poniedziałek, 4 lipca 2016

"Carrie"



Wiele osób tak ma, że po przyjemnym zapoznaiu się z jednym tytułem tego autora pragnie przeczytać kolejny. Ja zawsze wtedy pełna jestem niepewności czy aby nie zawiodę się na nim.
Stephena Kinga trochę nie wypada nie znać. Wiele jego książek doczekało się znanych ekranizacji np. "Lśnienie" a sam nazywany jest królem literatury grozy. Ja poznałam go za przyczyną mojego wyzwania, by przeczytać wszystkie najlepsze książki ubiegłego roku z konkretnych  gatunków  wybranych przez członków portalu Lubimyczytać.pl. Zaraz po skończeniu "Bazaru złych snów" miałam ochotę na inną książkę z jego dorobku i wybrałam "Carrie", której kolejna ekranizacja pewnien czas temu wchodziła do kin.

Carrie White od początku swej edukacji była obiektem kpin i okrutnych żartów. Jej wyobcowanie i  samotność powiększała dodatkowo nieciekawa sytuacja w jej domu. Matka dziewczyny była bardzo konserwatywną, szaloną osobą na punkcie wiary. Wszędzie doszukiwała się diabła a w obronie właściwego postępowania nie zawachałaby się nawet przed zabójstwem. W szkole Carrie tymczasem zbliża się czas słynnego balu na zakończenie nauki. Jedna z prześladowczyń dziewczyny odczuwa wyrzuty sumienia i przekonuje swojego ukochanego, najpopularniejszego chłopaka w szkole, by poszedł z tą zagubioną dziewczyną. Mimo szczerych planów wieczór  ten przemienia się w piekło i na długo zapadnie w pamięć mieszkańcom Chamberlain.

"Carrie" jest jedną z bardziej znanych książek autora i często docenianą. Ja niestety zawiodłam się na niej.
Nie jest złą książką, bo odczuwa się w trakcie jej czytania pewien klimat katastrofy, cierpienia młodej dziewczyny. Wątek wyobcowania Carrie i jej odkrywania niezwykłego daru najbardziej mi się podobał.
Świetne ukazanie jej bólu z powodu presji rówieśników, ale i przywiązania do mamy, której obłędny fanatyzm jest powodem problemów. Za ukazanie jej odczuć i misternie skonstrowanycj bohaterów należą się brawa Kingowi, ale...

Do momentu balu podobała mi się ta książka, ale później... Akcja choć teorytycznie winna przyśpieszyć mnie się dłużyła jeszcze bardziej. Ciągłe przyrywanie akcji na miejsce artykułów, fragmentów ksiażek naukowych czy zeznań mnie osobiście denerwowało chociaż wielu osobom przypadło ono właśnie do gustu.
Według mnie spowalnialo tylko zdarzenia, opowiadając po raz drugi o tym sam i było całkowicie niepotrzebne. Pomijam już całkowity brak jakiegolwiek uczucia strachu w trakcie lektury.

Nie jest to zła książka, ale nie porwała mnie w swój świat. Początek był naprawdę klimatyczny, ale środek dłużył się strasznie...  Końcówka sama nawiązywała jeszcze do tego co w początkowych rozdziałach mi się podobało. Spodziwałam się naprawdę dużo po przeczytaniu "Bazaru złych snów", ale niestety rozczarowałam się. "Carrie" jest moim zdaniem dużą słabszą lekturą i gdybym od niej zaczęła moją znajomość z tym autorem zraziłabym się na długo. Oceniam ją też dosyć nisko, bo 2/5.

5 komentarzy:

  1. http://emilybookss.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Blog ciekawy, nieraz jeszcze na niego zajrzę.

      Usuń
  2. To chyba pierwsza negatywna recenzja "Carrie", która czytałam. Ja się z nią nie zapoznałam (i nie zamierzam), ale zawsze miałam o niej dobre zdanie :D
    Pozdrawiam! (i zapraszam Czytam, piszę, recenzuję, polecam odwdzięczam się za każdy szczery komentarz!)

    OdpowiedzUsuń
  3. To chyba pierwsza negatywna recenzja "Carrie", która czytałam. Ja się z nią nie zapoznałam (i nie zamierzam), ale zawsze miałam o niej dobre zdanie :D
    Pozdrawiam! (i zapraszam Czytam, piszę, recenzuję, polecam odwdzięczam się za każdy szczery komentarz!)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja też dotychczas spotykałam się z sami pozytywnymi ocenami tej książki, więc tym bardziej się na niej rozczarowałam. Blog naprawdę fajny, będę często zaglądać ;)

    OdpowiedzUsuń