niedziela, 20 kwietnia 2014

"Oskar i pani Róża"


Są książki, o których dużo się mówi, zachwala się je pod niebiosa, każdy zna z nich jakiś cytat.
Często jednak pośród całej tej  wrzawy na temat danej pozycji książkowej, bardzo trudno mi wbrew pozorą po nią siągnąć.
- Czy na pewno mi się spodoba? A może nie zrozumiem jej przekazu i dna? - myślę tak, gdy otwieram ową lekturę.
Najczęściej okazuje się że książka naprawdę zasługiwała na swoją reputację i recenzje o niej.
Mimo wszystko do dziś, mam to samo uczucie gdy sięgam po znaną i szanowaną pozycję.
Długo zamierzałam przeczytać "Oskar i Pani Róża", jednak jakoś nie mogłam się zabrać. Jakie było moje zdziwienie gdy koleżanka mi ją poleciła i pożyczyła. Z braku jakieś lektury siadłam z nią do fotela i ....mnie oczarowała!

Książka opowiada o kilkunastu dniach małego chłopca Oskara. Jest on ciężko chory i leży w szpitalu.
Jego pobyt uprzyjemnia ciocia Róża,  dawna zapaśniczka. Stara się dodać otuchy i wyjaśnić trudne rzeczy chłopczykowi. Kiedy ten podsłuchuje rozmowę rodziców z lekarzem, aby go pocieszyć wyjaśnia mu pewną zabawę. Jest 28 grudnia i proponuje mu żeby pobawić się tak żeby każdy kolejny dzień do 31 grudnia odpowiadał kolejnym dziesięciu  latą życia. Chłopiec powoli odzyskuje wiarę w siebie i zaczyna przerzywać kolejne na niby lata.

Lektura ta bardzo mnie wzruszyła. Każdy rozdział pokazywał mi jak piękne jest życie i odpowiadał na ważne pytania. Najbardziej mną zafascynowała postać cioci Róży. Tajemniczej kobiety o ciekawej przeszłości, potrafiącej zaradzić na wszystko i odpowiedzieć na wszystko. Choć nie jest naprawdę ciocią chłopca a wolontariuszką, szybko się z nim zaprzyjaźnia i towarzyszy mu z każdym kolejnym dniem.
Jedyna nie dramatyzuje a stara się pocieszyć, a przede wszystkim być, słuchać i jeszcze raz być przy Oskarze.

Książkę te naprawdę bardzo polecam! Cała mną zawładła i na długo o niej nie zapomnę ! Kiedyś jeszcze do niej powrócę, aby wszystko lepiej zrozumieć, bo wiem, że jeden raz ją przeczytac to nie wystarczy.
Co do wad, to żadnej nie znalazłam, tak jestem nią zachwycona!

Tej pozycji daję 5/5, bo naprawdę na to zasługuje!

niedziela, 6 kwietnia 2014

"Szkoła piękności w Kabulu"


Mówi  się "Nie oceniaj książki po okładce". Ja mogłabym dodać " i po tytule".
A jednak to właśnie dzięki tytułowi i okładce sięgamy najczęściej po książke, zaintrygowani tym co przedchwilą  zobaczyliśmy i przeczytaliśmy. Ile jest książek wobec, których przeszliśmy obojętnie z powodu nieciekawej głównej strony? Do sięgnięcia po tą pozycję przekonał mnie tajemniczy tytuł "Szkoła piękności w Kabulu".
- Co to jest - pomyślałam i sięgłam po nią.
Po głowie krążyły mi różne domysły, ale najmiej spodziewałam się tego co przeczytałam na okładce.

Książka opowiada o szkole fryzjerek prowadzonej przez Amerykankę w ...Afganistanie.
Jej zamiarem jest nauczenie kobiet jedynego zawodu, w którym byłyby niezależne mężowi.
Choć jest to trudne przedsięwzięcie, nie poddaje się. W Afganistankach widzi siebie tkwiącą w nieszczęśliwym związku pod kloszem męża. Z czasem poznaje kulturę, język i zwyczaje tego kraju nie raz im się buntując i sprowadając na siebie oburzenie innych. Ucząc kobiet zawodu z czasem zostaje wtajemniczona w ich sekrety i cierpienia. Panna młoda, która musi w noc poślubną sfingować własne dziewictwo, bita przez męża druga żona oraz kobieta  sprzedana obcemu mężczyżnie za żonę jako
spłata długu....

