ich przykłady. Różnica wyczuwalna w każdym calu. Dwa całkowicie przeciwstawne charaktery, zachowania, zasady, seksualność. Mimo to ikony i wzory dla wielu dziewcząt. Czy każda z nas jest jedną z nich, albo pomieszaniem poszczególnych cech? Czy da się to jednoznacznie określić? Cóż da nam ta wiedza?

Pomysł autorki bardzo przypadł mi do gustu.  Idea takiego podziału płci żeńskiej jest dosyć oryginalna, w dodatku znane kobiety  wybrane za przykłady, świetnie ukazują co chciała ona przekazać . Co ciekawe, choć Jackie i Marilyn wydają się jak biały i czarny, łączą je pewne cechy, zasady. Porównywanie  ich, analizowanie i przyglądanie się im było niezwykłą przyjemnością.

Książka napisana jest w sposób, lekki i przyjemny. Czytanie jej jest ciekawą i miłą lekturą. Pełno jest w niej różnych ciekawostek, anegdot .Tekst urozmaicony jest zabawnymi ilustracjami, ramkami. Dodaje to przejrzystości i urozmaica stronnice. Podsumowując całą szata graficzna jest ona bardzo przyjemna.

Niestety poradnik ten nie jest bez wad.  Przede wszystkim bardzo odrzucało mnie ciągłę zaznaczanie marek sklepów w jakich zakupy robiły bohaterki. Nie wnosi to tak naprawdę nic do wizji, jaką chciała przekazać autorka i mnie osobiście irytowało. Zabrakło mi również bardziej praktycznych rad, wskazówek.

Znaczną zaletą tej ksiażki jest jej lekkość. Jest to przyjemna lektura,którą można niezobowiązująco poczytać w wolnym czasie. Z drugiej strony, to właśnie decyduje o jej wartości. Miła lektura, ale tak naprawdę nie zmieniająca w znacznym stopniu naszego życia, mało odkrywcza. To przesądza o takiej a nie innej ocenie jak 3/5