Główną zaletą tej książki jest główna bohaterka. Zadziorna, niepokorna, chcąca pomagać i zarazem znaleźć spokuj. Pragnąc dawać ludzią szczęście zgłasza się do organizacji niosącej innym krają pomocy.
Kiedy po przejściu szkolenia dowiaduje się możliwości wyjazdu  do Afganistanu zgłasza się od razu. Z czasem czytając różne publikacje na temat tego kraju odkrywa, że wiele łączy ją z tamtejszymi kobietami. Rówie  dokładnie jest  posłuszna mężowi, bojąc się go i jego zazdrości. Kiedy wyjeżdża tam nie wie co będzie robić z zawodu jest przecież fryzjerką. Kiedy dowiadują się o tym inne kobiety odrazu zgłaszają się do niej by zadbała o ich włosy. Z czasem zradza się pomysł na szkołę piękności  czyli fryzjersko - kosmetycznej.

Jednak najważniejsze w tej książki są Afganistanki. Na pozór różne od siebie, a jednak tak samo powiązane obyczajami, którym tylko nieliczne są w stanie się sprzeciwić, gdyż zato mogą trafić do  więzienia.
W szkole i salonie wymieniają się swoimi przeżyciami, marzeniami wtajemniczając w nie główną bohaterkę.
Poznajając ich sekrety stara się zmierzyć z swoim mężem z Ameryki  i strachem przed nim.

Książka ta naprawdę mną zawładła. Czytając ją poznawałam losy kobiet z kraju, o którym mówi się tak dużo, a jednak nieraz  nic nie wiemy. Ich losy  straszne, okrutne i przerażające przeplatają się z nadzieją na lepsze jutro i nielicznymi pięknymi chwilami.

Pozycji tej daję 4/5 , ponieważ bardzo mnie wciągneła, ale jakoś nie rzuciła na kolana.

piątek, 7 marca 2014

"Kamienie na szaniec"



Uwielbiam kiedy w kinach pojawiają się ekranizacje książkowe. Choć wiem,, że rzadko kiedy dorównują swoim papierowym poprzedniką to cieszę się na myśl o każdej sfilmowanej książce. Przede wszystkim o książce, której fabuła jest scenariuszem robi się głośno. Pisze się o niej więcej niż wcześniej, mówi się, w telewizji pokazują zwiastuny. Pamiętacie może jak przy okazji ekranizacji nagle zaczęto mówić o "Annie Kareninie", "Nędznikach", "Wielkim Gatsby" ?  Mole książkowe wtedy szybko sięgają po ową ksiązkę nim pójdą do kina, czasami nawet osoby które rzadko czytają dadzą się skusić na lekturę pod wpływem filmu.Kiedy usłyszałam więc, że filmują "Kamienie na szaniec" wiedziałam, że muszę po nie sięgnąć.

Książka ta opowiada o trzech przyjacielach Rudym, Zośce i Alku. Są oni harcerzami i chodzą do liceum.
Jeżdżą na obozy, dyskutują na różne tematy, zawierają przyjaźnie i poznają samych siebie.
Pogodne lata przerywa jednak wybuch 2 Wojny Światowej. Wychowani w rodzinach, w których o Ojczyźnie mówi się z największą czcią, ukształtowani w harcerstwi wstępują najpierw do Małego Sabotażu a później do Szarych Szeregów. Walczą  o wolność, dokształcają się i zarazem nie tracą wiary w dobro i przyszłość. Choć zmierzą się z nieobliczalnym okrucieństwem to nie dadzą się złamać.

Książka bardzo mi się podobała! Bardzo zżyłam się z bohaterami, każdy na swój sposób inny, obdarzeni  innymi talentami to jednak jedno mają wspólne. Wszyscy kochają Polskę. Są zdolni do olbrzymich poświęceń, mimo, że młodzi, dopiero co tak naprawdę zaczeli żyć, świat stoi otworem....
Nie raz ryzykują wszystko w imie : przyjaźni i Polski. Mimo wszytko marzą o przyszłości, w której wojna się skończyła a oni odbuduwują kraj. Starają sięjuż teraz powoli realizować marzenia uczą się na tajnych szkołach, poruszają tematy filozoficzne w rozmowach.
Mimo strasznej teraźniejszości nie zapminają o przyszłości dla, której są  w stanie nawet przelać własną krew...

Na początku przyznaje trudno było mi się przyzwyczić do narracji. Czasami wysawało mi się, źe bohaterowi są zbyt wyidealizowani, a jednak przez tą ich idealność ich tak polubiłam. Są ideałami, do których możemy mierzyć i zastanawiać się jak wiele musieli poświęcić dla przyszłości, w której teraz my żyjemy, czasami nie doceniąc tego daru, przelanej dla niego krwi, zdeptanych nadzei, nie spełnionych nigdy marzeń....

Jak już wspomniałam książka bardzo mi się spodobała daję jej 5/5, bo naprawde na to zasługuje i zamierzam iść na jej ekranizacje do kin.